Graham Hunt , pochodzący z Wisconsin uwielbiany autor piosenek, szykuje się do wydania swojego najnowszego albumu, American Pyramid , 28 sierpnia nakładem Run For Cover Records , a dziś powraca z niesamowicie chwytliwym nowym singlem, „ Getting Older ”.
Na płycie „American Pyramid” Hunt wychodzi poza swoją strefę komfortu, porzucając domowe, komputerowe eksploracje swoich poprzednich utworów i wkraczając do legendarnego studia Pachyderm w Minneapolis z ośmioosobowym zespołem, aby spróbować uchwycić inną stronę swojej nieograniczonej kreatywności. „ Getting Older ” to kontynuacja „ Riverboat Blues ”, „ Waiting For You To Come Home ” (który przyciągnął uwagę takich artystów jak Stereogum, BrooklynVegan i wielu innych). Podczas gdy poprzednie single opierały się na ekscentrycznej produkcji Hunta i skomplikowanych aranżacjach, ten najnowszy utwór trafia w sedno. To zaraźliwy kawałek gitarowego popu w stylu Westerberga, który z pewnością utkwi w pamięci po jednym refrenie.
Album „American Pyramid” ukazuje się niecały rok po uznanym albumie Hunta z 2025 roku, „Timeless World Forever” , i otwiera nowe horyzonty muzyczne i tekstowe, zachowując jednocześnie wyrazistą tożsamość brzmieniową, która uczyniła go tak cenionym autorem tekstów we współczesnej muzyce undergroundowej. Na płycie Hunt wykorzystuje swój surrealistyczny styl, aby analizować zarówno tradycje amerykańskiego indie rocka, jak i niepokojący dystans samego amerykańskiego doświadczenia.
Podczas gdy jego poprzednie albumy były głównie samotnymi, nagranymi w domu sprawami, Hunt nagrał American Pyramid w Pachyderm Studio, słynnym miejscu nagrań niezliczonych kultowych albumów, od In Utero Nirvany i Rid of Me PJ Harvey, po nowsze płyty, takie jak Sugaregg Bully’ego czy Once Twice Melody Beach House. Na 12 utworach wykorzystano niektóre z jego najbardziej rozległych jak dotąd tekstów piosenek, aby zbadać dokuczliwy niepokój i samotność, które wystają za zakamarkami codziennego życia, i sposoby, w jakie próbujemy ich unikać. „Myślę, iż duża część płyty opowiada po prostu o poczuciu odizolowania i próbach poradzenia sobie z tym” – mówi. „To coś, co wydaje mi się bardzo amerykańskie. Ma to mniej wspólnego z tym, jak naprawdę wybieramy życie, a więcej ze strukturalnymi elementami kultury, w której żyjemy. Możesz być otoczony ludźmi, możesz być częścią społeczności – ale współczesne życie ma w sobie tę wewnętrzną izolację, której nie da się uniknąć”.
Biografia:
Graham Hunt nie może przestać nagrywać. Od 2019 roku, pochodzący z Madison w stanie Wisconsin, autor tekstów piosenek gromadzi bogaty katalog wyjątkowej muzyki w tempie, które dorównuje jedynie jakości samych nagrań. Już na swoim szóstym albumie, „American Pyramid” , Hunt wyszedł ze swojej strefy komfortu, porzucając domowe, komputerowe eksploracje swoich poprzednich prac i wchodząc do legendarnego studia Pachyderm w Minnesocie z ośmioosobowym zespołem, aby spróbować uchwycić inną stronę swojej nieograniczonej kreatywności. Rezultatem jest album, który rozciąga się muzycznie i tekstowo, a Hunt wykorzystuje swój surrealistyczny styl, aby rozłożyć na czynniki pierwsze zarówno tradycje amerykańskiego indie rocka, jak i niepokojący dystans samego amerykańskiego doświadczenia.
