Jak Sanok trafił do wiedeńskiego filmu i stał się hitem kina niemego z Igo Symem? [ZDJĘCIA]

esanok.pl 1 godzina temu

W 1927 roku wiedeńska wytwórnia Sascha-Film zrealizowała niemy dramat „Die Beichte des Feldkuraten”, który już w trakcie prac nosił równoległy tytuł „Das Feldgericht von Sanok” – „Sąd polowy w Sanoku”. W roli głównej wystąpił Igo Sym, a zachowana prasa austriacka i polska pozwala dziś na nowo odkryć ten niezwykły rozdział europejskiej kinematografii silnie powiązany z naszym miastem.

W roli tytułowego kapelana wystąpił Igo Sym. Zachowana prasa austriacka i polska pozwala dziś odtworzyć nie tylko historię produkcji i jej obsadę, ale także wojenny charakter filmu oraz sposób, w jaki został przyjęty przez polską publiczność. W historii kina niemego nie brakuje filmów, które przetrwały przede wszystkim w dokumentach: reklamach, programach kinowych, recenzjach, fotosach i katalogach. Do tej grupy należy austriacka produkcja „Die Beichte des Feldkuraten”, zrealizowana w 1927 roku przez wiedeńską Sascha-Filmindustrie A.G. Dla historii Sanoka film ma szczególne znaczenie. W austriackiej prasie filmowej jeszcze podczas jego realizacji obok głównego tytułu konsekwentnie pojawiał się drugi: „Das Feldgericht von Sanok” – „Sąd polowy w Sanoku”. Nie był to zatem tytuł utworzony dopiero przez polskiego dystrybutora. Nazwa Sanoka była związana z filmem już na etapie jego powstawania w Wiedniu.

Od „Spowiedzi kapelana” do „Sądu polowego w Sanoku”

Chronologia źródeł pozwala bardzo dokładnie prześledzić ewolucję tytułu. W reklamie Sascha-Film zamieszczonej w „Das Kino-Journal” pod koniec maja 1927 roku zapowiadano jeszcze wyłącznie: „Die Beichte des Feldkuraten” – „Spowiedź kapelana polowego”. Podtytuł określał produkcję jako „dramatyczne przeżycie kapelana polowego”. Reżyserem był Hans Otto, a jedynym aktorem wymienionym wówczas z nazwiska był Igo Sym. Sascha-Film zapowiadała, iż film będzie gotowy do dystrybucji pod koniec czerwca. Już 4 czerwca 1927 roku sytuacja wyglądała inaczej. Na całostronicowej reklamie producenta w „Das Kino-Journal” widniał tytuł: „Die Beichte des Feldkuraten (Das Feldgericht von Sanok)” Podano także główną obsadę: Dagny Servaes, Igo Sym, Karel Noll, Tilla Shell i Anton Amon. Jeszcze istotniejsze jest to, iż tego samego dnia drugi tytuł został odnotowany nie tylko w reklamie producenta. „Österreichische Film-Zeitung” z 4 czerwca 1927 roku zamieściła zwykłą informację redakcyjną o nowej produkcji Sascha-Film: „Die Beichte des Feldkuraten” („Das Feldgericht von Sanok”) Prasa branżowa informowała równocześnie, iż film powstaje pod kierunkiem Hansa Otto i iż jego prezentacja przewidywana pozostało w czerwcu. Dwa niezależne materiały opublikowane tego samego dnia nie pozostawiają wątpliwości: „Das Feldgericht von Sanok” funkcjonował w austriackim obiegu filmowym jeszcze w czasie realizacji obrazu.

