Jak chcesz, to sam się tym zajmij

newsempire24.com 6 godzin temu

Tobie trzeba, ty i rób powiedziała matka.

Mamo, urodziłaś dla siebie, nie dla mnie, więc zajmij się swoim Jasiem sama. Ja muszę się wyspać przed zajęciami odparł Kacper.

Kacper, przecież tak rzadko cię proszę. Tylko raz, żebyś go odprowadził do szkoły. W końcu to pierwszy września, wszyscy będą z rodzicami…

Właśnie, z rodzicami przerwał mu syn. A gdzie byli moi, gdy ja miałem akademie? Zawsze z małym. Niech więc i on sam sobie pójdzie, nie złamie się.

No nie zawsze… Tylko kilka razy tak było. Ale nie specjalnie, tak wyszło…

No to teraz też tak wyszło, iż pójdzie sam spokojnie odparł Kacper i wypił łyk herbaty.

Agnieszka była zaskoczona. Nie spodziewała się takiego oporu. W końcu oni utrzymują Kacpra, a on nie chce uczestniczyć w życiu rodziny.

Słuchaj zaczęła, marszcząc czoło. Wybacz, ale żyjesz w rodzinie. A w rodzinie wszyscy powinni sobie pomagać. My z ojcem pomagamy tobie. Dajemy ci kieszonkowe, gotujemy, sprzątamy, czasem choćby w twoim pokoju. Bądź tak miły i pomagaj nam w zamian.

A ja nie prosiłem, żebyście sprzątali mój pokój. I bez kieszonkowego też sobie poradzę. Mam już osiemnaście lat, nie jestem małym chłopcem ani niańką. Moje zdanie też się liczy.

Po tych słowach Kacper wziął kubek, wstał i poszedł do swojego pokoju. Agnieszka została sama. Z ciężarem na sercu i niewyrażoną myślą, iż jej syn jest egoistą.

Kiedy zdążył się takim stać?

Jej pierwsze małżeństwo nie było udane. Ojciec Kacpra nigdy nie dorósł wolał leżeć na kanapie, grać w gry i przeglądać telefon, zamiast budować rodzinę. Czasem pracował, ale zarabiał grosze. W końcu Agnieszka się poddała, wzięła rozwód i odeszła do matki.

Gdy wyszła za mąż po raz drugi, Kacper miał pięć lat. W tym wieku dziecko jeszcze akceptuje nową osobę w rodzinie. Marek gwałtownie nawiązał z nim kontakt i niedługo został tatą.

A gdy Kacper miał dziesięć lat, urodził się Jasio. Właśnie od tego momentu wszystko zaczęło się psuć, choć Agnieszka tego nie widziała.

Wtedy Kacper po raz pierwszy poszedł na rozpoczęcie roku szkolnego sam. Agnieszka po porodzie była w takim stanie, iż nie miała siły iść. Marek pracował, dziadkowie mieszkali daleko.

Kacperku, no wiesz… Jesteś już dużym chłopcem, dasz radę sam? zapytała przepraszająco. Wiesz, iż bardzo chciałabym pójść z tobą, ale widzisz…

Widzę westchnął. Nic się nie stało. Już nie jestem mały.

Wtedy wydawało jej się, iż wszystko w porządku. Może Kacper był smutny, ale poszedł, nie narzekał. Jak się okazało dobrze to zapamiętał.

Trzy lata później sytuacja się powtórzyła. Tym razem Agnieszka nie mogła iść, bo Jasio złapał infekcję w przedszkolu.

Chłopiec chorował często. Pewnego razu przyniósł choćby ospę, akurat przed wycieczką Kacpra do Krakowa. W efekcie starszy syn musiał zostać w domu.

Mamo, rozumiem, ale mam już dość chorowania. Może odizolujecie małego? zirytował się, gdy smarowała mu plamy zielenią.

Jesteśmy rodziną. Nie da się całkowicie odseparować odparła.

Z jednej strony rozumiała syna. Z drugiej uważała to za część życia.

Z czasem Kacper zaczął odmawiać pomocy w domu lub z bratem. Najpierw nie mówił nie wprost, ale robił wszystko tak, by matce łatwiej było zrobić to sama. Agnieszka złościła się, ale zrzucała to na wiek dojrzewania.

Dlaczego mam sprzątać salon, skoro tam nie bywam? To wy tam siedzicie z małym, to wasz kurz powiedział pewnego dnia.

Ale bywasz w kuchni, a sprzątam tam ja odparła.

Wycierasz każdą kroplę. Gdybym żył sam, nie przejmowałbym się tym. Tobie to potrzebne, więc ty to rób.

Czasem zmuszała go do sprzątania. Czasem przymykała oczy nerwy były ważniejsze. I tak doszło do tego, iż nie miał kto odprowadzić Jasia do szkoły. Dziadkowie daleko, Marek w delegacji, Agnieszka w pracy. A Kacper po raz pierwszy stanowczo odmówił.

Co robić?

Najpierw zadzwoniła do męża.

Chce dorosłości? Niech spróbuje mruknął Marek. Wrócę, porozmawiamy.

Tylko bez ostrych kroków zlękła się. Już go tracimy.

Niech ucieka. Zobaczymy, jak sobie poradzi bez tato, podwieź i mamo, odbierz paczkę. My mu nie odmawiamy pomocy.

Marek miał rację, ale Agnieszka się bała. Był uparty i choć kochał Kacpra, mógł postawić twarde warunki.

Problem z Jasiem rozwiązała przyjaciółka, Ola, która zabrała chłopca do szkoły i na spacer.

Dziękuję, wybawiłaś mnie powiedziała Agnieszka.

Spokojnie, ty też pomagałaś uśmiechnęła się Ola.

Agnieszka zaprosiła ją na herbatę i zwierzyła się z problemów z synem. Ola miała tylko dwadzieścia sześć lat i rozumiała nastolatka.

Rozumiem Kacpra westchnęła. Sama byłam na posyłki u rodziców. Może za bardzo go naciskasz? Nie widzi sensu w sprzątaniu, póki mieszka z wami. Ale i ciebie rozumiem. To jednak rodzina.

Chcę tylko sprawiedliwego podziału obowiązków.

Dla ciebie to obowiązek, dla niego bezsens. Ja też tak myślałam.

Co robić? Marek chce go choćby wyrzucić.

Albo przestańcie mu pomagać, albo pozwólcie mu zamieszkać osobno. Niech zrozumie, jak to jest.

A jeżeli rzuci studia?

Ryzyko jest. Ale jeżeli zechce uciec, ucieknie. Ja uciekłam, wychodząc za mąż.

Agnieszka długo myślała. Gdy Marek wrócił, wynajęli Kacprowi mieszkanie na dwa miesiące.

Więc mnie wyrzucacie? syknął, ale klucze wziął.

Nie wyrzucamy odparł Marek. Jesteś naszym synem, ale jeżeli nie chcesz żyć z nami, możesz być gościem. Wspólne życie to nie tylko branie, ale i dawanie.

Kacper mruczał, ale się wyprowadził. Przez miesiąc nie odzywał się, potem zaczął dzwonić pytał, jak wyczyścić płytę, ugotować zupę. W końcu Agn

Idź do oryginalnego materiału