American Pyramid pojawia się zaledwie rok po albumie Hunta z 2025 roku, Timeless World Forever , ostatnim wydawnictwie w trylogii płyt i zwieńczeniu znaczącej części jego życia. „Wiedziałem, iż będę się przeprowadzał z tego domu, w którym jest domowe studio, więc narzuciłem sobie ograniczenie zrobienia tych trzech albumów w ten konkretny sposób, a potem wiedziałem, iż zrobię coś innego” — wyjaśnia. „Część mnie czuła, iż mógłbym mieszkać w tym domu i nagrać tam nieskończoną liczbę płyt, używając tego samego procesu na zawsze, ale przez długi czas miałem też wizję nagrywania albumu na żywo z zespołem w studiu — wiedziałem, iż tak chcę nagrać kolejną płytę, jeszcze zanim napisałem na nią jakiekolwiek piosenki”. Wrodzony twórczy niepokój Hunta zawsze mu służył, ale nie wystarczyło, aby po prostu nagrywać piosenki z grupą, a nie samemu: narzucił sobie choćby ograniczenia dotyczące samego procesu pisania, decydując się na unikanie demówek na komputerze lub choćby rozwijania piosenek poza prostymi notatkami głosowymi na iPhonie. „Chciałem ograniczyć się do akordów i melodii, a resztę ustalić z grupą ludzi w studiu nagraniowym. Od bardzo dawna nie robiłem tego w ten sposób”.
I nie byłby to zwykły zespół koncertowy, ale grupa ośmiu muzyków multiinstrumentalnych, z których każdy jest imponującym twórcą na swój sposób, zebranych, by pomóc Huntowi zrealizować jego wizję. „Myślałem o wszystkich osobach, które grały w moim zespole w różnych jego odsłonach na przestrzeni lat i chciałem po prostu zaangażować jak najwięcej z nich” – wyjaśnia. „Przed wejściem do studia odbyliśmy tylko dwie próby i wszyscy zamieniali się instrumentami i rolami podczas nagrywania. To w pewnym sensie pomogło mi odtworzyć klimat tego, co robię, tworząc muzykę na komputerze, ale w pełnym składzie”.
Grupa przeniosła się do Pachyderm Studio, słynnego miejsca nagrań niezliczonych kultowych albumów, od In Utero Nirvany i Rid of Me PJ Harvey, po nowsze płyty, takie jak Sugaregg Bully’ego czy Once Twice Melody Beach House. Odosobnione miejsce pozwoliło zespołowi zanurzyć się w pracy, a sesja okazała się owocna, ale kiedy Hunt wrócił do domu i zaczął otrzymywać robocze miksy, coś wydawało się nie tak. „Na początku miałem mały kryzys” — śmieje się. „Nie wyszło tak, jak to sobie wyobrażałem, i to mnie zbiło z tropu. Było tak wiele rzeczy, które zrobiłbym inaczej, gdybym robił to sam, i wydawało mi się to nienaturalne. Ale musiałem sobie przypomnieć, iż o to właśnie chodziło — musiałem poddać się duchowi pomysłu i teraz jestem naprawdę dumny z tego, jak to wyszło”.
Gdy „American Pyramid” włączyło się do miksu, Hunt poczuł jeszcze większą inspirację, a kolejna partia utworów zaczęła nabierać kształtu, łącząc się z już nagranym materiałem. „Dodałem trochę harmonii i dubli gitarowych, trochę dźwięków i eksperymentowałem z utworami” – wyjaśnia. „Ale ostatecznie napisałem jeszcze więcej i postanowiłem wpleść w to również kilka z tych domowych utworów”. Rezultatem jest płyta, która łączy przeszłość i teraźniejszość Hunta, a także wskazuje niezliczone kierunki, w których mógłby pójść dalej. „Jakość dźwięku jest oczywiście zupełnie inna, ale biorąc pod uwagę, jak bardzo starałem się stworzyć cały album w ten nowy sposób, wciąż brzmi to jak ja” – mówi. „To w pewnym sensie uświadamia, iż cała instrumentacja i dzwonki to tylko wisienka na torcie, a to, co ostatecznie sprawia, iż ludzie się z nią utożsamiają, to po prostu piosenki w ich najbardziej podstawowej formie”.
