Ja i mama jego byliśmy przygotowani, iż ten dzień nadejdzie, i tak się stało! Nie spodziewaliśmy się, iż wydarzy się to w tak młodym wieku, ale przyjęliśmy jego dziewczynę z otwartymi ramionami.

newsempire24.com 17 godzin temu

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć o Tymku, moim synu, którego kocham nad życie. Serio, od samego jego urodzenia robiliśmy z żoną wszystko, żeby miał wszystko, co najlepsze. Dorastał w Warszawie, zawsze miał porządne ciuchy, chodził na płatne zajęcia dodatkowe basen, szachy, choćby piłka nożna. Nigdy mu niczego nie brakowało. A mimo tego zawsze nas z szacunkiem traktował, czy mnie czy jego mamę naprawdę złote dziecko!

Pracuję na posterunku policji i czasami wracam do domu późno, ale nigdy nie żałowałem, bo robię to też z myślą o rodzinie. Bez względu na wszystko, jak Tymek potrzebował, zawsze znajdowałem dla niego czas.

Wiedziałem od dawna, iż w końcu przyjdzie moment, kiedy zainteresuje się dziewczynami. Z Martą, moją żoną, byliśmy na to przygotowani, ale i tak byliśmy trochę zaskoczeni, kiedy powiedział, iż ma dziewczynę. No i chciał ją nam przedstawić! Poprosiliśmy go tylko, żeby zaprosił ją na obiad do nas. W ogóle się nie obraził, stwierdził wręcz, iż fajnie będzie, jak poznamy jego wybrankę.

Marcie bardzo się ten pomysł spodobał wiadomo, każdy rodzic chce wiedzieć, z kim spotyka się jego dziecko, zwłaszcza kiedy pozostało takie młode. No i stało się, przyszedł ten dzień.

Przyprowadził dziewczynę miała na imię Ola, ale nie taka zwykła, tylko Aleksandra. Na pierwszy rzut oka bardzo sympatyczna, grzeczna, uśmiechnięta, obyta. Ale z czasem zacząłem zauważać niepokojące sygnały. Coś mi nie pasowało w jej zachowaniu, była jakaś taka fałszywa i ciągle kręciła.

I dopiero później przypomniałem sobie, skąd ją znam przecież miałem już o niej papiery na komisariacie! Aleksandra była zamieszana w różne sprawy finansowe poznawała chłopaków przez Internet, wmawiała im, iż jest sierotą, wyciągała od nich pieniądze, a potem znikała z ich życia, blokowała wszelkie kontakty. Kilku chłopaków złożyło choćby zawiadomienie.

Jak się o tym upewniłem, nie miałem wyjścia i powiedziałem Tymkowi, o co chodzi. Ale on mnie kompletnie nie posłuchał. Wybuchł, zaczął krzyczeć, iż to wszystko jest zmyślone, iż chcę mu zepsuć szczęście. W nerwach spakował rzeczy i wyprowadził się do Aleksandry.

Od tej pory nie mamy z Tymkiem żadnego kontaktu, już miesiąc minął. Wiesz, czasem się zastanawiam, czy nie popełniłem błędu bo może ona się zmieniła, a może ktoś jej coś wrobił?

Powiedz, co byś zrobił na moim miejscu?

Idź do oryginalnego materiału