Członkowie NCt Dream / Źródło: fot. 티비텐 TV10 / Wikimedia commonsKiedy myślimy o współczesnych supergwiazdach popu, do głowy przychodzą nam przede wszystkim nazwiska kobiet: Taylor Swift, Lady Gaga, Beyoncé czy Ariana Grande. gwałtownie uświadomimy sobie, iż wymienienie współczesnych męskich gwiazd o podobnej skali popularności przychodzi nam trudniej. Czy to tylko wrażenie, czy naprawdę żyjemy w erze sfeminizowanego popu?
Dzisiejszy pop to w powszechnej świadomości przede wszystkim kobiety. W ostatnich latach to właśnie one nadają trendy, biją rekordy i przyciągają wierne fandomy. Olivia Rodrigo zdobyła szczyty list i serca fanów, Chappell Roan wypełniła queerowo-campową niszę, której wielu potrzebowało, a Sabrina Carpenter rozbiła bank singlem „Espresso”. Wygląda na to, iż z jakiegoś powodu kobiety bardziej odpowiadają oczekiwaniom i gustom współczesnych odbiorców. jeżeli spojrzymy na listy Billboardu, przeczucie to tylko się potwierdza.
Co mówią zestawienia?
Billboard od 2019 roku publikuje listę najważniejszych i najbardziej wpływowych popowych nazwisk roku. Wśród artystów wielokrotnie wymieniane są Madonna, Janet Jackson, Beyoncé, Rihanna czy Taylor Swift – to jedyne osoby, które osiągnęły najwyższy wynik w tym rankingu, w więcej niż jednym roku. Dominacja płci pięknej jest tu bezdyskusyjna. Wymowne są również zestawienia długoterminowe. W opublikowanej w 2024 roku liście „Greatest Pop Stars of the 21st Century”, obejmującej lata 2000-2024, na pierwszym miejscu znalazła się Beyoncé. W pierwszej dziesiątce tylko trzech artystów to mężczyźni – Drake, Kanye West i Justin Bieber – jednak Kanye, a w zależności od definicji również Drake, należą głównie do świata rapu i hip-hopu, a nie klasycznego popu. Bieber natomiast, choć globalnie rozpoznawalny, nie funkcjonuje już na tym samym poziomie, co kiedyś. Na TikToku, który stał się platformą kreującą nowych idoli, również dominują kobiece single, często generujące viralowe trendy i napędzające ich widoczność w kulturze. To tylko kilka przykładów, obrazujących tendencję widoczną w popowej scenie ostatnich lat.
Dlaczego pop należy dziś do kobiet?
Czynników, pod jakimi możemy rozważać tę kwestię, jest wiele – problem jest złożony. Niezwykle istotną rolę odgrywa tu między innymi kultura fanowska. Zaangażowany, zorganizowany i podsycający zainteresowanie w mediach społecznościowych fandom jest dla gwiazd na wagę złota, a czasem choćby jest to ich być albo nie być. Nie od dziś widzimy, iż fandomy muzyki pop tworzą w dużej części „fangirls”. Kiedyś – szalały za bożyszczami, takimi jak Justin Bieber czy członkowie One Direction. Teraz – czasy uległy zmianie, a fanki razem z nimi.
Kobietom, szczególnie tym z młodszych pokoleń (milenialsi, generacja Z), zależy na aktywnym popieraniu innych kobiet. Taka postawa promowana jest choćby w social mediach pod terminem „girls’girl”. istotną rolę odgrywa również możliwość „odnalezienia siebie” w tekstach – szczere teksty o kobiecym doświadczeniu pisane przez kobiety i dla kobiet, rezonują z nimi bardziej niż te, opowiedziane z męskiej perspektywy. Dlatego to właśnie one skradły serca słuchaczek, jednak nie tylko ich. Pop stał się też naturalnym domem dla osób ze środowiska LGBTQ+, a artystki są jego aktywnymi ambasadorkami. Kamp, ekstrawagancja, ironia, takie odważne ekspresje zjednały queerową publiczność. Nie można jednak zapomnieć o artystach, którzy w ostatnich latach zaznaczyli mocno swoją obecność na scenie popowej – Harrym Stylesie czy Troye’u Sivanie – czyli otwarcie queerowych lub wyraźnie popierających tę społeczność artystach. Obecność elementów tradycyjnie kojarzonych z kobiecością, w ich image’u scenicznym, niewątpliwie odegrała rolę w ich rosnącej popularności.
