Była modelka jest zatrwożona tym, iż tzw. małpki są produktem tak łatwo dostępnym. Z danych wynika, iż choćby pół miliona tych małych butelek wódki sprzedawanych jest przed południem. Ilona Felicjańska wie, iż nie prowadzi to do niczego dobrego, bo mimo iż jest to niewielka ilość, to spożywana codziennie dla poprawy nastroju czy dodania sobie odwagi może prowadzić do choroby alkoholowej. Często po „małpki” sięgają również uzależnieni, którzy w ten sposób zaspokajają swój „głód”.
Według statystyk w Polsce sprzedaje się codziennie od 1,3 do choćby 3 mln „małpek”.
– To jest przerażające i na tyle, ile mogę – za Robertem Rutkowskim, który napisał genialną książkę „Alkoiluzja” pokazującą, w jaką iluzję wprowadzają nas firmy produkujące alkohol, jak nami manipulują – chcę mówić na głos: uważajmy! Jesteśmy wprowadzani w błąd, iż to nie szkodzi, iż to jest fajne, iż to jest zabawa. A ja z pełną świadomością mogę powiedzieć, iż nie nadużywanie nam szkodzi, ale pierwszy kieliszek nam szkodzi, bo za chwilę może być kolejny i w końcu będzie za dużo. Trzeba pamiętać, iż już ten pierwszy kieliszek zniewala nas w taki sposób, iż działa bardzo gwałtownie na system nagrody i następnym razem, zamiast iść na spacer, pobiegać, popływać czy zrobić coś przyjemnego dla siebie, to usiądziemy i będziemy tracić życie – mówi agencji Newseria Ilona Felicjańska.
Była modelka ma świadomość, jakim zagrożeniem są tzw. małpki. Łatwo dostępne w wielu miejscach kuszą klientów, którzy często nie zdają sobie sprawy z tego, iż od kieliszka czy tej małej buteleczki tylko krok od uzależnienia.
– Ta „małpka” to nie jest produkt „bawmy się świetnie”, „bądźmy w towarzystwie”, „dzielmy się radością”, tylko to jest stricte produkt do szybkiego wypicia, bardzo często na miejscu. Dlatego to jest świadome zabijanie ludzi. Mam wiedzę na temat tego, jak trudne jest to uzależnienie, jakie ma mechanizmy i do czego one doprowadzają – mówi.
Jak zauważa, mała i stosunkowo tania buteleczka jest też narzędziem w rękach osób już zmagających się z chorobą alkoholową. Często daje im ona usprawiedliwienie, iż taka ilość przecież nie szkodzi. A jest wręcz odwrotnie.
– Niestety „małpka” jest produkowana właśnie po to, żeby nie pomagać świetnie żyć, tylko żeby kopać leżącego, czyli dobijać tę osobę, która jest naprawdę cierpiąca i niestety już nie pije, bo lubi, tylko pije, bo musi. Bo ta toksyna tak bardzo uzależnia, iż przychodzi taki moment, gdy osoba uzależniona pije, bo niestety nie jest w stanie przeżyć kolejnych dni albo godzin bez alkoholu, więc to jest produkt, który po prostu zabija – mówi.
Ilona Felicjańska przez długi czas zmagała się z chorobą alkoholową i wie, jak trudno jest wyjść z nałogu.
– To jest praca dwutorowa. Poczucie uwolnienia, codzienna modlitwa i prośba do Boga: „prowadź mnie i kieruj moim życiem” to jest jedno, ale drugie to jest fizyczny aspekt. Choroba alkoholowa jest jak każda inna choroba i do końca życia mam pewne sposoby działania i pewne wytyczne, które powodują, iż czuję się zdrowa. Mam pewne zasady, których przestrzegam i nie chcę od nich kolejny raz odchodzić, bo niestety moich upadków było już kilka w życiu i nie chcę kolejny raz upaść. Ja już do końca życia nie mogę i nie chcę się napić. To jest bardzo podstępna choroba i będąc w ciągłym piciu, absolutnie nie zauważamy problemu, wydaje nam się, iż zachowujemy się tak jak wszyscy inni, bo przecież wszyscy piją. Przeszłam ciężką i trudną drogę, musiałam się zamknąć na rok w ośrodku, wycofać się z życia i przyjrzeć się sobie, aby od początku uczyć się żyć – dodaje.
Wywiad z byłą modelką został zrealizowany podczas wydarzenia „Moda na recykling” z okazji Światowego Dnia Recyklingu.











