Gdy przyjechałam na naszą działkę rekreacyjną, zobaczyłam, jak teściowa z mężem pokazują ją potencja…

polregion.pl 21 godzin temu

**Dziennik, 15 października**

W sobotni poranek wybrałem się na działkę pod Warszawą, by sprawdzić, jak przetrwała jesień. Pogoda była słoneczna, choć chłodna, a powietrze pachniało opadłymi liśćmi. Wsiadłem do samochodu, zabrałem ze sobą narzędzia i termos z herbatą. Działka w Józefowie, którą kupiłem pięć lat temu za oszczędności z pracy jako programista, była moją dumą. Dwanaście arów z małym domkiem letniskowym, ogrodem i jabłoniami, które sam zasadziłem. To było moje miejsce cisza poza miastem, gdzie mogłem odpocząć od zgiełku.

Żona, Aneta, rzadko tu przyjeżdżała. Wolała spotkania z przyjaciółmi w mieście niż grzebanie w ziemi. Nie nalegałem. Działka była moją prywatną przestrzenią.

Gdy podjeżdżałem pod furtkę, zauważyłem obcy samochód nowego SUV-a zaparkowanego przed wejściem. Zdziwiłem się. Sąsiedzi jeździli starymi autami, a ten wyglądał na kogoś z miasta. Wysiadłem i przez kraty bramy zobaczyłem Anetę i jej matkę, Jadwigę, oprowadzających obcego mężczyznę po mojej działce. Miał na sobie garnitur, notował coś w blociku, a Aneta gestykulowała, wskazując na jabłonie.

*Można tu postawić dom miejsce jest idealne* mówiła Jadwiga, jakby to była jej ziemia. *Dokumenty załatwimy szybko, cena do negocjacji*.

Serce uderzyło mi mocno. Próbowali sprzedać moją działkę. Bez mojej wiedzy. Pół roku temu Aneta wspominała o sprzedaży, tłumacząc, iż warto zainwestować w większe mieszkanie. Odmówiłem. Myślałem, iż temat zamknięty. A jednak postanowili działać po cichu.

Otworzyłem furtkę głośno. Wszyscy się odwrócili. Aneta zbladła, a Jadwiga otworzyła usta jak ryba. Obcy mężczyzna zmieszał się i gwałtownie wyszedł, bełkocząc *Przepraszam, wprowadzono mnie w błąd*.

*Działka jest tylko na moje nazwisko. Żadnych transakcji bez mnie* powiedziałem zimno.

W domu czekała awantura. Aneta tłumaczyła, iż *to tylko wstępne rozmowy*, a Jadwiga wrzeszczała, iż *ziemia powinna być rodzinna*. Nie ustępowałem. To była moja własność, kupiona przed ślubem. Ich zachowanie pokazało mi jedno: zaufanie zostało złamane.

Po trzech miesiącach podałem na rozwód. Dziś działka wciąż jest moja. Stoi tam mój domek, rosną jabłonie, a ja wiem, iż nikt już nie spróbuje odebrać mi tego podstępem.

**Lekcja?** choćby najbliżsi potrafią zdradzić, gdy chodzi o pieniądze. Ale prawdziwy spokój daje tylko to, czego nikt nie może ci zabrać.

Idź do oryginalnego materiału