Jak Schwarzenegger uratował kultowy Sci-Fi, PREDATOR, a ten stał się najbardziej męskim filmem w historii

film.org.pl 10 godzin temu

Arnold Schwarzenegger był niekwestionowaną gwiazdą kina akcji lat osiemdziesiątych. Filmy takie jak Terminator, Komando, Uciekinier i Pamięć absolutna uczyniły go królem. Jednym z jego najlepszych dokonań pozostaje klasyczny horror science fiction, kultowy Predator. Wyreżyserowany przez Johna McTiernana, film stanowi kwintesencję thrillera akcji tamtej epoki, o czym przypomniał Collider. Jednak obecna forma Predatora o mały włos, a by nie zaistniała. Wytwórnia 20th Century Fox zgłosiła się do Schwarzeneggera z nietypową prośbą dotyczącą scenariusza.

Szefowie studia chcieli, aby Schwarzenegger miał w Predatorze wątek miłosny (sic!). W filmie aktor gra Dutcha Schaefera, najemnika, który zabiera swój zespół do dżungli Ameryki Środkowej, gdzie odkrywają przeciwnika gorszego niż jakikolwiek bandyta. Podczas wywiadu w The Arsenio Hall Show Schwarzenegger opowiadał, jak studia zwracały się do niego z prośbą o dodanie wątków tego typu.

Kiedy szef studia zadzwonił w tej sprawie podczas kręcenia Predatora, Schwarzenegger zapytał:

Jak oczekujesz, iż to zrobię? Dziesięciu moich kumpli-żołnierzy ginie z rąk Predatora, który zaraz mnie zabije. Chcesz, żebym powiedział do dziewczyny: Chodźmy za krzak i trochę się tu poprzytulajmy?

Wątek miłosny zrujnowałby Predatora na wielu poziomach. Dutch jest pamiętany jako postać również dlatego, iż stanowi uosobienie twardego profesjonalisty, całkowicie skupionego na zadaniu. Nie tylko fizycznie dominuje, ale jest również sprytniejszy od wszystkich innych, co pozwala mu ostatecznie zwyciężyć. Predator działa dzięki wykorzystaniu schematów filmów akcji i pójściu o krok dalej – gdy pojawia się obcy, prosty film akcji zamienia się w horror science fiction, w którym nie ma czasu w zwolnienie tempa, a tym bardziej amory.

Co gorsza, wątek miłosny osłabiłby również kosmicznego antagonistę. Grany przez mierzącego ponad dwa metry Kevina Petera Halla i zaprojektowany przez Stana Winstona Predator jest jednym z najbardziej przerażających złoczyńców w historii horroru science fiction. jeżeli Dutch i Anna przestaliby przed nim uciekać, żeby mieć czas na amory, daliby widzom do zrozumienia, iż obcy nie jest aż takim zagrożeniem. Na szczęście Schwarzenegger widział, co robi i dzięki temu Predator stał się nie tylko klasykiem, ale również najbardziej męskim filmem wszech czasów, o czym pisał u nas Rafał Donica.

Ale nie o rozmiar bicepsa tu chodzi, ale o charaktery, twardość i hardość naszych bohaterów. Na porządku dziennym są tu więc łamane na twarzach maszynki do golenia (scena zaimprowizowana przez Billa Duke’a), brak czasu w krwawienie (Blain), pułapki hands-made zrobione z pni drzew i samodzielnie splecionych lin, łuki samoróbki przebijające masywne drzewa, no i pojedynek na gołe klaty między Billym a Predatorem, który był tak brutalny, iż nie dane nam było choćby zobaczyć czemu wielki Indianin tak krzyczał, choć na pewno nie z radości.

Idź do oryginalnego materiału