U Jasona choćby historia sztuki może dostać zlecenie na zabójstwo. „Papuga Fridy Kahlo” zaczyna się od konceptu, który brzmi jak absurdalny żart: Frida Kahlo jako płatna morderczyni, papuga jako jej wspólniczka, popkulturowa ikona wrzucona w tryby noiru. Ale norweski mistrz martwego kadru gwałtownie pokazuje, iż nie chodzi mu tylko o zabawny mash-up. To miniatura o tym, jak kultura przerabia artystów na znaki, znaki na gadżety, a gadżety na opowieści, które zaczynają żyć własnym, dziwnie melancholijnym życiem.