Po wielu latach serial "Scrubs" – czyli "Hoży doktorzy" – powraca z nowymi odcinkami i znanymi bohaterami do Disney+. Na ekranie znów oglądamy m.in. Zacha Braffa, Donalda Faisona i Sarah Chalke, a także Johna C. McGinleya jako doktora Coxa w epizodycznych wystąpieniach. Jak zmieniły się ukochane przez wielu widzów postacie? I jak komediowe "Scrubs" ma się do królującego w HBO Max serialu "The Pitt"?
My już widzieliśmy pierwsze odcinki, a swoimi wrażeniami dzieli się dla nas Łukasz Budnik. Jego recenzję pierwszych 4 odcinków 10. sezonu znajdziecie POD LINKIEM TUTAJ. A poniżej można przeczytać jej fragmenty.
W swojej recenzji nowych odcinków Łukasz Budnik tłumaczy:
Zacznijmy od tego, iż w zasadzie nie jest to pierwszy powrót produkcji sygnowanej nazwiskiem Billa Lawrence’a. Po rzekomo finałowym ósmym sezonie błyskawicznie nakręcono bowiem kontynuację, choć sam Lawrence chciał, by dziewiąty sezon traktować raczej jak autonomiczną produkcję poświęconą stażystom. Fani znaleźli jeszcze inne rozwiązanie: przez 17 lat udawali, iż po ósmym sezonie w ogóle nie kontynuowano tej historii i iż zakończyła się ona wzruszającą wizją przyszłości J.D. Co ciekawe, z tego samego założenia wyszli prawdopodobnie twórcy nowych odcinków (Lawrence wrócił na stanowisku producenta), którzy ignorują w nich to, co zostało opowiedziane w okresie dziewiątym.
A jak tak długa przerwa wpłynęła na ducha serialu? Czy nowe "Scrubs" zachował swój humor? Łukasz Budnik uspokaja.
Choć zmieniło się stanowisko głównego bohatera, po kilku dostępnych do recenzji odcinkach można stwierdzić, iż sam serial trzyma ducha oryginału. W zasadzie nie czuć, iż od finału 8. sezonu minęły prawie dwie dekady.
A co z doktorem Coxem?
Doktor Cox, którego znakiem charakterystycznym zawsze były tyrady udzielane innym bohaterom, nieszczególnie odnajduje się w nowej rzeczywistości, co także skłania go do decyzji o przekazaniu stanowiska. Jeszcze przed premierą było wiadomo, iż John C. McGinley nie będzie w stałej obsadzie serialu, a zaliczy jedynie gościnny występ w kilku odcinkach. Trzeba przyznać, iż jego brak jest nieco odczuwalny, choć w pierwszym odcinku otrzymujemy swoiste "the best of" tej postaci.
Autor dodaje:
(...) spośród klasycznej obsady tylko J.D., Turk i Elliot są postaciami, które na ekranie pojawiają się regularnie (a powracający do tych ról Zach Braff, Donald Faison i Sarah Chalke grają tak, jakby nigdy nie zeszli z planu). Od czasu do czasu pojawiają się także Carla i Todd, a w przyszłości mamy zobaczyć Jordan i woźnego, ale to już gościnne występy. O doktorze Kelso (niestety) ani słychu.
Więcej o nowych odcinkach 10. sezonu serialu "Scrubs" przeczytacie na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ.
My już widzieliśmy pierwsze odcinki, a swoimi wrażeniami dzieli się dla nas Łukasz Budnik. Jego recenzję pierwszych 4 odcinków 10. sezonu znajdziecie POD LINKIEM TUTAJ. A poniżej można przeczytać jej fragmenty.
"Hoży doktorzy", sezon 10.
recenzja odcinków 1-4 10. sezonu serialu "Scrubs"/"Hoży doktorzy" | Disney+
W swojej recenzji nowych odcinków Łukasz Budnik tłumaczy:
Zacznijmy od tego, iż w zasadzie nie jest to pierwszy powrót produkcji sygnowanej nazwiskiem Billa Lawrence’a. Po rzekomo finałowym ósmym sezonie błyskawicznie nakręcono bowiem kontynuację, choć sam Lawrence chciał, by dziewiąty sezon traktować raczej jak autonomiczną produkcję poświęconą stażystom. Fani znaleźli jeszcze inne rozwiązanie: przez 17 lat udawali, iż po ósmym sezonie w ogóle nie kontynuowano tej historii i iż zakończyła się ona wzruszającą wizją przyszłości J.D. Co ciekawe, z tego samego założenia wyszli prawdopodobnie twórcy nowych odcinków (Lawrence wrócił na stanowisku producenta), którzy ignorują w nich to, co zostało opowiedziane w okresie dziewiątym.
A jak tak długa przerwa wpłynęła na ducha serialu? Czy nowe "Scrubs" zachował swój humor? Łukasz Budnik uspokaja.
Choć zmieniło się stanowisko głównego bohatera, po kilku dostępnych do recenzji odcinkach można stwierdzić, iż sam serial trzyma ducha oryginału. W zasadzie nie czuć, iż od finału 8. sezonu minęły prawie dwie dekady.
A co z doktorem Coxem?
Doktor Cox, którego znakiem charakterystycznym zawsze były tyrady udzielane innym bohaterom, nieszczególnie odnajduje się w nowej rzeczywistości, co także skłania go do decyzji o przekazaniu stanowiska. Jeszcze przed premierą było wiadomo, iż John C. McGinley nie będzie w stałej obsadzie serialu, a zaliczy jedynie gościnny występ w kilku odcinkach. Trzeba przyznać, iż jego brak jest nieco odczuwalny, choć w pierwszym odcinku otrzymujemy swoiste "the best of" tej postaci.
Autor dodaje:
(...) spośród klasycznej obsady tylko J.D., Turk i Elliot są postaciami, które na ekranie pojawiają się regularnie (a powracający do tych ról Zach Braff, Donald Faison i Sarah Chalke grają tak, jakby nigdy nie zeszli z planu). Od czasu do czasu pojawiają się także Carla i Todd, a w przyszłości mamy zobaczyć Jordan i woźnego, ale to już gościnne występy. O doktorze Kelso (niestety) ani słychu.
Więcej o nowych odcinkach 10. sezonu serialu "Scrubs" przeczytacie na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ.
10. sezon "Scrubs"/"Hoży doktorzy" – zobacz zwiastun | Disney+

















