Niszowy film Richarda Blackburna opowiada historię Lili Lee (Cheryl Smith), nastoletniej dziewczyny wychowywanej w surowej, religijnej dyscyplinie przez pastora (granego przez samego Blackburna). Gdy Lila otrzymuje list od umierającego ojca – gangstera, który przed laty zamordował jej matkę – wyrusza do tajemniczego miasteczka Asteroth.
Na miejscu Lila trafia do domu enigmatycznej Lemory (Lesley Gilb), gdzie otacza ją świat przypominający senny koszmar – pełen dzieci-wampirów, dziwnych rytuałów i dorosłych, którym nie można ufać. "Lemora: A Child's Tale of the Supernatural" wychodzi poza ramy horroru – jest połączeniem gotyckiego horroru, baśni i niepokojącej alegorii dojrzewania.
Kluczową rolę w całej aferze odegrał nieistniejący już Legion Przyzwoitości – organizacja założona w 1934 roku przez amerykański episkopat, która monitorowała filmy pod kątem moralności, by zapobiec "demoralizacji" i nawoływała katolików do bojkotu produkcji "niemoralnych". To ona uznała "Lemorę" za produkcję "antykatolicką", co w latach 70. realnie szkodziło dystrybucji filmów.
"Lemora: A Child's Tale of the Supernatural" został uznany za "antykatolicki"
Film "Lemora: A Child's Tale of the Supernatural" nie atakuje bezpośrednio katolicyzmu, nie wykorzystuje religijnej symboliki w sposób bluźnierczy i nie przedstawia Kościoła jako instytucji wprost. Więc o co poszło?
Najwięcej kontrowersji wzbudził sposób przedstawienia postaci pastora – surowego opiekuna głównej bohaterki, który głosi czystość i dyscyplinę, a z drugiej pożąda dorastającej dziewczyny. Dodatkowo film porusza temat dojrzewania i budzącej się s*ksualności młodej bohaterki, co w zestawieniu z wampiryczną estetyką było dla radykalnych katolików nie do zaakceptowania. Podobnie zresztą jak sugerowanie relacji lesbijskich i zmysłowe sceny.
Dalsza część artykułu poniżej.
Religia w "Lemorze" funkcjonuje jako tło: system zasad, który ma chronić niewinność, ale w praktyce zawodzi. Najbardziej niepokojącym elementem filmu nie są wcale wampiry, ale dorośli, w tym pastor, którzy lubieżnie zerkają na nastolatkę. Uderzenie w religijny autorytet i wypunktowanie hipokryzji księży tak oburzyło Legion Przyzwoitości, iż zakazali katolikom iść na horror Blackburna do kina.
Łatka antykatolickości negatywnie wpłynęła i na dystrybucję, i na odbiór "Lemory". Krytycy nie byli łaskawi. Leonard Maltin przyznał filmowi najniższą możliwą ocenę, nazywając go "koszmarnie słabym niskobudżetowcem". Z kolei Elvis Mitchell z "The New York Times" zauważył, iż choć film nie spełnia swoich ambicji, ma w sobie coś na kształt "osobliwej klasyki".
I był na dobrym tropie, bo wraz z upływem lat "Lemora" zaczęła być oceniana znacznie łagodniej, a dziś jest kultowym horrorem niezależnym, który zachwyca fanów "dziwnych" filmów oraz... kusi swoim "antykatolickim" statusem. Na Rotten Tomatoes ma aż 86 procent od krytyków. W Polsce niestety nie jest dostępna w streamingu, ale fani niepokojących, osobliwych horrorów, które nie są slasherami, powinni na niego czyhać.














