Wyobraźcie sobie absurd tej sytuacji. Piszę felieton o „S*ksie w wielkim mieście”, a największym przeciwnikiem okazuje się nie Samantha Jones, tylko algorytm Google.Mój redaktor poprosił mnie, żebym ograniczyła słowo „s*ks” do minimum. Problem polega na tym, iż cały serial opiera się właśnie na rozmowie o s*ksie. Minęło ponad 25 lat od premiery, zmieniło się niemal wszystko, a mimo to przez cały czas łatwiej pokazać nagie ciało niż spokojnie porozmawiać o bliskości. Dlatego wróciłam do...