A jednak obecna lalkomania dowodzi, iż książka nie tylko nie umarła pod ciężarem tradycji, ale właśnie teraz odzyskuje zaskakującą żywotność. Stała się pozycją, którą się ponownie reinterpretuje, przepisuje, przenosi na ekran i zamienia w popkulturowy kod. Przed kinową premierą superprodukcji Macieja Kawalskiego pojawiły się kolekcjonerskie wznowienia powieści oraz wydano m.in. książkę „Wokulski” autorstwa Bogumiła Wójcika dopisującą dalsze losy bohaterów. Są wystawy plenerowe i szeroko zakrojone marketingowe kampanie zachęcające do obejrzenia filmu w IMAX-ach. „Lalka” przestała być wyłącznie lekturą, a zaczęła funkcjonować jako żywy materiał do niekończących się debat oraz wojny kulturowej, podobnej do tej, której niedawno byliśmy świadkami w związku z premierą „Odysei” Nolana.
Orkiestra solistów
Widowisko Kawalskiego jest jednym z największych przedsięwzięć w historii polskiej kinematografii, z budżetem ok. 65–75 mln zł, co czyni je jednym z najdroższych polskich filmów kinowych. Co istotne, obyło się bez dotacji PISF, a ponad 90 proc. środków pochodzi od inwestorów prywatnych, partnerów oraz z tzw. wsparcia instytucjonalnego (m.in. MKiDN, TVN WBD, budżetów Warszawy i Mazowsza). Na podstawie setek stron dokumentacji historycznej uszyto, zbudowano od zera lub sprowadzono z hal mieszczących się we Francji, Hiszpanii i Niemczech praktycznie kompletny zestaw scenograficzny: od mebli i siodeł, po drobiazgi toaletowe i dziesiątki kostiumów.














