Waldemar Gilas był uczestnikiem 10. edycji popularnego programu randkowego "Rolnik szuka żony". Mężczyzna prowadzi gospodarstwo w gminie Pakość w województwie kujawsko-pomorskim. Choć początkowo deklarował, iż chce rozwijać relację z Ewą Kryzą, niedługo po finale związał się z Dorotą, która wcześniej również przebywała na jego gospodarstwie.
Waldemar Gilas wspomina program "Rolnik szuka żony". Tego żałuje najbardziej
Choć od emisji edycji z jego udziałem minęły już swa lata, mężczyzna przez cały czas nie jest w stanie zapomnieć o niektórych momentach. Podczas sesji pytań i odpowiedzi na Instagramie wyjawił, co dziś zrobiłby inaczej. Okazuje się, iż rolnik ma sobie sporo do zarzucenia:Reklama
"Na pewno nie dałbym się wkręcić w telefon na wizji. Ograniczyłbym też zaufanie do niektórych osób, którym od początku je okazałem, a wyszło jak zawsze".
"Najważniejsze, co bym zmienił, to od razu budowałbym relację z Dorotą. Bez ulegania chwilowym emocjom i błędnym wyborom. Więcej rozmawiałbym też z dziewczynami wtedy, gdy nie było już kamer wieczorami. Myślę, iż wtedy podjąłbym adekwatną decyzję od samego początku" - przekazał internautom.
Zobacz też:
Ale niespodzianka! Serial, który podbił serca widzów i krytyków wreszcie w Polsce












