Guru – recenzja filmu! Shut up and take my money

moviesroom.pl 5 godzin temu

Od ponad dekady kultura masowa pozostaje zafascynowana różnego rodzaju guru rozwoju osobistego, trenerami motywacyjnymi i samozwańczymi ekspertami od szczęścia. Jedni widzą w nich inspirację i drogowskaz, inni zaś dostrzegają jedynie sprawnie działającą machinę marketingową żerującą na ludzkich słabościach. Sam od zawsze należałem do tej drugiej grupy. Fenomen coachingu wydawał mi się czymś na pograniczu społecznego eksperymentu i współczesnej odmiany sekt, które jeszcze na przełomie XX i XXI wieku potrafiły przyciągać tłumy spragnione prostych odpowiedzi na skomplikowane pytania. Można byłoby sądzić, iż wraz ze wzrostem społecznej świadomości podobne zjawiska stracą na znaczeniu. Nic bardziej mylnego. Potrzeba autorytetu, który powie nam, jak żyć, okazuje się uniwersalna, niezależnie od szerokości geograficznej. Doskonale pokazuje to francuski film Guru, który bierze pod lupę właśnie ten fenomen.

Guru opowiada historię Matta Vasseura, charyzmatycznego mówcy motywacyjnego, którego popularność wykracza daleko poza granice zwykłych seminariów i internetowych kursów. Matt nie tylko udziela porad i zachęca swoich słuchaczy do walki o lepsze życie. Dla wielu staje się kimś znacznie więcej – symbolem nadziei, przewodnikiem i człowiekiem, który potrafi nadać sens ich codzienności. Problem pojawia się w momencie, gdy jego działalnością zaczynają interesować się francuskie władze. Instytucje państwowe dostrzegają w rosnącej popularności Vasseura zagrożenie i próbują dobrać się zarówno do niego, jak i do całego środowiska funkcjonującego wokół coachingu. Matt nie zamierza jednak ustępować. W miarę rozwoju wydarzeń widz poznaje nie tylko publiczny wizerunek bohatera, ale również jego prawdziwe oblicze.

Największym atutem filmu bez wątpienia pozostaje kreacja Pierre’a Nineya. Francuski aktor po raz kolejny udowadnia, iż należy do ścisłej czołówki europejskiego kina. Jego Matt Vasseur jest postacią niezwykle złożoną. Potrafi jednocześnie wzbudzać podziw i nieufność, fascynować oraz irytować. Niney kreuje bohatera tak przekonująco, iż przez większą część seansu można uwierzyć, iż całe życie spędził na scenach konferencyjnych, mobilizując ludzi do działania i przemawiając do wielotysięcznych tłumów. To jeden z tych występów, które budują film niemal samą siłą osobowości aktora.

Po znakomitej roli w Hrabi Monte Christo z 2024 roku wydawało się, iż Pierre Niney osiągnął artystyczny szczyt. Guru pokazuje jednak, iż aktor wciąż potrafi zaskakiwać. Jego bohater nie jest jednowymiarowym oszustem ani nieskazitelnym wizjonerem. To człowiek pełen sprzeczności, który rzeczywiście wierzy w swoją misję, ale jednocześnie coraz bardziej ulega własnemu ego. Dzięki temu film unika prostych ocen i moralizatorskiego tonu.

Na pochwałę zasługuje również sposób prowadzenia narracji. Scenariusz nie próbuje narzucać widzowi jednoznacznej interpretacji wydarzeń. Matt Vasseur nie zostaje przedstawiony jako wcielenie zła, choć twórcy nie mają problemu z eksponowaniem jego wad. Widzimy człowieka, który pragnie zmieniać życie innych na lepsze, ale jednocześnie nie radzi sobie z własnymi emocjami. Potrafi inspirować tłumy, ale równie łatwo krzywdzi osoby znajdujące się najbliżej niego. Ta niejednoznaczność sprawia, iż bohater pozostaje interesujący do samego końca.

Film porusza także szerszy temat współczesnej potrzeby poszukiwania autorytetów. Twórcy stawiają pytania o granice wpływu, odpowiedzialność za słowa oraz o to, dlaczego ludzie tak chętnie oddają część swojej wolności osobom obiecującym szybkie recepty na sukces. To właśnie w tych momentach Guru staje się czymś więcej niż tylko historią o popularnym coachu. Zamienia się w interesujący komentarz społeczny dotyczący współczesnego świata.

Nie oznacza to jednak, iż film jest pozbawiony wad. Największym problemem okazuje się tempo opowieści. Produkcja momentami wyraźnie łapie zadyszkę, a niektóre sceny sprawiają wrażenie niepotrzebnie rozwleczonych. Guru jest filmem bardzo dialogowym. Twórcy stawiają przede wszystkim na rozmowy, konfrontacje i psychologiczne niuanse, przez co akcja schodzi na dalszy plan. Dla części widzów będzie to niewątpliwa zaleta, szczególnie jeżeli cenią europejskie kino obyczajowe. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, iż niektóre fragmenty można było skrócić bez szkody dla całej historii.

Mimo tych mankamentów Guru pozostaje filmem interesującym i wartym uwagi. To inteligentny dramat społeczny, który zamiast prostych odpowiedzi oferuje niewygodne pytania. Nie próbuje ośmieszać ludzi szukających pomocy u motywacyjnych mówców, ale jednocześnie nie idealizuje samych guru. Dzięki świetnej roli Pierre’a Nineya oraz niejednoznacznemu portretowi głównego bohatera seans pozostaje w pamięci na długo po napisach końcowych. To kino, które zmusza do refleksji nad tym, dlaczego tak często szukamy przewodników i jak łatwo granica między inspiracją a manipulacją może się zatrzeć.

Więcej recenzji filmowych nowości na Movies Room:

  • Kolory zła: Czerń – recenzja sequela hitowego kryminału Netflix! Inny kolor, te same barwy
  • Dzień objawienia – recenzja filmu Stevena Spielberga! Prawda się wybroni
  • Toy Story 5 – recenzja filmu. You go girl, Jessie!
Idź do oryginalnego materiału