Folk znowu w modzie

bialyorzel24.com 1 godzina temu

Polski folk nie jest już tylko wspomnieniem wiejskich zabaw, muzealną ekspozycją ani występem zespołu pieśni i tańca podczas oficjalnej uroczystości. Dzisiaj wraca w muzyce, modzie, designie, edukacji i internecie – czasem wierny źródłom, czasem odważnie przetworzony.

Folk coraz częściej wchodzi do codzienności – nie tylko w muzyce, ale też w wystroju współczesnych wnętrz czy w modzie. Fot. Archiwum WEM

Jeszcze niedawno folklor wielu osobom kojarzył się z czymś odświętnym, trochę szkolnym i trochę cepeliowskim: pasiastą spódnicą, haftowaną bluzką, łowicką wycinanką, kapelą na gminnym festynie. Ten obraz nie zniknął, ale przestał być jedyny. Polski folk coraz częściej pojawia się tam, gdzie dawniej mało kto by go szukał – na dużych scenach koncertowych, w klubach, w projektach graficznych, na ubraniach, w filmie, reklamie i mediach społecznościowych.

Nie oznacza to prostego powrotu do przeszłości. Współczesny folk jest raczej rozmową z tradycją. Jedni artyści starają się jak najwierniej odtwarzać dawne melodie, pieśni i tańce. Inni biorą z nich rytm, skalę, sposób śpiewania, instrument albo ornament, a potem łączą je z elektroniką, popem, jazzem czy muzyką świata. Najciekawsze przykłady pokazują, iż tradycja nie musi być martwa ani dekoracyjna. Może być tworzywem.

Scena i źródła

Jednym z najważniejszych przykładów pozostaje Kapela ze Wsi Warszawa, znana także jako Warsaw Village Band. Zespół od lat wykorzystuje polską muzykę tradycyjną, zwłaszcza wiejskie melodie, surowe brzmienia smyczkowe, bębny i techniki śpiewu, ale nie odtwarza ich w muzealny sposób. To muzyka zakorzeniona w tradycji, a jednocześnie przygotowana dla współczesnej publiczności – także tej międzynarodowej.

Ważne jest to, iż taki folk nie udaje dawnej wsi. Dzisiejszy odbiorca żyje w innym świecie niż muzykant sprzed stu lat. Nie ma tych samych obrzędów, tej samej codzienności, tych samych zabaw i tego samego rytmu pracy. Dlatego współczesne zespoły często nie rekonstruują przeszłości jeden do jednego, ale próbują wydobyć z niej energię, emocję i język muzyczny.

Innym przykładem jest Laboratorium Pieśni, grupa oparta na kobiecym wielogłosie i pracy z pieśniami tradycyjnymi. W jej działalności istotny jest nie tylko koncert, ale także doświadczenie wspólnego śpiewu. To pokazuje szerszą zmianę: folk nie jest dziś wyłącznie występem dla publiczności. Coraz częściej staje się praktyką – czymś, czego można się uczyć, w czym można uczestniczyć, co można przeżywać wspólnie.

Na pograniczu folku i popkultury warto wspomnieć Tulię. Zespół zwrócił uwagę charakterystycznym białym śpiewem i folkową interpretacją znanych utworów, a w 2019 roku reprezentował Polskę na Eurowizji z piosenką „Pali się”. Dla części odbiorców był to pierwszy kontakt z tak wyrazistą techniką wokalną w popularnym wydaniu. Tulia dobrze pokazuje, iż element tradycyjny może trafić do masowej publiczności, choćby jeżeli później żyje już własnym, popowym życiem.

Jeszcze inaczej działa Kwiat Jabłoni. To nie jest zespół ludowy w ścisłym znaczeniu, ale jego akustyczne brzmienie, mandolina, prostota melodii i bliskość piosenki autorskiej sprawiają, iż bywa kojarzony z nurtem folk-popowym. Ten przykład jest ważny, bo pokazuje, jak szeroko rozumiane dziś słowo „folk” może oznaczać nie tylko muzykę źródeł, ale także pewien typ wrażliwości: naturalność, opowieść, wspólne śpiewanie, odwołanie do prostszych form.

Potańcówka wraca

Najbardziej żywym dowodem na to, iż folk nie jest wyłącznie sceniczną stylizacją, są festiwale i potańcówki. Warszawski festiwal Wszystkie Mazurki Świata od lat pokazuje, iż tradycyjne tańce – mazurki, oberki, polki – mogą przyciągać ludzi z dużych miast, młodzież, rodziny i osoby, które wcześniej nie miały kontaktu z kulturą ludową.

W takich miejscach publiczność nie jest bierna. Ludzie nie tylko słuchają kapeli, ale uczą się kroków, tańczą, śpiewają, rozmawiają z muzykami, poznają instrumenty. To bardzo ważna różnica. Folk oglądany z daleka łatwo staje się dekoracją. Folk przeżywany we wspólnym tańcu albo śpiewie odzyskuje swoją podstawową funkcję – łączy ludzi.

Podobną rolę pełni Festiwal Folkowy Polskiego Radia „Nowa Tradycja”. Sama nazwa dobrze oddaje napięcie obecne we współczesnym folku: między tym, co dawne, a tym, co nowe. W konkursach i koncertach pojawiają się artyści, którzy korzystają z muzyki źródeł, ale nie boją się własnego języka. Dzięki temu obok brzmień bliskich dawnym kapelom można usłyszeć elektronikę, improwizację, eksperyment i muzykę z pogranicza gatunków.

