"Ostatni dom" Louisa Leterriera miał wielki potencjał. W jego zapowiedziach czuć było powiew wczesnych dzieł M. Nighta Shyamalana, które zwrotami akcji i zabawą nadnaturalnymi elementami trzymały widza na krawędzi fotela. Film Netflixa jest niestety spalonym pomysłem. Już w scenie otwierającej podaje nam na tacy całą fabułę.