Wywodzący się z bogatej tradycji art-rocka, który od lat płynie z kontynentalnej Europy, ceniony przez krytyków zespół Ghinzu powrócił z czwartym studyjnym albumem i zarazem pierwszym nowym materiałem od 17 lat – „W.O.W.A” ukazał się nakładem wytwórni Play It Again Sam.
Zespół udostępnił również imponujący, ośmiominutowy projekt audiowizualny „W.O.W.A (Short Film)”. Film wyreżyserował Arnaud Uyttenhove, a wyprodukowała go firma CAVIAR. Stanowi wizualne rozszerzenie albumu, przekładając jego atmosferę i emocjonalne napięcia na język obrazu.
Pochodzący z Brukseli Uyttenhove znany jest z umiejętności ożywiania abstrakcyjnych koncepcji dzięki bogatych, pełnych faktur wizualnych narracji filmowych, co wyraźnie widać także w tym krótkim metrażu.
Ghinzu traktuje kreatywność jako powolny proces destylacji. Od ich poprzedniego albumu minęło 17 lat, ale efekt w pełni spełnia oczekiwania. „W.O.W.A” może okazać się ich dziełem życia: zwartym, pełnym energii i emocjonalnie poruszającym zbiorem utworów, wypełnionym trafnymi obserwacjami i dbałością o szczegóły.
Jak mówi John Descamps:
„Dla nas kreatywność jest paradoksem. Inspirujesz się, a potem wygasasz. To proces bycia żywym. Jest surowy i brutalny, ale jednocześnie musi być wyrafinowany i emocjonalny. Niektóre linie były przemyślane, inne powstały przez przypadek”.

Nowa płyta powstawała przez długi czas – zespół napisał niemal 90 w pełni rozwiniętych piosenek, zanim zawęził je do ostatecznej listy utworów.
„Mieliśmy wszędzie twarde dyski” – wspomina frontman Ghinzu, John Descamps. – „Chcieliśmy wybrać 10 utworów, które naprawdę reprezentowałyby wszystkie te lata skondensowanej pracy.”
Efektem jest powrót do podstaw, a jednocześnie skok w nieznane rejony. Wciąż obecne są ich formacyjne inspiracje – energia i ekspresja Queen, hałaśliwy grunge Nirvany i The Melvins – a także pasja do sztuk wizualnych. Wskazując malarzy Gerharda Richtera i Francisa Bacona jako źródła inspiracji, muzycy odsunęli się od perfekcjonizmu, by stworzyć muzykę w jej najbardziej surowej i potężnej formie.
Pracując w studiu Hillside Manor w Los Angeles, Ghinzu współpracowali z niezwykle doświadczonym Dave’em Sardy’m, który stał się dla zespołu kimś na kształt dodatkowego członka.
„To studio jest jak kopalnia złota” – mówi John. – „Ogrom mikrofonów, wzmacniaczy, klawiszy, gitar. Siedzisz w tym samym pomieszczeniu, w którym nagrywali Oasis i The Rolling Stones. Czuć historię.”
Rezultaty mówią same za siebie. „When Other Worlds Await” jako destylacja dekady pomysłów pokazuje Ghinzu czerpiących euforia z twórczej dojrzałości.
„Czas jest ważny. Pozwala zobaczyć, jaką osobą się stałeś” – zauważa John. – „Mniej wszystko kwestionujemy. Jesteśmy bardziej ugruntowani i nie rozkminiamy tak bardzo.”
Sesje nagraniowe odbywały się w wielu miejscach: w Belgii, w Nowym Jorku, na odludziu oraz w studiach z widokiem na morze.
„Chcieliśmy odpłynąć, tworząc ‘ewoluujące piosenki’, które mogły zmieniać się z tygodnia na tydzień albo znikać i powracać. W takiej przestrzeni jest mniej miejsca na wątpliwości, bo nie ma presji kończenia”.
Od początku do końca są to historie opowiadane przez starszych muzyków – ludzi z doświadczeniem i dojrzałością.
„Chodzi o opowiadanie bardzo konkretnych historii w sposób uniwersalny” – mówi John. – „Jest w tym niemal konfrontacyjny aspekt związany z wiekiem. Budujemy międzypokoleniowy charakter, wyciągając te historie z konkretnych narracji i umieszczając je w nowych przestrzeniach.”
Zespół powstał u zarania nowego tysiąclecia, gdy do Johna Descampsa dołączyli Mika Hasson na basie, Greg Remy na gitarze, Jean Waterlot na gitarze i klawiszach oraz Antoin Michel na perkusji. Przekształcając formy indie rocka w swoją autorską, artystyczną wizję, Ghinzu znaleźli własną niszę na debiutanckim albumie „Electronic Jacuzzi”, by następnie zdobyć ogromne uznanie dzięki płycie „Blow” z 2004 roku oraz przełomowemu wydawnictwu „Mirror Mirror” pięć lat później.
Od sprzedaży, w całej Europie, ponad 100 tysięcy egzemplarzy przełomowego drugiego krążka „Blow” przez dzielenie sceny z takimi zespołami jak Muse, Placebo czy Iggy & The Stooges, aż po obecność ich muzyki na ścieżce dźwiękowej globalnego hitu filmowego „Taken” – Ghinzu od dawna pozostają jednym z najbardziej ikonicznych rockowych eksportów Belgii.
Lista utworów „W.O.W.A”:
- When Other Worlds Await
- Snow White
- Out of Control
- Forever
- Morning Lights
- Mathias is Gone
- Apologies
- It’s The Law
- #quietluxury
- 10.Fool
- Death Race
- Master Bluff
- Breathless


![[Zapowiedź] Premiery płytowe czerwca 2026](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgqmo6M6GRFAWkWJFHIGu2CQVI6dcTs7D7YSU-kG5rPXq7j5I27M9HZizixtNadmyiug_X32v246lKlDKwZxVESQ9YfIW0tKkyweio1jLOs0VcvMy2RR3_QytkJrsEPxsUE2X-MO_be5m5UpgN2IQ-POlWmwc6IQFYTkeVkljp70ahlLd6yVy6XG0yyebw/w1200-h630-p-k-no-nu/IMG_2281.jpeg)







![USA znów uderzyły w łódź na Pacyfiku. To trzeci taki atak w tydzień [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/05/Po-dwoch-stronach-barykady-2026-05-31T114506.146.jpg)