Takie wydarzenia są ważne również dlatego, iż porządkują pojęcia. Pokazują różnicę między muzyką tradycyjną, folkiem, etno, world music i folk-popem. W codziennym języku często wrzuca się je do jednego worka, ale w praktyce oznaczają różne podejścia: od pracy ze źródłami, przez twórcze przetwarzanie, po luźną inspirację ludową estetyką.

Wzór na codzienność

Folk wrócił także do przedmiotów codziennego użytku. Łowickie wycinanki, kaszubskie hafty, kurpiowskie motywy, podhalańskie ornamenty czy wzory z Kujaw i Opolszczyzny pojawiają się na torbach, kubkach, notesach, ubraniach, plakatach i dekoracjach. Przykładem takiego komercyjnego etnodizajnu jest marka Folkstar, która buduje ofertę wokół wzorów inspirowanych polską sztuką ludową z różnych regionów.

To zjawisko ma dwie strony. Z jednej – pomaga oswoić tradycję. Ludowy motyw przestaje być czymś zarezerwowanym na występ albo święto. Trafia do kuchni, biura, szkoły, walizki, codziennego stroju. Dzięki temu folklor może stać się bliższy osobom, które nie założą pełnego stroju regionalnego, ale chętnie wybiorą drobny przedmiot z motywem łowickim czy kaszubskim.

Z drugiej strony pojawia się ryzyko uproszczenia. Wzór oderwany od regionu łatwo staje się tylko kolorową ozdobą. Łowicka róża, parzenica czy kaszubski haft mają konkretne źródła i znaczenia. jeżeli traktuje się je wyłącznie jako ładny nadruk, tradycja zostaje spłaszczona. Dlatego najlepszy etnodizajn nie tylko korzysta z ludowej estetyki, ale też szanuje jej pochodzenie.

Instytucje i archiwa

Współczesny folk nie rozwijałby się tak intensywnie bez archiwów, badaczy, animatorów kultury i instytucji. Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi zajmuje się dokumentowaniem, popularyzowaniem i upowszechnianiem wiedzy o kulturze mieszkańców obszarów wiejskich. Takie działania są potrzebne, bo tradycja ludowa nie przetrwa wyłącznie dzięki modzie. Potrzebuje zapisu, edukacji, ciągłości i kontaktu z mistrzami.

Coraz większe znaczenie mają też lokalne archiwa, nagrania terenowe, warsztaty mistrz-uczeń, domy tańca i małe inicjatywy regionalne. To tam można zobaczyć, iż folklor nie jest jedną ogólnopolską dekoracją. Inaczej śpiewa się na Kurpiach, inaczej tańczy w centralnej Polsce, inaczej wygląda haft kaszubski, a inaczej strój podhalański. Polska kultura ludowa jest mozaiką, nie jednym wzorem powielanym na pamiątkach.

Wykonujący muzykę nowoczesną z elementami folku zespół Tulia zasłynął wykonaniem przeboju zespołu Metallica „Nothing Else Matters” i reprezentował Polskę na Eurowizji w 2019 r. Fot. Eurovision

Między dumą a modą

Popularność folku mówi coś ważnego o współczesnej Polsce. Przez lata ludowość bywała traktowana z góry: jako coś prowincjonalnego, staroświeckiego albo mało prestiżowego. Dziś coraz częściej wraca jako powód do dumy. Młodzi ludzie interesują się historią rodzinnych miejscowości, uczą się tradycyjnych tańców, szukają pieśni z regionów swoich dziadków, noszą elementy inspirowane haftem albo wzorem ludowym.

Nie zawsze jest to głęboka znajomość tematu. Czasem zaczyna się od koncertu, filmu, warsztatu, teledysku albo estetycznego zachwytu. To nie musi być wada. Ważne, co dzieje się później. jeżeli pierwszy kontakt prowadzi do ciekawości, wiedzy i szacunku dla źródeł, folk staje się czymś więcej niż sezonową modą.

Problem pojawia się wtedy, gdy tradycja zostaje użyta powierzchownie. Nie każda piosenka z mandoliną jest muzyką ludową. Nie każdy kwiatowy wzór jest wzorem regionalnym. Nie każdy „folkowy” kostium ma związek z konkretnym miejscem. Dlatego we współczesnym podejściu do folku coraz ważniejsza jest odpowiedzialność: za słowo, wzór, melodię, strój i kontekst.

Tradycja w ruchu

Polski folk dzisiaj nie ma jednej twarzy. Może być surowym śpiewem bez mikrofonu, koncertem na dużej scenie, potańcówką w klubie, warsztatem w małej miejscowości, haftem na nowoczesnej torbie albo projektem muzycznym łączącym skrzypce, bęben i elektronikę.

Najważniejsze jest jednak to, iż folk przestał być wyłącznie „pokazywany”. Coraz częściej jest używany, śpiewany, tańczony, projektowany i przetwarzany. Nie zawsze w sposób idealny, nie zawsze bez uproszczeń, ale z wyraźnym znakiem, iż tradycja przez cały czas ma znaczenie.

To, co kiedyś było częścią codziennego życia wsi, dzisiaj często wraca jako świadomy wybór. Nie odtwarza dawnego świata jeden do jednego, bo ten świat już się zmienił. Może jednak przedłużać pamięć o nim i nadawać jej nowe formy.

Polski folk dzisiaj jest więc nie tyle powrotem do przeszłości, ile sposobem zadawania pytań o tożsamość: skąd jesteśmy, co dziedziczymy i co chcemy z tym zrobić. Najciekawsza odpowiedź brzmi: nie zamykać tradycji w gablocie, ale pozwolić jej pracować dalej.

WEM

Idź do oryginalnego materiału