Reportaż z planu: prawdziwy kapelan jako pierwowzór bohatera

Szczególne znaczenie ma obszerny materiał opublikowany przez „Das Kino-Journal” 11 czerwca 1927 roku. Artykuł ponownie ukazał się pod tytułem: „Die Beichte des Feldkuraten (Das Feldgericht von Sanok)” i był już reportażem z produkcji. Zdjęcia realizowano w atelier Sascha-Film w Sievering w Wiedniu. Gazeta informowała, iż prace nad filmem realizowane są tam od około dziesięciu dni. Dlatego nie ma więc podstaw do twierdzenia, iż film realizowano w Sanoku. Zachowane materiały dokumentują produkcję wiedeńską. Znaczenie Sanoka trzeba rozpatrywać przede wszystkim w związku z tytułem i fabułą, a nie miejscem wykonywania zdjęć. Znacznie ciekawsza jest jednak przedstawiona przez Hansa Otto geneza filmu. Reżyser twierdził, iż pierwowzorem tytułowego bohatera był rzeczywisty ksiądz Schmitz z Salzburga, którego sam znał podczas I wojny światowej. W artykule Schmitz przedstawiony został jako kapelan niezwykle oddany żołnierzom. Nie traktował swoich obowiązków jedynie jako formalnej powinności, ale – według relacji Otto – był prawdziwym duchowym przyjacielem żołnierzy. Towarzyszył im podczas walk, wspierał rannych i umierających, a po bitwach zawiadamiał rodziny poległych o śmierci ich bliskich. Tekst wspomina ciężkie straty poniesione przez jednostkę określoną skrótem „L. R. I.” podczas walk na froncie rosyjskim. W tym miejscu konieczna jest ostrożność. Samo źródło nie daje podstaw do pewnego rozwinięcia skrótu „L. R. I.” jako np. Landsturmregiment Nr. 1. Bez dodatkowej dokumentacji wojskowej nie należy również twierdzić, iż jednostka ta walczyła pod Sanokiem. Pewna jest natomiast relacja dotycząca samego Schmitza. „Das Kino-Journal” pisał: „Feldkurat Schmitz wurde ein Opfer seiner Pflicht.” „Kapelan polowy Schmitz stał się ofiarą swojego obowiązku”. Według artykułu zginął na tym samym polu walki, na którym wcześniej niósł ostatnią posługę umierającym żołnierzom.

Film jako pomnik poległego kapelana

Jeszcze bardziej interesująca jest deklaracja samego Hansa Otto. Reżyser podawał, iż podczas wojny służył jako czynny kapitan i znał Schmitza osobiście. Po jego śmierci postanowił: „diesem edlen Menschen ein Denkmal zu setzen” – „wystawić temu szlachetnemu człowiekowi pomnik”. Tym filmowym pomnikiem miała zostać „Die Beichte des Feldkuraten”. Przez kilka lat realizacja projektu nie dochodziła do skutku. Dopiero kierownictwo Sascha-Film miała poprzeć zamysł Hansa Otto i umożliwić rozpoczęcie produkcji. o ile relację reżysera traktować zgodnie z jej literalnym brzmieniem, film nie był więc wyłącznie fikcyjnym melodramatem wojennym. Postać kapelana została zainspirowana człowiekiem, którego Otto miał znać osobiście z czasu wojny. Nie oznacza to jednak, iż cała fabuła przedstawiała autentyczne wydarzenia. Źródło pozwala mówić o rzeczywistym pierwowzorze głównego bohatera, nie o dokumentalnym charakterze filmu.

Igo Sym jako kapelan Schmitz

Rolę kapelana powierzono Igo Symowi, wówczas związanemu z kinem austriackim i rozwijającemu karierę poza Polską. Reportaż z 11 czerwca opisuje aktora bezpośrednio podczas pracy w atelier. Sym występował w sutannie, a autor zwracał uwagę na jego młodzieńczą twarz i sposób, w jaki kostium duchownego zmieniał wyraz jego postaci. Inny materiał z epoki – czasopismo „Mein Film” – zachował dokładniejszą obsadę produkcji: Igo Sym – kapelan Schmitz, Dagny Servaes – hrabina Oglowska, Hans Marr – audytor dr Höfer, Tilla Shell – Irma, Christa Tordy – Sonja, Karl Noll – chłop Wojtech, Robert Valberg – podpułkownik, Anton Amon – dziekan. W czasopiśmie opublikowano również fotos Igo Syma z filmu. Ma to znaczenie, ponieważ nie mamy do czynienia jedynie z późniejszym przypisaniem filmu do jego filmografii. Sym był od początku centralną postacią kampanii promocyjnej Sascha-Film. Jeszcze zanim ogłoszono pełną obsadę, reklamowano produkcję jego nazwiskiem.

