Pomysł na Watch & Talk narodził się z potrzeby stworzenia przestrzeni, w której mieszkańcy Poznania pochodzący z różnych państw mogliby nie tylko się spotykać, ale przede wszystkim naprawdę poznawać. Jak wyjaśniła Gosia Kuzdra w rozmowie z Piotrem Szulcem, inspiracją były międzynarodowe wydarzenia, podczas których rozmowy często ograniczały się do powierzchownych tematów. Brakowało czegoś, co pozwoliłoby uczestnikom przejść od uprzejmej wymiany zdań do bardziej osobistych i wartościowych dyskusji.
Rozwiązaniem okazało się kino. Wspólnie obejrzany film daje uczestnikom podobne doświadczenie, ale niekoniecznie wywołuje takie same emocje. Wręcz przeciwnie – różnice kulturowe sprawiają, iż ta sama historia może być interpretowana na wiele sposobów.
Spotkania rozpoczynają się od tzw. speedfriendingu, czyli krótkich rozmów, podczas których uczestnicy mają okazję poznać kilka nowych osób. Następnie wspólnie oglądają film, a po projekcji wracają do dyskusji. Te ostatnie potrafią przeciągnąć się choćby do półtorej godziny.
Co ważne, wydarzenia realizowane są zarówno po polsku, jak i po angielsku. Uczestnicy mogą wybrać grupę odpowiadającą ich znajomości języka. Same filmy to najczęściej polskie produkcje z angielskimi napisami, dzięki czemu obcokrajowcy mają dodatkową możliwość osłuchania się z polszczyzną i poznawania miejscowej kultury.
Doskonałym przykładem tego, jak spotkania wpływają na uczestników, jest historia Ayse Peciak. Turczynka przychodzi na Watch & Talk od trzech lat. Początkowo wybierała wyłącznie rozmowy po angielsku, ale z czasem zdecydowała się dołączyć również do polskojęzycznej grupy.
Szczególnie zapadł jej w pamięć dokument „Film balkonowy”, w którym reżyser rozmawia z przypadkowymi przechodniami, poznając ich historie i problemy. Produkcja zrobiła na niej tak duże wrażenie, iż po seansie powiedziała Gosi Kuzdrze, iż chce lepiej nauczyć się polskiego, aby móc swobodniej rozmawiać z ludźmi.
Ayse przyznała, iż początkowo nie widziała większej potrzeby nauki języka polskiego. W Poznaniu bez większego problemu można bowiem porozumieć się po angielsku. Z czasem zrozumiała jednak, jak wiele wartościowych znajomości mogłoby ją ominąć, gdyby ograniczała się tylko do tego języka.
Dziś nie chodzi już wyłącznie o doskonalenie umiejętności językowych. Dzięki spotkaniom poznała wiele osób, a część znajomości przerodziła się w relacje utrzymywane także poza wydarzeniami.
– Teraz czuję się częścią społeczeństwa – przyznała podczas rozmowy.
Organizatorka podkreśliła, iż Watch & Talk nie jest inicjatywą skierowaną wyłącznie do cudzoziemców. Coraz chętniej uczestniczą w niej również Polacy, którzy chcą poznawać inne kultury, nawiązywać znajomości lub po prostu ćwiczyć język angielski. Co istotne, choćby jego znajomość nie jest konieczna. Osoby mówiące po polsku mogą pomóc tym, którzy dopiero uczą się naszego języka.
Ciekawym elementem projektu są również spotkania z twórcami filmowymi. Wśród zaproszonych gości znalazł się między innymi laureat Oscara Maciek Szczerbowski, który połączył się z poznańską publicznością online. Jak zauważyła Kuzdra, międzynarodowe grono widzów często zaskakuje filmowców pytaniami, które wynikają z zupełnie odmiennego spojrzenia na przedstawione historie.
Nie brakuje też zabawnych nieporozumień. Polskie odniesienia kulturowe, historyczne czy charakterystyczne poczucie humoru bywają dla obcokrajowców trudne do rozszyfrowania. W takich sytuacjach organizatorzy pomagają zrozumieć kontekst, niekiedy przygotowując krótkie wprowadzenie przed seansem.
Kolejna odsłona Watch & Talk odbędzie się już w poniedziałek, 19 października, o godzinie 18:00 przy ul. Przemysłowej 3 w Poznaniu. Tym razem organizatorzy postanowili nieco zmienić dotychczasową formułę. Zamiast tradycyjnego speedfriendingu uczestnicy rozpoczną spotkanie od wspólnych gier i zabaw językowych, takich jak „Czółko” czy „Państwa-miasta”.
Udział jest bezpłatny. Organizatorzy zachęcają do wcześniejszej rejestracji, choć dopuszczają również zapisanie się na miejscu. Zainteresowanie jest spore – w momencie rozmowy w programie „Hej Poznań” na liście uczestników znajdowało się już około 70 osób.
Dla Gosi Kuzdry i Ayse Peciak największą wartością projektu pozostają jednak nie liczby, ale znajomości, które zaczynają się od wspólnego seansu, a później rozwijają się poza salą projekcyjną. To właśnie dzięki nim osoby przybywające do Poznania z różnych stron świata mogą poczuć się w mieście bardziej u siebie.

















