Grzegorz Bojanowski, Łódzkie Towarzystwo Fotograficzne 1961-1981, Łódź 2024 , czyli dlaczego wycofałem się ze współpracy z "Kwartalnikiem Fotografia"?

jureckifoto.blogspot.com 6 godzin temu


Grzegorz Bojanowski, Łódzkie Towarzystwo Fotograficzne 1961-1981, Łódź 2024

W 2024 r. obchodzono 75 lat ŁTF-u. Odbywały się wystawy , w tym zorganizowana przez kuratora Bojanowskiego wielka ekspozycja w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi w 2025 r. Przy okazji opublikował on monumentalną książkę (281 s.) wraz z bibliografią i indeksem nazwisk. Pozycja może być wzorem dla przyszłych podobnych opracowań, ponieważ autor dokonał świetnej rekonstrukcji historycznej, przy trudnym do utrzymania obiektywizmie ocen oraz stosowaniem analiz typu socjologicznego w postaci wykresów, włącznie np. z dochodami (s. 260) i wydatkami (s. 261).

Książka opiera się nie tylko na wspomnieniach Bojanowskiego, ale także na bardzo bogatym materiale archiwalnym. Posiada też wiele dobrze dobranych zdjęć dokumentalnych i reprodukcji okładek katalogów. Autor historię ŁTF-u zanalizował bardzo wszechstronnie. Praca składa się z dwóch części/rozdziałów: Organizacja, środowisko i Fotografia oraz kilkunastu podrozdziałów. Ważne miejsce zajmuje postać prezesa ŁTF-u Zbyszko Rzeźniackiego i dekada lat 70., kiedy w galerii Towarzystwa odbywało się szereg wystaw o znaczeniu ogólnopolskim. Wtedy o ekspozycjach decydował m.in. Bojanowski. Pokazy o takim znaczeniu pamiętam jeszcze z lat 80. XX w.

Szczególnie ważne wydają mi się fragmenty poświęcone członkom grupy Łódź Kaliska oczywiście sprzed powstania w 1979 r. Jestem pełen uznania dla opracowania i metody badawczej zastosowanej przez, jak to napisano „historyka-amatora” (określenie z książki), które jest na poziomie pracy doktorskiej.

Ps. Tekst napisany został do 51 numeru „Kwartalnika Fotografia”, kiedy pismem kierował jeszcze Waldemar Śliwczyński. Nie został niestety opublikowany, ale poinformowano mnie, iż będzie w kolejnym numerze - 52. Ale nie został. Wycofałem więc swoją krótką recenzję i postawiłem zamieścić na blogu. Definitywnie zakończyłem także współpracę z „KF” także z jeszcze innego powodu, a mianowicie niezamieszczenia recenzji pióra autorstwa Stanisława Jasińskiego nt. mojego albumu w numerze 52. Tekst opublikował magazyn „Szum” (nr 33, 2026). Zaznaczę, iż publikacja drukiem w „KF” uzgodniona była z Waldkiem jeszcze w marcu 2026. Wtedy też przesłałem skany. Przypomnę, iż byłem współpracownikiem „KF” od pierwszego numeru pisma, aż do 2010 r., kiedy redaktorem naczelnym została Aleksandra Śliwczyńska. Moim zdaniem poziom tekstów i prezentowanych wówczas zdjęć tak się obniżył, iż zrezygnowałem ze współpracy. Mówiłem o tym rozmowie, jaką przeprowadził ze mną Krzysztof Szymoniak, Bez przysłony. 13 lat „Kwartalnika Fotografia”, Gniezno 2016 (s. 210-211). W 2022 r. Waldek reaktywował magazyn, zaproponował mi pisanie problemowych artykułów. Chętnie przystałem na jego propozycję. Opublikowałem kilkanaście istotnych dla mnie artykułów. Ale niestety w 2026 r. historia się powtórzyła. Redaktorem naczelnym powtórnie została Aleksandra Śliwczyńska-Kupidura. Nie wnikając w szczegóły, generalnie ujmując sprawę, napiszę, iż nie podoba mi się wybór fotografów (np. praca na okładce), prezentowane prace oraz najczęściej zdawkowe teksty. Poza artykułem Przemysława Jędrowskiego o bardzo intersującym pokazie Jerzego Sadowskiego i profesjonalną rozmową Lecha Lechowicza i Bartłomiejem Talagą. Nie podoba mi się nowa szata graficzna czy teoretyczna koncepcja pisma, jeżeli taka istnieje. Oczywiście nie ma próżni. prawdopodobnie pojawią się nowi autorzy, nowi fotografowie. Czas pokaże czy „KF” będzie czytany, czy będą w nim zamieszczane polemiki czy będzie pismem opiniotwórczym, które zwróciło uwagę na nowe zjawiska artystyczne czy postfotograficzne czy wylansowało nowych twórców. Na razie „KF” znajduje się na bezdrożu, mówiąc delikatnie.


Okładka 52 numeru "Kwartalnika Fotografia, 2026
Idź do oryginalnego materiału