JAK WITEK PRZEDSTAWIŁ SWOJĄ DZIEWCZYNĘ MAMIE
Mamo, to jest moja dziewczyna Celina starałem się powiedzieć to jakby od niechcenia, choć głos i tak mi trochę zadrżał z nerwów. I chcielibyśmy to znaczy no ogólnie tego
No cóż Ja już wiem, czego ty chcesz od dawna Mama uważnie przyglądała się wyborowi syna. Ale czy twoja dziewczyna też tego chce? Celinko, czy ty dobrze znasz mojego syna?
Raczej znam odpowiedziała bez cienia zawstydzenia przyszła narzeczona. Na wylot.
Jak ty to powiedziałaś? Mama aż przeszła na pani ze zaskoczenia. Dziewczyny tak mówią?
A co w tym złego? Przecież po polsku mówi się znać kogoś na wylot. Ale nie ma co roztrząsać Witka. Lepiej poznać się bliżej z panią. Może wcale nie będziemy do siebie pasować?
Co masz na myśli? Mama zgubiła wątek.
Chodzi mi o to, iż będziemy musiały wspólnie czekać na Witka po nocach, aż wróci z tych swoich spotkań ze znajomymi. I razem słuchać, jak chrapie po tych wypadach.
A co ja mam do tego? mama była coraz bardziej zagubiona. Przecież będziecie spać osobno Mam nadzieję
Ale przecież pani będzie martwić się za drzwiami. Wszystkie mamy tak mają.
Ej nie rozumiem ze zdziwieniem przerwałem tej niesamowitej rozmowie. O czym wy adekwatnie gadacie?
Cisza! wykrzyknęły chórem przyszłe krewne.
To powiedz mi, Janino, czy bijesz się czasem? Bo Witek nie chce mi o tym mówić.
Biję się? Mama zrobiła wielkie oczy. Przecież kobiety się nie biją!
A jakże zaśmiała się Celina. Niektóre tak potrafią przyłożyć mężowi, iż aż strach.
Matko boska mama zakryła twarz dłońmi. Jakie wyrażenia co za historie
Daj pani spokój Celina spojrzała porozumiewawczo na mamę Witka. No powiedzcie szczerze, nie miałyście nigdy ochoty przyłożyć swojemu chłopu? Albo synkowi?
No Mama już chciała przyznać, ale w ostatniej chwili się powstrzymała. Nie, nigdy.
Doceniam chęć bycia damą uśmiechnęła się Celina ale trudno mi uwierzyć. Jak można być matką takiego chłopaka i nigdy nie mieć ochoty go uderzyć? A biła go pani kiedyś pasem za dzieciaka?
Oczywiście, iż nie! Tym razem mama powiedziała prawdę.
Ej znów się odezwałem, ale usłyszałem tylko:
Milcz!
Szkoda, Janino Celina pogładziła mnie po tyłku. Tyle razy pchał się w kłopoty, aż się prosiło, żeby mu czasem dać nauczkę Ale ogólnie, Witek jest dobry. Jeszcze można go przyzwoicie wychować. A może napijemy się herbaty, Janino? Przy herbacie rozmowy są szczersze. Kupiłam choćby serniczek
Wieczorem, gdy tata wrócił z pracy, mama przy synu radośnie oznajmiła:
Stasiu, Witek się wreszcie żeni!
Chryste Panie! Niemożliwe! wykrzyknął uradowany tata.
Spokojnie, ja się tylko zastanawiam sprostowałem rodzicom.
Teraz już, synku mama powiedziała twierdzącym, nieznoszącym sprzeciwu tonem w końcu się ożenisz. A jeżeli się rozmyślisz, to Celinę adoptuję!
Mamo, ona przecież ma rodziców parsknąłem śmiechem, nie jest sierotą.
To nic odpowiedziała poważnie mama najwyżej ciebie oddam z powrotem do szpitala i powiem, iż mi podstawili nie tego syna A tata na pewno mnie poprze!
Jak trzeba będzie przysiągł tata i pokazał mi pięść
Tak wyglądało moje zapoznanie dwóch najważniejszych kobiet w moim życiu. Tego dnia nauczyłem się, iż kobieca solidarność potrafi zjednoczyć się choćby przeciw ukochanemu synkowi!












