
Kiedy największe wytwórnie muzyczne świata i Spotify łączą siły w sądzie, zwykle oznacza to spektakularne bankructwo oskarżonego.
Tym razem jednak sądowe zwycięstwo i zasądzone 322 miliony dolarów kary mogą okazać się niezwykle trudne do wyegzekwowania. Grupa aktywistów z Anna’s Archive, która skopiowała niemal całą komercyjną muzykę świata (nie do końca, co wyjaśniałem już pod koniec ubiegłego roku), pozostaje w cieniu, obnażając wyzwania, przed jakimi stają korporacje w erze cyfrowego scrapowania danych.
Anna’s Archive kontra Spotify. 300 TB „muzycznej Arki Noego” czy największy akt cyfrowego piractwa? Raczej po prostu chaos
Archiwizacja dorobku ludzkości czy bezczelna kradzież?
Poszło o 86 milionów utworów. W styczniu tego roku Spotify oraz fonograficzni giganci – Universal, Warner i Sony – wytoczyli proces, żądając początkowo absurdalnej kwoty 13 bilionów dolarów odszkodowania. Anna’s Archive, znana w sieci jako ogromna, otwartoźródłowa „biblioteka cieni”, pobrała z serwerów Spotify potężną część światowego dorobku muzycznego.
Sami twórcy archiwum tłumaczyli w skasowanym już wpisie na blogu, iż ich działanie miało na celu zabezpieczenie kultury i sztuki dla przyszłych pokoleń. Korporacje miały jednak na ten temat zupełnie inne zdanie, nazywając ten ruch „bezczelną kradzieżą” z zamiarem nielegalnego udostępnienia plików w sieciach BitTorrent.
Sądowy wyrok, którego nikt nie wyegzekwuje
Ponieważ anonimowy operator (lub zespół) Anna’s Archive zignorował pozew i nie pofatygował się, by odpowiedzieć przed sądem, amerykański wymiar sprawiedliwości wydał wyrok zaoczny. Oskarżonych uznano za winnych bezpośredniego naruszenia praw autorskich i złamania regulaminów usług.
Z zasądzonych 322 milionów dolarów kary lwią część, bo aż 300 milionów, ma otrzymać Spotify (co wyliczono na 2500 dolarów za każdy z już opublikowanych przez hakerów plików). Sąd nakazał również natychmiastowe zniszczenie wszystkich skopiowanych utworów. I tu dochodzimy do najciekawszego momentu całej tej sprawy.
Prawo kontra internetowa partyzantka
Warto spojrzeć na ten wyrok z szerszej perspektywy. To nie jest klasyczne zwycięstwo – raczej przypomnienie, jak ograniczone bywają narzędzia prawne w starciu z anonimową infrastrukturą internetu. Zyskano wyrok nakazujący zapłatę gigantycznej kwoty podmiotowi, który nie ma oficjalnej twarzy, adresu ani jawnego konta bankowego.
Choć wielka trójka fonograficzna i Spotify wygrały na papierze, realna egzekucja odszkodowania wobec anonimowych struktur pozostaje w praktyce ogromnym wyzwaniem. Taki wyrok daje oczywiście korporacjom twarde podstawy do uderzania w infrastrukturę serwerową czy dostawców domen, ale w szerokiej perspektywie pokazuje jedno: w wojnie o kontrolę nad cyfrowymi danymi, skodyfikowane prawo wciąż musi z ogromnym wysiłkiem gonić zdecentralizowaną, internetową partyzantkę.
Jeśli artykuł Giganci streamingu wygrali 322 miliony dolarów za kradzież 86 milionów piosenek. Problem w tym, iż pozwali ducha nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.












