Choć trylogia "Władca Pierścieni" zarobiła na całym świecie blisko 2,9 miliarda dolarów, Sean Astin wcielający się w postać Sama nie wzbogacił się na niej tak, jak mogłoby się wydawać. Aktor ujawnił, iż po zakończeniu zdjęć był zmuszony sprzedać swój dom, by jakoś przeżyć – jego wynagrodzenie okazało się bowiem zbyt niskie.
W rozmowie z "The Guardian" Astin, który w tej chwili pełni funkcję krajowego przewodniczącego związku aktorów SAG-AFTRA, wspominał, iż ogromna popularność, jaką przyniosła mu rola w filmach Petera Jacksona, wcale nie szła w parze z jego sytuacją finansową.
Nie byłem przygotowany na taki poziom rozpoznawalności i zainteresowania. Był ogromny rozdźwięk między tym, ile uwagi otrzymywałem, a tym, ile było z tego pieniędzy. Nie było tego dużo – przyznał.
Aktor zdradził, iż sam wynegocjował zbyt niski kontrakt na całą trylogię.
Musiałem sprzedać dom, ponieważ wynegocjowałem tak niewielką kwotę za udział w trzech filmach – powiedział.
Podobne doświadczenia miał Elijah Wood, odtwórca roli Froda. W ubiegłym roku w rozmowie z "Business Insider" powiedział, iż studio New Line Cinema podjęło ogromne ryzyko, decydując się na jednoczesne nakręcenie wszystkich trzech części. W efekcie aktorzy podpisali umowy z góry, bez możliwości renegocjowania wynagrodzenia po sukcesie kolejnych filmów.
Nie był to taki kontrakt, który zapewniał finansowy spokój do końca życia. Z drugiej strony wiedzieliśmy, iż bierzemy udział w czymś, co zostanie z nami na zawsze – mówił Wood.
Od premiery "Drużyny Pierścienia", "Dwóch Wież" i "Powrotu króla" minęło już ponad 20 lat. Astin wyraźnie zaznaczył, iż mimo klęski po serii dziś znajduje się w bardzo dobrej sytuacji finansowej.
Tymczasem uniwersum Tolkiena wciąż się rozwija. Andy Serkis pracuje nad filmem "The Lord of the Rings: Hunt for Gollum", a równolegle powstaje kolejny projekt roboczo zatytułowany "The Lord of the Rings: Shadow of the Past", którego współscenarzystą jest Stephen Colbert.
Udział Seaan Astina nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony w nowych produkcjach, choć sam aktor podkreśla, iż chętnie ponownie wcieliłby się w Sama.
Nie sądzę, żeby ktokolwiek był temu przeciwny. Wszyscy chcielibyśmy jeszcze raz spotkać się z tymi bohaterami, zwłaszcza jeżeli zostanie to zrobione z taką wrażliwością, o jakiej słyszeliśmy – powiedział.
Zapytany, czy tym razem zadba o lepsze wynagrodzenie, odpowiedział krótko: "Cholera, no pewnie".
"Władca pierścieni" nie wzbogacił swoich gwiazd
W rozmowie z "The Guardian" Astin, który w tej chwili pełni funkcję krajowego przewodniczącego związku aktorów SAG-AFTRA, wspominał, iż ogromna popularność, jaką przyniosła mu rola w filmach Petera Jacksona, wcale nie szła w parze z jego sytuacją finansową.
Nie byłem przygotowany na taki poziom rozpoznawalności i zainteresowania. Był ogromny rozdźwięk między tym, ile uwagi otrzymywałem, a tym, ile było z tego pieniędzy. Nie było tego dużo – przyznał.
Aktor zdradził, iż sam wynegocjował zbyt niski kontrakt na całą trylogię.
Musiałem sprzedać dom, ponieważ wynegocjowałem tak niewielką kwotę za udział w trzech filmach – powiedział.
Sean Astin
Już w 2017 roku, podczas programu "Jim and Sam Show" Astin ujawnił, iż otrzymał około 75 tysięcy dolarów za każdy film, co daje w sumie około 250 tysięcy dolarów za całą trylogię. Podobne doświadczenia miał Elijah Wood, odtwórca roli Froda. W ubiegłym roku w rozmowie z "Business Insider" powiedział, iż studio New Line Cinema podjęło ogromne ryzyko, decydując się na jednoczesne nakręcenie wszystkich trzech części. W efekcie aktorzy podpisali umowy z góry, bez możliwości renegocjowania wynagrodzenia po sukcesie kolejnych filmów.
Nie był to taki kontrakt, który zapewniał finansowy spokój do końca życia. Z drugiej strony wiedzieliśmy, iż bierzemy udział w czymś, co zostanie z nami na zawsze – mówił Wood.
Od premiery "Drużyny Pierścienia", "Dwóch Wież" i "Powrotu króla" minęło już ponad 20 lat. Astin wyraźnie zaznaczył, iż mimo klęski po serii dziś znajduje się w bardzo dobrej sytuacji finansowej.
"Władca Pierścieni" – kolejne odsłony serii w drodze
Tymczasem uniwersum Tolkiena wciąż się rozwija. Andy Serkis pracuje nad filmem "The Lord of the Rings: Hunt for Gollum", a równolegle powstaje kolejny projekt roboczo zatytułowany "The Lord of the Rings: Shadow of the Past", którego współscenarzystą jest Stephen Colbert.
Udział Seaan Astina nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony w nowych produkcjach, choć sam aktor podkreśla, iż chętnie ponownie wcieliłby się w Sama.
Nie sądzę, żeby ktokolwiek był temu przeciwny. Wszyscy chcielibyśmy jeszcze raz spotkać się z tymi bohaterami, zwłaszcza jeżeli zostanie to zrobione z taką wrażliwością, o jakiej słyszeliśmy – powiedział.
Zapytany, czy tym razem zadba o lepsze wynagrodzenie, odpowiedział krótko: "Cholera, no pewnie".
Serial "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" – zobacz naszą recenzję












![Uprzykrzali ci rozgrywkę? Spróbuj rozpoznać największych złoli w grach [QUIZ]](https://i.iplsc.com/-/000N49V1G5CAE7SG-C461.jpg)
