Natomiast niewielka część potrafiła nagrać besta, który byłby czymś oryginalnym a nie zwykłym wałem wpychanym w japę rozdziawionego metalowca.
Dzisiaj do tego nielicznego grona możemy dopisać Accept, który wydał besta z okazji 50 lat grania tak na poważnie. No i jak się okazuje można zrobić coś aby posłuchać i było fajnie. Płyciwo wyjebane kawałkami pod sam brzeg cedeka co daje nam 19 tracków i prawie 80 min metalu. Różnica polega na tym, iż każdy z tych kawałków został nagrany przez różne składy gościnnych muzyków wspomaganych najczęściej przez li tylko wokal Accept ale też bardziej gościnnie. Zaczynamy od pierwszego hitu Fast As A Shark, gdzie Phil Anselmo napierdala niczym na klasycznym Mouth Of War a na gitarze jedzie Kirk Hammet a pierdolone baterie okłada Mikkey Dee. Dalej kolejne ciosiowo czyli Balls To The Walls z Halfordem na voxie, który brzmi jak te ponad 40 lat temu. No i tak przez wszystkie 19 tracków różne składy sobie grają a nazwiska to srogie bo jest Chuck Billy, Gary Holt, Hansi Kürsch, Tobias Forge, Ralf Scheepers, Blitz a choćby Sebastian Bach!!! No cóż Napalm Rec to zakała pośród wytwórni metalowych w tej chwili ale Accept nagrało płytę, której nie dość, iż nie muszą się wstydzić to jeszcze można posłuchać na pełnej piździe i nie czuć się jak na dożynkach kiedy czujesz, iż ktoś z tyłu próbuje zapakować ci kolbę kukurydzy w przedział.
Statystyki: autor: Hajasz — 20 min. temu












