W artykule z pierwszymi wrażeniami z wersji demo wypowiadałem się o HellSlave II Judgment of the Archon bardzo entuzjastycznie. Tytuł trafił w moje gusta i widziałem w nim spory potencjał. choćby w tytule zaznaczyłem, iż czekam na pełną wersję. No i gra wyszła. Pora więc odpowiedzieć sobie na ważne pytanie. Czy warto było czekać?
HellSlave II Judgment of the Archon jest przykładem RPG starej szkoły z turowym systemem walki. Dostajemy dość typowy świat fantasy, zadanie do wykonania i fabularny pretekst, aby rozpocząć przygodę. Klimat produkcji jest ciężki i mroczny. Dzikie tereny pełne są niebezpiecznych zwierząt i dziwnych stworzeń, a lochy oraz jaskinie przemierzają duchy, upiory i masa innego szkaractwa. choćby miasta, choć teoretycznie bezpieczne, wydają się smutne i szare. Podobnie jak większość mieszkańców. Ale to w sumie nic dziwnego w świecie, którym władają demony.
Zobacz również: HellSlave II Judgment of the Archon – Pierwsze wrażenia. Czekam na pełną wersję
Jak to w grach tego gatunku bywa, prosta misja spotkania z przyjacielem gwałtownie zaczyna się komplikować. W końcu zostajemy uwikłani w walkę z demoniczną sektą oraz rebelię przeciwko demonom, stopniowo stając się centralnym punktem wydarzeń. Jest to przewidywalne i mało odkrywcze, ale stanowi też pewną klasykę RPG, więc dla mnie nie stanowi to szczególnej wady.
System rozwoju postaci opiera się na zdobywaniu poziomów i inwestowaniu punktów w statystyki najlepiej pasujące do wybranego stylu gry. Jak widać, tutaj również postawiono na znane i sprawdzone rozwiązania. Parametry bohatera modyfikujemy także poprzez ekwipunek, wybór klasy oraz naukę odpowiednich umiejętności.
Gorąco polecam czytać opisy. Bywają długie, co potrafi trochę irytować, ale bardzo dokładnie wyjaśniają mechaniki. Czytanie ze zrozumieniem zdecydowanie pomaga, jeżeli chce się grać świadomie i wycisnąć z produkcji jak najwięcej. Oczywiście można też przeklikać cały tekst i skupić się wyłącznie na porównywaniu liczb, ale osobiście odradzam takie podejście.
Walka bazuje na systemie turowym, ale nie zawsze oznacza klasyczne wymienianie się akcjami z przeciwnikiem. Kolejność działań jest determinowana przez statystyki. Oznacza to, iż czasem nasza postać może wykonać kilka ruchów, zanim przeciwnik w ogóle dostanie szansę na atak. Aby się w tym nie pogubić, trzeba śledzić wskaźnik znajdujący się u góry ekranu. Początkowo może to wyglądać chaotycznie, ale gwałtownie da się przyzwyczaić.
Fot. Kadr z gryPoza tym mamy punkty życia i many, ruchy defensywne i ofensywne oraz możliwość leczenia. Ponownie klasyka gatunku.
W rozgrywce i fabule prostota Judgment of the Archon jest jedną z największych zalet. W aspekcie technicznym staje się jednak jego największym minusem. Już przy okazji dema zwróciłem uwagę na bardzo ubogi styl graficzny i tutaj nic się nie zmieniło. Modele postaci ograniczają się do kilku powtarzających się assetów, choćby w przypadku ważnych fabularnie bohaterów. Lokacje również wyglądają momentami jak żywcem wyjęte z RPG Makera. Mnie to szczególnie nie przeszkadza, ale większość współczesnych graczy może mieć wyższe wymagania.
Warstwa muzyczna także nie powala. To proste melodie, które tak mocno zlewają się z tłem, iż łatwo przestać je zauważać. Nie są złe, po prostu nijakie. Gdyby nagle zniknęły, pewnie minęłoby trochę czasu, zanim bym to zauważył. Podobnie wypadają efekty dźwiękowe. Podczas interakcji z elementami świata często nie słychać nic, a odgłosy walki są bardzo podstawowe.
Słabo wypada też ekonomia. Po walkach zdobywamy tak dużo ekwipunku, iż jego sprzedaż zapewnia niemal nieograniczony dopływ gotówki. Problem w tym, iż nie ma na co jej wydawać. Grając w demo, zakładałem, iż późniejsi handlarze będą oferowali lepsze przedmioty niż te znajdowane podczas wypraw.
Fot. Kadr z gryOstatecznie rzeczy wartych zakupu było niewiele, a przez większość gry korzystałem głównie z tego, co sam znalazłem. Przez niemal całą przygodę chodziłem więc z wypchaną po brzegi sakiewką, której zawartość była mi adekwatnie zbędna.
Mnie HellSlave II Judgment of the Archon się podobał, choć nie do końca sprostał oczekiwaniom, które miałem po zagraniu w demo. To przez cały czas bardzo solidne, klasyczne RPG z gęstym klimatem i przyjemną walką. jeżeli lubisz ten gatunek i potrafisz przymknąć oko na prostą grafikę, jest duża szansa, iż to produkcja dla ciebie.
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Jesús Fabre. Dziękujemy!
Fot. główna. Materiały promocyjne












