
Pierwszy odcinek serialu zaczyna się niczym ciachnięcie ostrym nożem, ot tak, bez zbędnych formalności (dobrze, bo trwa niecałe trzydzieści minut, więc nie ma co przedłużać). W kilku krótkich scenach poznajemy pierwszą z dwóch głównych postaci dramatu. Woo Seul-gi (Chung Su-bin) od dzieciństwa nie wyróżnia się niczym szczególnym. Dla otoczenia jest przezroczysta (niewidoczna), sama uważając się za ze wszech miar pospolitą osobę. Z niewiadomych przyczyn będąc jeszcze dzieckiem, porzucona zostaje przez rodziców. W sierocińcu Seul-gi gwałtownie rozumie, iż intensywną pracą może nie tylko zmienić szkolne oceny, ale również sposób patrzenia osób ze świata zewnętrznego - stara prawda, iż jak chcesz umieć liczyć, to licz tylko na siebie, jest cały czas aktualna.

To wprowadzenie, traktujące o przeszłości bohaterki, stanowi króciutki prolog, po którym rozpoczyna się adekwatna akcja serialu. Nasza bohaterka przenosi się (podobno jedzie do ojca) do najlepszego żeńskiego liceum w Gangnam - luksusowej dzielnicy Seulu. Rozpoczyna się nowy rok szkolny. W tłumie idących na zajęcia dziewcząt wyróżniają się dwie postacie. Pierwszą jest wodząca za nos swoich bogatych adoratorów, popularna, wysoka, długowłosa piękność, a drugą, zdegustowana zachowaniem swojej koleżanki (zazdrosna?) kujonka ze stereotypowo krótkimi włosami i obowiązkowymi okularami na nosie. Żadna z tych postaci jednak nie wydaje się na tyle wyrazista, by można ją było określić mianem głównej antagonistki Seul-gi. Ta pojawi się w kolejnej scenie.

Podczas przygotowań do inauguracji nowego roku szkolnego dochodzi do niekomfortowej sytuacji. Do auli, która powoli zaczyna zapełniać się dostojnymi gośćmi, wchodzi starsza kobieta i próbuje sprzedać przyniesione kwiaty. Gdy zostaje zauważona, ochrona zaczyna ją bezskutecznie wypraszać. Robi się zamieszanie - nie wypada przecież, przy tak wielu gościach, wyprowadzać staruszki siłą. Gdy sytuacja zdaje się być patowa, z pierwszego rzędu rozlega się głos: "Proszę pani, ja kupię wszystkie kwiaty". Oczy całej sali zwracają się w stronę mówiącej i w taki oto sposób przedstawiona nam zostaje (również Seul-gi, która przygląda się całej sytuacji) druga główna postać dramatu. Trzeba przyznać, iż twórcy zaprezentowali Yoo Jae-yi (Lee Hye-ri) z wyjątkowym przytupem - piękna i bardzo popularna (to ona poprowadzi inaugurację nowego roku szkolnego) uczennica, dodatkowo o złotym sercu (sytuacja ze staruszką). Czy taka jest naprawdę? To się dopiero okaże, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż wszystko to, co robi bohaterka, zaplanowane jest na wywołanie określonego efektu.

Rozpoczynają się lekcje. Seul-gi spóźnia się na pierwsze zajęcia, za co otrzymuje reprymendę (pomimo iż widać, iż do szkoły przybyła prosto z pociągu). Jae-Yi przychodzi jeszcze później, ale podobnej uwagi nie dostaje. Przeciwnie, nauczycielka przy całej klasie wyraża wielkie nadzieje związane z popularną uczennicą. Przedostatnia i ostatnia scena pierwszego odcinka to już jaskrawy pokaz specyficznych zależności panujących w szkole. Jae-Yi jest traktowana niczym królowa. Wszystkie dziewczyny z ekscytacją zabiegają o to, by siedzieć z nią w ławce. Cała scena przybiera groteskowy obrót, gdy Jae-Yi niespodziewanie wybiera nową uczennicę. Pozostałe dziewczyny są w stanie zrobić wszystko, włącznie z oferowaniem Seul-gi wielkich pieniędzy, aby tylko znaleźć się na jej miejscu - warto zaznaczyć, iż bohaterka pomimo iż nie jest zbyt majętna, skutecznie opiera się tym pokusom, co może świadczyć o sile jej charakteru.

