HP i czara ognia

aleksandra.jursza.net 2 tygodni temu

Dzień dobereł.

Czy możemy wrócić do czasów, gdy nastolatki oglądały combo dla dorosłych? A, tak, zapomniałam, iż obecne pokolenie to pokolenie płatków śniegu i trzeba je informować o triggerach, czyli – o zgrozo – potencjalnych spojlerach.

Ten miks daje nam takie kwiatuszki, jak „Harry Potter i Czara Ognia”, a przynajmniej w filmowym wydaniu. Co gorsza – choć oczywiście fani mają do tego prawo – jest to też przez nich doceniany kawałek kina, bo jest mhroczny.

I tu właśnie dochodzę do sedna.

Całość wygląda, jakby ktoś zapomniał włączyć kolory, a opowieść jest w tonie jakiegoś horroro-dramatu, przynajmniej wizualnie. Wchodzimy w kadr, który po trzech pierwszych częściach wydaje się dziwny: ot, widzimy nagrobki. Mhroczna sceneria, a potem…

Potem jest wielkie meh.

„Czara Ognia” raz tylko wzbudziła we mnie emocje – i to na zasadzie „lol, jaka ładna teen drama, to takie typowe nastolatki”. I niby dobrze, bo to film o nastkach właśnie, ale niedobrze, iż ciekawość moja się choćby nie zaczęła. Może nie jest to wybitnie nudny film, ale och… czemu? Czemu miałam wrażenie, iż historia jedzie jak procedural (serial, w którym co odcinek mamy jedną przygodę, podobną), znane schematy, nie ma adekwatnie nic do zaoferowania?

Może przez te kolory.

Och, właśnie, kolory!

Chyba „Project Hail Mary” został przeze mnie za nisko oceniony. Tzn. nie zrozumcie mnie źle – to raczej nie jest wybitne kino. Ale kino zapomniało o kolorach, a „Czara Ognia” wyjątkowo dobitnie mi o tym przypomniała XD. Za to „Project Hail Mary” – och, jaki on był piękny barwowo!

Tymczasem mogę być jedną z niewielu osób, która psioczy na „Czarę Ognia”, ponieważ potterowcy mają fetysz mhroku. Jezu, ludzie – jak macie tęsknotę za mrokiem, to obejrzyjcie sobie „Death Note”, albo pierwszy lepszy horror, nie wiem, „Aliena”, to może Wam minie.

Tym bardziej, iż nie wiem, czy wiecie, ale te mhroczne barwy niekoniecznie muszą grać z tragizmem na ekranie. Jakoś w anime (przynajmniej tych starszych) turbo tragedie nie przeszkadzały temu, by ekran aż zipiał od kolorystyki.

Potterowcy, proszę, nie mówcie mi, iż „Czara Ognia” to dobry film, bo to jest 6= , a nie sprawna opowieść o młodych, dojrzewających czarodziejach xD.

PS.: O logice to już choćby nie będę się rozwodziła…

Idź do oryginalnego materiału