A może pop się po prostu zmienił?
Dzisiejszy pop to hybryda, tworzą ją hyperpop, alt-pop, synthpop, dance-pop i pop-rock. Być może kobiety szybciej odnajdują się w tej płynności, eksperymentując bez obaw o utratę pozycji i reputacji? Charli XCX przesuwa granice brzmienia, Sabrina Carpenter łączy formę campu z estetyką pin-up i burleski, a Chappell Roan wprowadza do mainstreamu teatralność, przypominającą początki kariery Lady Gagi. Dzisiejsze tworzenie popu to zwrócenie większej uwagi na taniec, wizualność, teatralne show na scenie, internetową ironię czy emocjonalną szczerość. To zestaw, po który mężczyźni sięgają zdecydowanie rzadziej, niż kobiety. Może nie czują się z nim komfortowo, może wierzą, iż pewne cechy zarezerwowane są dla kobiet, a może po prostu nie mają ochoty ich eksponować – i to ich święte prawo. Wśród największych męskich artystów muzycznych dekady wymieniani są Drake, The Weeknd, Post Malone, Bruno Mars czy Ed Sheeran. Oczywiście ich twórczość jest popkulturowo niesamowicie ważna, ale część z nich wywodzi się z rapu i hip-hopu, a pozostali – choć niewątpliwie popularni – nie tworzą wokół siebie popowego „uniwersum”. „Męski pop” jako kategoria nieco uległa rozmyciu, podczas gdy kobiece, popowe supergwiazdy zyskały status odrębnego kulturowego fenomenu.
K-popowe boysbandy na ratunek?
Choć w zachodnim popie brakuje męskich supergwiazd na miarę Justina Biebera, to na scenę weszli artyści naturalnie wypełniający tę lukę. Koreańska fala od co najmniej 10 lat przybiera na sile – BTS, Stray Kids, Seventeen czy NCT to dziś jedne z największych męskich grup świata. Ich estetyka i model kariery znacząco odbiegają jednak od tego, co przez dekady kojarzyliśmy z męskim popem w wersji zachodniej. K-popowi idole funkcjonują w systemie, który od lat stawia nacisk na wizualność, spektakl i performance – czyli dokładnie to, czego oczekuje współczesny rynek popu. Choreografia, synchroniczny taniec, albumy konceptowe, częste wydania, rozbudowane klipy to elementy, które idealnie wpisały się w globalny trend zwrotu ku estetyce i performatywności. Ich koncerty to kilkugodzinne show, łączące taniec, śpiew, teatralne wstawki, efekty specjalne i precyzyjnie zaplanowaną – od pierwszej do ostatniej nuty – dramaturgię. Warto zauważyć, iż k-popowi idole występują w stylistyce postrzeganej na Zachodzie jako kobieca – z uwagi na koreańskie standardy piękna – makijaż, modę czy większą ekspresyjność emocjonalną. To właśnie ta miękka estetyka przyciąga globalną publiczność, która oczekuje od popu ekspresji, emocji i wizualnej fantazji. Męski, zachodni pop wycofał się w cień, ale męski pop, jako taki, wciąż ma się doskonale.
Jak będzie w przyszłości? To wciąż wróżenie z fusów. Choć kobiety są dziś najbardziej widoczne na scenie popu, to w skali całej branży przez cały czas pozostają w mniejszości. Być może doczekamy się momentu, w którym przebiją kolejne szklane sufity i zobaczymy je częściej nie tylko na scenie, ale też za kulisami – w produkcji, realizacji, reżyserii, zarządzaniu. Co z mężczyznami? Być może kolejna dekada przyniesie nowe męskie supergwiazdy popu, a wraz z nimi nowe trendy i kolejne zmiany. Z drugiej strony, może kobiecy pop przez cały czas będzie dominował, bo to on najlepiej odzwierciedla ducha naszych czasów?
Zuzanna Kołacz






![Kolejny artysta 3. edycji Cavatina Guitar Festival [zapowiedź]](https://kulturalnemedia.pl/wp-content/uploads/2026/01/1000x300-4.jpg)