„Sąd polowy w Sanoku” pozostaje tytułem po ukończeniu filmu

Kolejny etap dokumentuje „Das Kino-Journal” z 9 lipca 1927 roku. Pismo opublikowało obszerny materiał poświęcony gotowej już produkcji. Na stronie znalazł się fotos przedstawiający Igo Syma i Antona Amona, podpisany jako scena z „Die Beichte des Feldkuraten”. Jednocześnie w nagłówku przez cały czas widniało: „Die Beichte des Feldkuraten (Das Feldgericht von Sanok)” oraz informacja: „Der zweite Film der diesjährigen Sascha-Eigenproduktion” – „drugi film tegorocznej własnej produkcji Sascha”. To źródło jest szczególnie ważne dla interpretacji tytułu. „Das Feldgericht von Sanok” nie było określeniem, które pojawiło się raz i natychmiast zostało zarzucone. Sanok występował w tytule podczas realizacji filmu w czerwcu, a następnie również w lipcowym omówieniu ukończonej produkcji. Zachowane streszczenia pozwalają również odtworzyć zasadniczą konstrukcję fabuły. Opowieść rozpoczyna się już po wojnie. Kapelan Schmitz pojawia się w towarzystwie młodej kobiety, co wzbudza zainteresowanie otoczenia. Wyjaśnienie prowadzi do wydarzeń sprzed kilku lat. Schmitz miał wówczas przyjaciela, dr. Höfera. istotną postacią tej historii była również polska hrabina Oglowska. Po wybuchu wojny losy bohaterów ponownie się krzyżują. Höfer zostaje związany z wojskowym wymiarem sprawiedliwości, Schmitz pełni funkcję kapelana, a jednym z centralnych wydarzeń jest sąd polowy i wyrok śmierci wydany na chłopa Wojtecha. Kapelan uważa skazanego za niewinnego i próbuje doprowadzić do jego ocalenia. Film łączył więc kilka konwencji charakterystycznych dla kina lat dwudziestych: dramat wojenny, melodramat, konflikt moralny oraz historię poświęcenia duchownego.

„Historyczne zmagania rozbitych wojsk austriackich z napierającą armią Brusiłowa”

Szczególnie cennym uzupełnieniem źródeł austriackich jest zachowana polska recenzja filmu. Po lwowskiej premierze prasa pisała o Igo Symie i „Sądzie polowym w Sanoku” bardzo obszernie. Recenzent stwierdzał:

„Jego przepiękne kreacje w »Sądzie polowym w Sanoku« rzucone na tło historycznych zmagań rozbitych wojsk austriackich z napierającą armią Brusiłowa.”

To zdanie pozwala znacznie precyzyjniej określić wojenne realia filmu. Polski widz w 1927 roku oglądał historię jako rozgrywającą się na tle walk armii austro-węgierskiej z wojskami rosyjskimi. Recenzja przywołuje choćby nazwisko generała Aleksieja Brusiłowa. Dalej autor opisuje: „Tragizm walk i krwawych ataków łagodzi cudowna postać kapelana Igo Syma, ratującego dziecko w ogniu armat i karabinów maszynowych.” To istotny szczegół fabularny, którego nie należy pomijać. Pokazuje bowiem, iż film zawierał rozbudowane sceny wojenne – ostrzał artyleryjski, użycie karabinów maszynowych i akcję ratowania dziecka przez kapelana. Recenzent wysoko oceniał również pozostałych aktorów: Dagny Servaes oraz Karela Nolla.

„Polski Valentino”

Lwowska prasa potraktowała występ Syma jako wydarzenie. Recenzja rozpoczynała się od stwierdzenia, iż pomysł pokazania lwowskiej publiczności aktora w jego najnowszym filmie należy uznać za doskonały. Następnie pisano: „Igo SYM bowiem zdobywa ekrany świata, nie tylko gestem i uśmiechem, ale przedewszystkiem wybitnym talentem, który mu jedna miljony wielbicieli i zaszczytne miano polskiego Valentina.” Dziś, znając późniejszą biografię Syma, słowa te mogą brzmieć zaskakująco. W 1927 roku jego pozycja była jednak zupełnie inna: dla polskiej prasy był młodym aktorem odnoszącym międzynarodowy sukces, którego porównywano z Rudolfem Valentino. „Sąd polowy w Sanoku” należał do filmów budujących tę pozycję. Sanok nie był wymysłem polskiego dystrybutora. Zestawienie źródeł pozwala rozstrzygnąć przynajmniej jedną istotną kwestię. Można byłoby przypuszczać, iż atrakcyjny dla polskiego widza tytuł „Sąd polowy w Sanoku” został wymyślony dopiero po sprowadzeniu filmu do Polski. Dokumenty z Wiednia przeczą takiej interpretacji. Nazwa „Das Feldgericht von Sanok” występowała w materiałach austriackich na długo przed polską premierą: w reklamie Sascha-Film, informacji „Österreichische Film-Zeitung”, reportażu z atelier oraz późniejszym omówieniu gotowej produkcji. Dopiero jesienią 1927 roku tytuł został przełożony dla polskiej publiczności jako: „SĄD POLOWY W SANOKU”. Mamy więc do czynienia z ciągłością nazwy Sanok, a nie z późniejszą polonizacją filmu niezwiązanego wcześniej z miastem.

