Iwona Pavlović zasiada w jury programu "Taniec z gwiazdami" od pierwszej edycji. Przez lata widzowie mogli wielokrotnie przekonać się, iż jurorka słynie z bardzo wysokich wymagań wobec uczestników. Nie unika krytyki, a jej oceny często są bardziej surowe niż pozostałych jurorów. Stała się prawdziwą telewizyjną ikoną i wszyscy wiedzą, iż z jej zdaniem trzeba się liczyć.
Teraz do mediów po raz kolejny powrócił kontrowersyjny temat emerytur gwiazd i celebrytów. Wiele osób narzeka na stan swoich finansów, mimo iż nigdy nie zadbało o regularne odprowadzanie składek. "Czarna Mamba" opowiedziała w rozmowie z Jastrząb Post, jak zabezpieczyła swoją przyszłość i ile wynosi otrzymywane przez nią świadczenie.Reklama
Iwona Pavlović: "Zabezpieczam się"
W najnowszym wywiadzie ceniona jurorka przyznała, iż sama zatroszczyła się o swoje finanse, spodziewając się, iż sama emerytura może być niewystarczająca.
"Staramy się korzystać, na ile możemy. Ale jestem bardzo rozsądna, ponieważ wiedziałam, iż będę miała niską emeryturę. Całe życie miałam działalność, nigdy nie pracowałam u kogoś. [...] Wiedząc, iż będę miała niską emeryturę, zawsze lubiłam mieć jakieś małe zaplecze. [...] Zabezpieczam się, żeby kiedyś się nie zdziwić" - wyjaśniła w rozmowie i zdradziła, jakie świadczenie otrzymuje - jest to niecałe 2600 złotych.
Na szczęście nie jest to jej jedyne źródło dochodu - wciąż sędziuje na turniejach tańca i oczywiście pozostaje w jury "Tańca z gwiazdami". Jest zadowolona ze swojej obecnej sytuacji.
"Na 'waciki' starcza spokojnie. To są nieduże pieniądze, ale wielu ludzi z takich pieniędzy żyje. Mam większe pieniądze i z nich żyję, ale z tej kwoty robię jakieś opłaty. To jest taki konkretny człon moich dochodów i jak wpływa na moje konto, to bardzo mnie to cieszy, bo ciężko pracowałam przez całe życie [...] więc uważam, iż należą mi się te pieniążki" - podsumowała.
















