Gary Holldman – Traveler

nowamuzyka.pl 1 dzień temu

Ponadczasowa podróż.

Na historię polskiej sceny techno składa się wiele mniej lub bardziej słynnych imprez, ale cykl pod nazwą „Tresor Night”, organizowany w Poznaniu w klubie Eskulap przez ekipę związaną z magazynem „Kaktus”, miał formatywny charakter dla wielu jego uczestników. Jednym z nich był Szymon Krzywosz, który właśnie tam złapał bakcyla muzyki klubowej. Zaczął tworzyć własną muzykę pod koniec pierwszej dekady XXI wieku – i debiutanckie wydawnictwo opublikował w 2010 roku. Początkowo fascynował go minimalowy tech-house, który firmował pseudonimem Szymon Hollner. Znajduje się on na pięciu EP-kach, które umieściły mu w swych katalogach choćby cenione niemieckie tłocznie Ware czy Relax 2000.

Z czasem młody producent poczuł zew mocniejszego grania. Objawił się wtedy jako Gary Holldman – i wraz z kolegą powołał do życia wytwórnię International Day Off. W ciągu piętnastu lat działalności opublikowała ona ponad dwadzieścia winylowych i cyfrowych wydawnictw krajowych i zagranicznych artystów. W efekcie można ją dziś uznać za drugą obok Recognition najważniejszą firmą dla krajowego techno. Nie zabrakło w jej katalogu oczywiście nagrań jej założyciela i szefa. To w sumie pięć udanych EP-ek, które teraz poznański artysta puentuje wreszcie debiutanckim albumem „Traveler”.

Tytuł to jak najbardziej trafiony, bo Holldman zaprasza nas na ponad godzinną wędrówkę przez swe ulubione dźwięki z kręgu techno. Przede wszystkim mamy tu buchający gorącą energią detroitowy funk w stylu Roberta Hooda czy Planetary Assault Systems („Sand” czy „Waves”), w którym polski producent czuje się wprost jak ryba w wodzie. Z podziwu godną elegancją potrafi on jednak również balansować między laboratoryjnym minimalem o zredukowanym brzmieniu („Skye”) a mocarnym hard techno, wypełnionym kaskadami metalicznych akordów („EXO”).

Poznań jest blisko Berlina, nic więc dziwnego, iż w muzyce Holldmana słychać echa tamtejszych klubów. „Sgurr” to reminiscencja betonowych brzmień rodem z Tresora, które pamiętamy choćby z nagrań Pacou. Z kolei „Tribe” stanowi ukłon w stronę Berghain i twórców z Osgut Ton, stawiających na tektoniczne bity. Echa chicagowskiego house’u dostajemy w rozpalonym do czerwoności „Sapa”, natomiast „Bui Vien” zaskakuje pomysłowym wykorzystaniem breaków. Finałowy „The End” to najbardziej euforyczny numer w zestawie: melodyjne techno, podrasowane na trance’ową modłę rozwibrowanymi arpeggiami.

Mimo tej różnorodności brzmień i rytmów, „Traveler” to niemal monolityczne dzieło. Poznański twórca wypracował sobie bowiem przez wiele lat działalności własny styl: jego muzyka ma zawsze konkretne uderzenie, przejrzystą konstrukcję, uwodzi dbałością o detal i jest dyskretnie podkręcona na tribalową modłę. W efekcie jego debiutancki album to wysmakowane i erudycyjne dzieło, nie tracące jednak przy tym nic ze swej klubowej energii. A ponadczasowy sznyt tego materiału sprawia, iż świetnie wypada on dzisiaj, ale i za dekadę czy dwie sprawdzi się bez zarzutu.

International Day Off 2026

www.internationaldayoff.org

www.facebook.com/international.day.off

www.facebook.com/garyholldman.official

Idź do oryginalnego materiału