Czego przez cały czas nie wiemy

Pozostaje jednak pytanie znacznie trudniejsze: dlaczego Hans Otto i Sascha-Film związali film właśnie z Sanokiem? Wiemy, iż reżyser odwoływał się do swoich doświadczeń wojennych. Wiemy, iż kapelan Schmitz miał rzeczywisty pierwowzór. Wiemy, iż wydarzenia przedstawiano na tle frontu austro-rosyjskiego. Wiemy również, iż Sanok pojawia się w austriackim tytule jeszcze podczas produkcji. Nie mamy natomiast dokumentu pozwalającego połączyć te fakty w jeden pewny ciąg przyczynowy. Nie można w tej chwili stwierdzić, iż historyczny kapelan Schmitz zginął pod Sanokiem. Nie można również bez dodatkowej dokumentacji utożsamiać występującego w artykule oznaczenia „L. R. I.” z konkretnym pułkiem i przypisywać tej jednostce walk w rejonie Sanoka. Możliwe jest natomiast postawienie pytania badawczego: czy Sanok został wybrany ze względu na rzeczywiste doświadczenia wojenne Hansa Otto, czy stanowił miejsce akcji scenariusza niezależnie od biografii kapelana? Na odpowiedź potrzeba dalszych źródeł: scenariusza, dokumentacji produkcyjnej, wojskowych akt personalnych Schmitza albo kompletnej kopii filmu.

Film, który po stu latach przez cały czas czeka na odnalezienie

„Die Beichte des Feldkuraten” miał premierę w Austrii w 1927 roku. W Niemczech funkcjonował również jako „Das Feldgericht von Gorlice”, a w innych materiałach spotykany jest wariant „Das Feldgericht von Uszok”. W Polsce występował jako „Spowiedź kapelana”, „Sąd polowy w miasteczku S.”, a przede wszystkim jednak jako „Sąd polowy w Sanoku”. Nie udało się dotychczas potwierdzić istnienia kompletnej zachowanej kopii filmu. Nie oznacza to automatycznie, iż film bezpowrotnie zaginął – jedynie iż na obecnym etapie nie można wskazać archiwum posiadającego potwierdzoną pełną kopię. Pozostały natomiast niezwykle wartościowe świadectwa: fotosy, reklamy Sascha-Film, informacje prasowe, streszczenia fabuły i polskie recenzje. Właśnie dzięki nim można dziś powiedzieć coś, co jeszcze wymaga podkreślenia. W 1927 roku nazwa Sanoka znalazła się nie na marginesie europejskiego kina, ale w oficjalnym tytule filmu jednej z najważniejszych austriackich wytwórni. Główną rolę grał Igo Sym, film opowiadał o wojnie austro-rosyjskiej, sądzie polowym i kapelanie inspirowanym – według relacji reżysera – prawdziwym duchownym, którego Hans Otto znał z frontu. W 2027 roku od powstania filmu minie sto lat. Do tego czasu pozostaje najważniejsze zadanie: ustalić, co dokładnie łączyło przedstawioną historię z Sanokiem i czy gdzieś w europejskich archiwach zachowała się kopia „Sądu polowego w Sanoku”. Nie trzeba do tej historii niczego dopisywać. To, co rzeczywiście zachowało się w źródłach z 1927 roku, jest wystarczająco interesujące samo w sobie.

[ngg src="galleries" ids="15455" display="basic_thumbnail"]

Autor: G.P

Źródło: Towarzystwo Przyjayszne Sanoka i Ziemi Sanockiej (Facebook)

Idź do oryginalnego materiału