
Trzeci odcinek serialu jest istotny z co najmniej kilku powodów. Tak jak w pierwszym epizodzie poznaliśmy przeszłość Seul-gi, tak w trzecim przybliżone zostają nam losy Jae-Yi. Na pierwszy rzut oka urodzona pod szczęśliwą gwiazdą, od najmłodszych lat musi mierzyć się z wygórowanymi oczekiwaniami ojca. Dla niego najważniejsze jest bycie najlepszym. W relacji ojca z córką nie sposób dostrzec klasycznie rozumianej rodzicielskiej miłości. Bardziej widzimy zimne wyrachowanie. Jae-Yi podporządkowuje się woli ojca, ale w kontrolowany przez nią sposób. Jest inteligentna i bardzo pojętna, pilnie uczy się wyrachowania i gry pozorów. Udawanie staje się jej drugą naturą.

Środowisko domowe, do pewnego stopnia, „psuje” bohaterkę. Ojciec wpaja Jae-Yi przeświadczenie, iż w społeczeństwie albo się „zjada”, albo się jest „pożartym” przez innych. To może zarówno motywować do bycia najlepszym (i tak też się dzieje), jak i budować mur - symboliczną zbroję, którą bohaterka odgradzać się będzie od całego świata zewnętrznego. W takim świecie nie ma miejsca na przyjaźń, a co dopiero na miłość. W takim świecie wszelkie relacje opierają się na przekrzywionych zasadach (relacja z siostrą).

Dobrze ukazuje to scena, w której Jae-Yi, aby nie zostać odkrytą przez swoje koleżanki, chowa się razem z Seul-gi w szafie. Ten fortel pozwoli widzom poczynić dwie ważne obserwacje. Pierwsza pokaże, iż Jae-Yi kompletnie nic nie robi sobie z krytycznych komentarzy - choćby tych formułowanych przez, wydaje się, najlepsze koleżanki. Więcej nawet, śmieje się z nich szczerze, jakby się ich spodziewała (nauki ojca nie poszły na marne). Drugą natomiast i chyba ważniejszą obserwacją jest ta, iż gdy dziewczyny w swoich plotkach schodzą na temat Seul-gi i pozwalają sobie na nieprzyjemne uwagi o jej narodzinach, Jae-Yi zasłania jej uszy. Dlaczego to zrobiła? Może z wyrachowania, bo nie chciała, by Seul-gi dowiedziała się, co dziewczyny (więc także ona) wiedzą o jej przeszłości? Wymowa sceny jednak na to nie wskazuje. Mina Jae-Yi ukazuje raczej zatroskanie o to, by jej nowa koleżanka nie usłyszała o sobie bolesnej prawdy. Oczywiście może to być również tylko gra twórców z widzem. Ewidentnie jednak pionki (bohaterowie) zaczynają zmieniać swoje położenie na szachownicy.

W trzecim odcinku serialu odsłonięte zostaje znaczenie tytułu Friendly Rivalry. Rywalizacja odbywać się będzie na każdej płaszczyźnie życia bohaterek: nauki, zdolności, wyglądu, zawodu, popularności, uczuć itd. W społeczeństwie, w którym liczy się jedynie cel, bez względu na to, jaką drogą został osiągnięty, jednostka nie może pozwolić sobie na jakąkolwiek słabość. Bohaterowie serialu funkcjonują w permanentnym stanie walki. Główne „starcie” odbywa się pomiędzy Jae-Yi a Seul-gi, ale nie tylko. Coraz istotniejszą rolę w serialu odgrywają bohaterowie poboczni. Joo Ye Ri, czyli szkolna piękność, nie potrafi zaakceptować swojego wyglądu. Do ideału zewnętrznego piękna dąży korzystając z operacji plastycznych, a idealną wagę reguluje wymiotując. Choi Kyung, kujonka w okularach, tak bardzo chce osiągnąć sukces w nauce, iż nadmiernie forsuje swoje zdrowie fizyczne (chroniczny ból pleców). Robi to tylko po to, by zdobyć zawód, który jest jej całkowicie obojętny. Historie bohaterek drugoplanowych są powoli, ale sukcesywnie rozwijane.

Ten odcinek również jasno pokazuje, iż w serialu będziemy przez twórców świadomie oszukiwani. Dozowanie informacji ma na celu mylenie tropów po to, by pobudki bohaterów były niejasne. Najwyraźniej widać to w scenie retrospekcji z pogrzebu taty Seul-gi, który, jak się okazuje, zmarł na stole operacyjnym. To jednak nie wszystko. Jego chirurgiem był nie kto inny, tylko ojciec Jae-Yi. To właśnie w tamtym momencie Seul-gi po raz pierwszy spotyka (na korytarzu szpitala) swoją przyszłą wpływową koleżankę. Czy to przypadek? Nie sądzę. To wtedy prawdopodobnie w głowie Seul-gi rodzi się plan. Jaki? Jeszcze nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne - niczego w tym serialu nie można być pewnym. To dobrze. Lubię nieprzewidywalne zwroty akcji, byle tylko miały logiczne uzasadnienie.

Warto nadmienić jeszcze o jednym interesującym fakcie. Pod koniec odcinka ojciec Jae-Yi wspomina o nowo przyjętej uczennicy. Interesująca jest reakcja córki na jego słowa. Jae-Yi momentalnie ucina rozmowę, przekonując ojca, iż Seul-gi nie stanowi zagrożenia dla jej pozycji w szkole. To ciekawe, bo w jej słowach wyczuć można strach lub obawę przed tym, do czego jej rodzic mógłby być zdolny.

Podsumowanie
Jak do tej pory jest to najlepszy odcinek serialu. Jae-Yi bezapelacyjnie staje się moją ulubioną postacią. Wieloznaczna psychologicznie elektryzuje swoim niebanalnym charakterem. Podoba mi się, iż twórcy skrzętnie ukrywają, czym ten serial ma być (lub czym ma nie być). Dramat, obyczaj, komedia, a może thriller psychologiczny lub kryminał? Może żaden z powyższych lub po trochu z każdego? Na razie ta niepewność się sprawdza, bo wzbudza ciekawość. Ponownie muszę wspomnieć o tempie, w jakim toczy się akcja w serialu. Jeszcze dobrze odcinek się nie rozpocznie, a już obserwujemy napisy końcowe (i nie chodzi o to, iż trwa jedynie 30 minut). W finale ponownie twórcy pozostawiają widza niejako w konsternacji i z wielkim znakiem zapytania na twarzy. Nie mogę już doczekać się kolejnego odcinka.
















