Iłynczyk w butach Mrożka. „E:/migranci” to oda do nowej Polski. Mistrz doceniłby ironię | Zasłużyć na kraj

polityka.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Habryn & Wawrzola


Mikita Iłynczyk w swoich sztukach dokumentuje nową sytuację: Polska z kraju, z którego się wyjeżdżało, staje się krajem, do którego się przyjeżdża, a także wraca. Kolejna z nich to sequel „Emigrantów” Sławomira Mrożka. Sztuka Mrożka powstała w 1974 r., jej bohaterowie, inteligent AA i chłoporobotnik XX, polscy emigranci, odpowiednio polityczny i zarobkowy, zamieszkują razem suterenę gdzieś na Zachodzie, kłócą się, godzą, wspominają ojczyznę i wegetują, z dojmującym poczuciem obcości, zarówno wobec nowego kraju, jak i starego. W Polsce doczekała się kilkudziesięciu wystawień, z których najgłośniejsze były dwa: Andrzeja Wajdy z krakowskiego Starego Teatru z 1976 r., z Jerzym Stuhrem i Jerzym Bińczyckim, oraz Kazimierza Kutza z Teatru Telewizji z 1995 r., z Markiem Kondratem i ze Zbigniewem Zamachowskim. Ale wymowa jest uniwersalna i po sztukę sięgają teatry wszędzie tam, gdzie ludzie masowo emigrują za chlebem i wolnością.

W wersji Mikity Iłynczyka „Emigranci” stają się „E:/migrantami”, bohaterów nie dzieli już pochodzenie społeczne, no i nie wyjeżdżają z Polski, tylko do niej przyjeżdżają jako współcześni repatrianci szukający tu azylu. – To jest taki mrożkowski sequel, którego ani on, ani nikt inny nie oczekiwał, ale on nastąpił – śmieje się dramatopisarz i reżyser, w ubiegłym roku nominowany do Paszportu POLITYKI, który tę sztukę napisał dla krakowskiego Starego Teatru i tam ją wystawia; premiera 6 listopada. Z „Emigrantów” wziął strukturę i konwencję teatru absurdu czy może raczej gorzkiej komedii, które przetworzył we współczesnym duchu.

GG jest aktorem z Grodna, ma polskie korzenie, opuścił Białoruś z powodu represji politycznych, „zawodowo widzi siebie wyłącznie w środowisku twórczym i kreatywnym”. DD to z kolei wnuk polskiego emigranta z Chicago, robił karierę w Dolinie Krzemowej, a teraz w kraju przodków szuka ucieczki „przed odpowiedzialnością i poczuciem winy za algorytmiczne niszczenie świata”.

Idź do oryginalnego materiału