Potoczył się kamień
Po zboczu
Jak śleboda
Okrzyk orła
Przerwał ciszę
Kamienną
Smrek karłowy
Żywicznie szepce
Szarotce speszonej
Raz przecież
Rozkwitniesz wstaniesz
Ze skalnego łoża
Idą chłopcy
Cicho sza, psst…
Mglistym szmerem
Każdy jeden
Malowany rumieńcem
Okrzepnięty trudem
Idą chłopcy
Każdy z ciupagą
Każdy z fantazją
Wzrokiem sokolim
Krokiem koziczym
A z wdziękiem
Jak szczyty wyniosłe
Smukli i twardzi
Zahartowani
Idą chłopcy
Pstre kubraki
Już wypłowiałe…
Tam pod brzyskiem
Bursztynowe drogi
I dobro
Tam na dole
Fasiągi wahliwe
Konie pachoły pany
***
Cisza chowa się
W trawie mokrej
Czerwieniom!
Ida chłopcy
Krokiem chwiejnym
A drżącym…
Słychać śpiew
Czy lament
Z nimi za nimi
Idą chłopcy
Do chat pod słomą
Bogaci
Będą dziecka
Najedzone gaździny
Spokojne
Siedli chłopcy
Kamraci zbójnicy
Na progach
Wnet te skrzypią
Tę opowieść jękliwie
Czy z żalem
Ca ciuposki uostrzyć
Baronice syć
Płodoić łowce
Zaroz bioło
Swym kozuchym
Syćko splasi w szlak praśnie
Słunko gzeje
Znuf
Leko
Idom chodoki
Wiader z nimi
A śleboda
Idą chłopcy
(…)
Po swoje… za swojem










