5. sezon „Stranger Things” to gnająca akcja i długaśne rozmowy „od serca” – i nie trzeba rozmyślać długo, by wybrać scenę, w której Dufferom najmocniej nie powiodło się złączenie jednego z drugim. Omówiła to aktorka.
Finałową serię „Stranger Things” będziemy długo rozpamiętywać – choć nie tylko z przyczyn, na które liczyli Dufferowie. Sadie Sink, ekranowa Max, dołączyła do fanów, którzy nabijają się z jej sceny z 2. części 5. sezonu hitu. Chodzi oczywiście o upiornie przegadany moment ucieczki z Camazotz.
Stranger Things – Sadie Sink rozumie reakcję fanów
Rozmawiając z Jimmym Fallonem na temat 5. sezonu „Stranger Things”, Sink opowiedziała, co stało się z Jedenastką (Millie Bobby Brown) – przynajmniej według jej interpretacji – ale na tym nie koniec. Aktorka odniosła się do absurdalnie długiego heart-to-heart Max i Holly (Nell Fisher), gdy te uciekają z umysłu Vecny. Fani okrutnie obśmiali ten moment – a co mówi Sink?
— Gdy to filmowaliśmy, poczucie nagłości chyba nie przemknęło mi przez myśl. Ale gdy to oglądałam, było jasne, iż totalnie się z tym nie spieszę. [Pomyślałam sobie:] „Co my robimy? Nagrywamy teraz podcast? Biegnijcie!”.
Rozmowa o odwadze Holly była oczywiście uzasadniona, aczkolwiek nie brakowało fanów, którzy – podobnie jak Sink – kwestionowali, czy ucieczka od Vecny to aby najlepszy moment, by ją przeprowadzać.
Podobna dyskusja otacza i scenę coming outu Willa (Noah Schnapp), którą aktor też wybrał na newralgicznym etapie walki o Hawkins. W tym przypadku rozbawienie gwałtownie przeszło w hejt – oto co mówili o tym Dufferowie.
Jeśli przez cały czas rozmyślacie nad finałem serialu, sprawdźcie, czy „Stranger Things” mogłoby powrócić za 10 lat – czy czeka nas wtedy ponowne starcie z Vecną?
















