"Głupkowaty dziwoląg bez sensu" - mówił o swoim filmie. Wajda nie kochał kina, kręcił filmy z poczucia obowiązku
Zdjęcie: „Człowiek z żelaza” (1981). Na zdjęciu Andrzej Wajda (za kamerą) oraz aktorzy Krystyna Janda jako Agnieszka i Jerzy Radziwiłowicz jako Maciek Tomczyk, Gdańsk, 1980 r.
Swoich "Niewinnych czarodziejów" nie lubił, o "Polowaniu na muchy" pisał: "Po co było robić coś takiego, nie wiem". Andrzej Wajda czuł się obywatelem, a nie artystą. Na planie "Popiołów" zabił niewinne zwierzę, bo wymagał tego scenariusz o tragicznym losie i cierpieniu Polaków.