Jednak same utwory są dalekie od banału. Album otwiera utwór „Straight Line To Love”, powoli narastający, gdzie instrumenty wchodzą do aranżacji niczym każdy członek zespołu, przedstawiając się: najpierw delikatny wzór hi-hatu i proste akordy organowe, potem pojawia się 12-strunowa gitara, potem bas, a na końcu głos Hunta. Mniej więcej w połowie utwór ożywa, gdy cały zespół rusza do akcji, by porwać słuchaczy w stylu Hunta z refrenem. Melodyjny rozmach utworu niemal zaprzecza frustracji i tęsknocie zawartej w jego tekstach, które wprowadzają powracający motyw American Pyramid : dokuczliwy niepokój i samotność, które wystają zza zakamarków codziennego życia i sposobów, w jakie próbujemy ich unikać. „Myślę, iż duża część płyty opowiada o poczuciu izolacji i próbie poradzenia sobie z tym. To coś, co wydaje mi się bardzo amerykańskie, ma mniej wspólnego z tym, jak naprawdę wybieramy życie, a bardziej ze strukturalnymi elementami kultury, w której żyjemy. Możesz być otoczony ludźmi, możesz być częścią społeczności – ale współczesne życie ma w sobie tę wewnętrzną izolację, która wydaje się nieunikniona”.
„Waiting For You To Come Home” eksploruje tę dziwną egzystencjalną otchłań z charakterystycznym dla Hunta połączeniem niezrównanych melodii i sugestywnych obrazów o melancholii istnienia. „Musisz nadać sens swojemu życiu i myślę, iż dla wielu ludzi może to być trudne. Próbujesz różnych rzeczy – hobby, duchowości, narkotyków, bycia super towarzyskim czy czegokolwiek innego – ale pod koniec dnia przez cały czas siedzisz i nie wiesz, co robić, więc idziesz ulicą po lody i jesz je, oglądając telewizję”. Utwory takie jak nagrany przez Pachyderm rave-up „Riverboat Blues” płynnie przechodzą w muzykę nagraną w domu, taką jak „Dust Underwater”, oba zbaczając w stronę eskapistycznych fantazji, gdzie tętniąca życiem produkcja idzie w parze z surrealistyczną narracją. Gdzie indziej, wyróżniający się w połowie albumu utwór „Getting Older” oferuje jedne z najbardziej satysfakcjonujących gitarowych popów Hunta i najbardziej ugruntowane teksty na płycie „American Pyramid” . To właśnie ta umiejętność poruszania się w tak wielu różnych brzmieniach, emocjach i nastrojach czyni Hunta tak wyjątkowym autorem piosenek. Niewielu odważyłoby się połączyć westerbergowskim everyman rocku z gonzo-autotunowanym wokalem lub psychodeliczne, abstrakcyjne teksty z serdecznymi refleksjami nad nieustannym biegiem czasu – a jeszcze mniej potrafiłoby to zrobić tak, jak Hunt na płycie „American Pyramid”.
Płyta kończy się utworem „You Always Have The Morning”, dziką jazdą szalonego pub rocka, który w jakiś sposób przywodzi na myśl zarówno swobodną euforia wczesnego Bruce’a Springsteena, jak i nieokiełznane improwizacje Butthole Surfers. Przez ten zgiełk Hunt śpiewa zaskakująco pełen nadziei refren o inherentnych możliwościach przetrwania następnego dnia, o tym, iż zawsze jest coś nowego po drugiej stronie – choćby jeżeli jest to tylko kolejna piosenka do popracowania. „Myślę, iż każdy chce wypełnić tę pustkę i nadać swojemu życiu sens” – mówi. „Czasami czujesz, iż próbujesz rzeczy, które nie działają, lub wydaje się, iż robisz to wszystko na próżno, ale potem na końcu widzisz pozytywny wynik”. Prawdopodobnie nie jest przypadkiem, iż ta perspektywa nie różni się od podejścia Hunta do tworzenia American Pyramid . „Nie jestem pewien, czy ktokolwiek może kiedykolwiek naprawdę wypełnić tę pustkę” – mówi – „ale najbliżej byłem kiedykolwiek, tworząc muzykę”.
















