Jedynka, z tego, co pamiętam, to było przeokrutne gówno, adekwatne do nazwy zespołu i tytułu płyty. Trybut dla wszystkiego, co najgorsze w fińskim folku?
Natomiast na dwójce było niespodziewanie kilka fajnych momentów, na czele z tytułowym kawałkiem. Ciekawostka: traktującym o Basi Radziwiłłównej, a ściślej wielkiej miłości, jaką do tej niewiasty, która ponoć była bardzo daleka od konsekracji swej piczki, żywił Zygmunt August.
"Lipkę" troszkę zmasakrowali, ale zawsze miło jak ktoś niepolskojęzyczny mierzy się z naszym pięknym językiem.
Statystyki: autor: kataton88 — minutę temu









