Hiszpania. Apetyt na słońce – recenzja książki. City break

popkulturowcy.pl 2 godzin temu

Czytaliście kiedyś blogi o Hiszpanii pisane przez zakochanych w niej Polaków? o ile zastanawialiście się, jak wyglądałby blog jako papierowa książka, to odpowiedzią jest Hiszpania. Apetyt na słońce.

Jak sam autor podkreśla, Hiszpania wszystkim kojarzy się z plażą, słońcem i Barceloną. Hiszpania. Apetyt na słońce to próba przełamania tych przekonań i spojrzenie na kraj zarówno pod kątem kultury, jak i społeczeństwa. Przeczytamy tutaj o różnych wcieleniach paelli, a także o Kraju Basków oraz hiszpańskim feminizmie. Mikołaj Buczak zawodowo zajmuje się tym krajem, dobrze go zna i ma pomysł, jak przedstawić to państwo w sposób przekrojowy.

Hiszpania. Apetyt na słońce to lektura lekka, żeby nie powiedzieć powierzchowna. Każdy rozdział skupia się na innym temacie, od jedzenia oraz odmian języka aż po polityczne kontrowersje. Jednocześnie jednak autor śmiało idzie w dygresje, dorzuca personalne anegdotki i niespecjalnie trzyma się sedna analizowanego tematu. To swobodna opowieść, w której przynajmniej część rozdziałów luźno krąży wokół przypisanych im tematów.

Fot. Wydawnictwo Poznańskie

Ten styl pisania bardzo mnie zmęczył. Nie raz łapałam się na tym, iż interesujący wątek urywał mi się w połowie. Tekst poprzetykany anegdotami nie wracał do rozpoczętej myśli, pozostawiając uczucie niewiedzy, niezdrowego niedosytu. Szczególnie uciążliwe było to przy społecznych tematach, jakich jak autonomia Kraju Basków czy feminizm. Wiadomo, iż można o nich napisać całe książki – które z pewnością istnieją – natomiast w tym wydaniu są to ledwo liźnięte tematy.

Podczas lektury towarzyszyło mi uczucie czytania bloga. Jakbym scrollowała przez dużą bazę wpisów, wybierając interesujące tematy, ale czytając je do połowy. Z jednej strony daje to interesujący punkt zaczepienia, ale z drugiej nie daje szansy pogłębić żadnego tematu i zostawia uczucie pośpiechu.

Drażniło mnie też rozmieszczenie fotografii w książce. Jak na przewodnik czy też reportaż, naturalnie trochę ich jest. Przeważnie nie są jednak dopasowane do treści, nie wiążą się z tematyką i wypadają raczej blado, pokazując mało estetyczną stronę Hiszpanii, podczas gdy tekst wychwala ten kraj.

Komu mogłabym polecić książkę Hiszpania. Apetyt na słońce? Przychodzą mi do głowy wyłącznie osoby, które w niedalekiej przyszłości planują city break w hiszpańskim mieście i chcą na gwałtownie dowiedzieć się czegoś więcej o tym kraju. o ile natomiast macie ochotę na solidny reportaż, nie będzie to ta książka.

Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Poznańskim. Dziękujemy!

Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki.

Idź do oryginalnego materiału