Po 4 latach działania "The Bear" zamyka interes. Ostatnie osiem dań podawanych w odcinkach składa się na 5. sezon serialu, który od wczoraj możecie oglądać na platformie Disney+. Radosław Czyż obejrzał już cały sezon, by podzielić się wrażeniami w swojej entuzjastycznej recenzji (Przeczytasz ją TUTAJ). Dowiecie się z niej, jak bardzo godnym zwieńczeniem opowieści okazał się piąty, finałowy sezon serialu.
W recenzji czytamy: Intrygujący od samego początku okazał się pomysł, by akcja niemal całego sezonu działa się jednego dnia. Takie "The Pitt", ale w kuchni i to podczas najgorszego dnia, jaki w gastronomii można sobie wymarzyć. Chicago skąpane było w ulewnym deszczu, a wszystko, co mogło pójść nie tak – poszło. Kto przed sezonem 5. obejrzał majowy odcinek specjalny, ten wie, jak omawiany dzień zaczął się dla kuzyna Richiego, gdy ten zagapił się na światłach w porannym korku wspominając podróż z Mikey’em do Gary w Indianie. W samej knajpie też wydarzyło się kilka wypadków – zatkany odpływ, problem z wodą, Ted Fak szukający czegoś na dachu. Do tego awaria programu do rezerwacji, kurczące się zapasy w chłodni i brak środków na nowe dostawy. Brzmi jak świetny przepis – na tragedię.
A jak dynamika całego sezonu przedstawiana była w konkretnych odcinkach? Radosław Czyż pisze, że: Pierwsze sześć odcinków to nawałnica piętrzących się wyzwań, kłopotliwych zwrotów akcji. Storer nakrywa nimi do stołu, buduje oczekiwania na finał. Ten w zasadzie podzielono na dwie części: kulminację w odcinku 7 i pożegnanie z całą ekipą w 8.
Krytyk dodaje, iż choć z początku trudno było się w ten sezon zaangażować, tak te dwa ostatnie odcinki to prawdziwa uczta – zwłaszcza odcinek przedostatni, to jedna z najlepszych godzin telewizji tego roku.
Jak finał 5. sezonu The Bear domyka opowieść? Satysfakcjonująco – Radosław Czyż pisze, iż naprawdę serce rośnie, gdy bohaterów, z którymi cierpiało się przez tyle lat, w końcu spotyka coś dobrego, gdy mimo okoliczności dają radę, prą naprzód i wynajdują sposoby, jak z wady zrobić cnotę. Czy nie właśnie tego oczekiwać się powinno od dobrego finału telewizji? Nie zakończenia idealnego, a zasłużonego, wypracowanego w pocie i trudzie, oddającego nieco dobra i sprawiedliwości w świecie, w którym naiwnością jest oczekiwanie happy endów.
Pełną recenzję 5. sezonu "The Bear" autorstwa Radosława Czyża możecie przeczytać klikając TUTAJ.
"The Bear" – recenzja 5. sezonu serialu
W recenzji czytamy: Intrygujący od samego początku okazał się pomysł, by akcja niemal całego sezonu działa się jednego dnia. Takie "The Pitt", ale w kuchni i to podczas najgorszego dnia, jaki w gastronomii można sobie wymarzyć. Chicago skąpane było w ulewnym deszczu, a wszystko, co mogło pójść nie tak – poszło. Kto przed sezonem 5. obejrzał majowy odcinek specjalny, ten wie, jak omawiany dzień zaczął się dla kuzyna Richiego, gdy ten zagapił się na światłach w porannym korku wspominając podróż z Mikey’em do Gary w Indianie. W samej knajpie też wydarzyło się kilka wypadków – zatkany odpływ, problem z wodą, Ted Fak szukający czegoś na dachu. Do tego awaria programu do rezerwacji, kurczące się zapasy w chłodni i brak środków na nowe dostawy. Brzmi jak świetny przepis – na tragedię.
A jak dynamika całego sezonu przedstawiana była w konkretnych odcinkach? Radosław Czyż pisze, że: Pierwsze sześć odcinków to nawałnica piętrzących się wyzwań, kłopotliwych zwrotów akcji. Storer nakrywa nimi do stołu, buduje oczekiwania na finał. Ten w zasadzie podzielono na dwie części: kulminację w odcinku 7 i pożegnanie z całą ekipą w 8.
Krytyk dodaje, iż choć z początku trudno było się w ten sezon zaangażować, tak te dwa ostatnie odcinki to prawdziwa uczta – zwłaszcza odcinek przedostatni, to jedna z najlepszych godzin telewizji tego roku.
Jak finał 5. sezonu The Bear domyka opowieść? Satysfakcjonująco – Radosław Czyż pisze, iż naprawdę serce rośnie, gdy bohaterów, z którymi cierpiało się przez tyle lat, w końcu spotyka coś dobrego, gdy mimo okoliczności dają radę, prą naprzód i wynajdują sposoby, jak z wady zrobić cnotę. Czy nie właśnie tego oczekiwać się powinno od dobrego finału telewizji? Nie zakończenia idealnego, a zasłużonego, wypracowanego w pocie i trudzie, oddającego nieco dobra i sprawiedliwości w świecie, w którym naiwnością jest oczekiwanie happy endów.
Pełną recenzję 5. sezonu "The Bear" autorstwa Radosława Czyża możecie przeczytać klikając TUTAJ.
"The Bear" – zwiastun 5. sezonu









![Samobój w dogrywce uratował Argentynę! Tak padła decydująca bramka [WIDEO]](https://i.wpimg.pl/1280x/sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a48682bd0c252_86810807.jpeg)