Otwartym i jednocześnie bardzo ciekawym, z psychologicznego punktu widzenia, pytaniem pozostaje, dlaczego Jae-Yi zainteresowała się Seul-gi. Wiemy, iż nasza "królowa szkoły" nie znosi sprzeciwu, a w swoim zachowaniu nie liczy się z nikim i, aby to podkreślić, lubi epatować kontrowersyjnymi decyzjami (jak na prawdziwą władczynię przystało). Obrazuje to wyraźnie scena, w której niespodziewanie, będąc wśród innych uczennic z klasy, proponuje Seul-gi wspólny obiad. To jednak nie wszystko, bo nie czekając na odpowiedź, chwyta dziewczynę za rękę i prowadzi korytarzem przez całą szkołę. Jae-Yi karmi się wzrokiem zazdrosnych dziewcząt obserwujących tę sytuację. Seul-gi wydaje się najważniejszej dziewczynie w szkole ciekawostką. Właśnie dlatego, iż nie zabiega o jej względy, a wręcz ją ignoruje, jest intrygująca. Wydaje się, iż Jae-Yi chce Seul-gi, jak wszystkich innych, sobie podporządkować. Czy to jej się uda? Przekonamy się w kolejnych epizodach serialu.

Na koniec jeszcze jeden, pozornie mało istotny, element fabuły. Dotyczy on śmierci jednego z nauczycieli ze szkoły w Gangnam. Wspomniane jest o tym aż w trzech scenach (wiadomość w telewizorze, przemówienie inauguracyjne Jae-Yi i rozmowa jej ojca z dyrektorką szkoły), dlatego raczej nie może to być informacja przypadkowa. Za jego zgonem kryje się tajemnica, która będzie miała wpływ na fabułę serialu.

Podsumowanie
Pierwsze wrażenia po premierowym odcinku są bardzo pozytywne i, co najważniejsze, dają nadzieję na interesującą analizę (bez tego nie brałbym się za pisanie tekstu). W Friendly Rivalry, jak w każdym dobrym serialu, prym wiodą postacie. Najbardziej wyrazista z dotychczas zaprezentowanej obsady jest Jae-Yi. Z jednej strony jest wyniosła i władcza, jednak równocześnie brak w jej zachowaniu okrucieństwa. Z drugiej zaś strony czuć u niej wyrachowanie, jednak bez moralnego zepsucia. Na ekranie rządzi niepodzielnie, kradnąc całą uwagę widza. Nie oznacza to jednak, iż postać Seul-gi, czyli głównej bohaterki, jest źle poprowadzona - wręcz przeciwnie. Aktorka bardzo oszczędnie wykorzystuje środki aktorskiego wyrazu, opierając je na spokoju i zrównoważeniu. Jej postać ma być, do pewnego stopnia, przeciwieństwem Jae-Yi i w takiej roli sprawdza się wyśmienicie. W przyszłych odcinkach liczę na ciekawą przemianę psychologiczną w obrębie tych postaci. Trzeba przyznać, iż pierwszy odcinek jest również perfekcyjnie skonstruowany formalnie. Żadnych dłużyzn nie uświadczymy, a każda scena czemuś służy. Do tego rytm filmu (montaż) przywodzi na myśl mainstreamowe filmy sensacyjne lub thrillery. Dużo sobie obiecuję po tym serialu, bo oprócz tego, iż wyśmienicie wygląda, wyjątkowo dobrze przedstawione są w nim relacje psychologiczne pomiędzy bohaterami, a to jest element, którego szukam w serialach najbardziej.
















