Film o Wołyniu bije rekordy oglądalności. W tle kontrowersyjne nazwisko byłego z księdza Rzeszowa

halorzeszow.pl 3 godzin temu

Podkarpackie tło i rzeszowski rodowód

Dla mieszkańców Podkarpacia ta premiera ma szczególny wymiar. Reżyser, scenarzysta i producent filmu, Jacek Międlar, to rzeszowianin. Tu się urodził i wychował, jest absolwentem Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II Sióstr Prezentek w Rzeszowie natomiast sam projekt filmowy ma silne korzenie w naszym regionie.

Produkcję firmuje rzeszowsko-podkarpacka spółka Idrogeno, a scenariusz współtworzyła Katarzyna Treter-Sierpińska. Zanim film trafił na globalne platformy streamingowe, Międlar przez lata prowadził projekt „Spotkanie ze Świadkiem ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”, organizując dziesiątki spotkań autorskich i pokazów m.in. w Stalowej Woli, Rzeszowie czy bieszczadzkich miejscowościach. To właśnie na bazie tych spotkań powstała dwutomowa książka „Sąsiedzi”, na podstawie której nakręcono obecny hit Prime Video.

O czym jest film? "Preludium" do bolesnej historii

Zgromadzony w serwisie Prime Video materiał bywa mylący dla części widzów. Choć opis zapowiada opowieść o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu, pierwsza część serii zatytułowana „Preludium” (trwająca 55 minut) nie pokazuje jeszcze samej zbrodni z lat 1943–1947.

Jest to drobiazgowe nakreślenie tła historycznego. Zgodnie z faktami i ocenami recenzentów, film skupia się na:

  • Genezie konfliktu: Analizie relacji polsko-ukraińskich na przestrzeni wieków (od XVII wieku), ze szczególnym uwzględnieniem okresu dwudziestolecia międzywojennego.
  • Dywersji i nacjonalizmie: Przedstawieniu działań ukraińskich organizacji nacjonalistycznych (OUN-UPA) dążących do destabilizacji państwa polskiego oraz ich powiązań z faszyzmem i bolszewizmem po wybuchu II wojny światowej.
  • Jednostronnej narracji: Film opiera się wyłącznie na polskiej perspektywie – relacjach ocalałych świadków (autor zebrał ich niemal 90), wypowiedziach polskich historyków oraz materiałach archiwalnych. Twórcy nie oddają w nim głosu stronie ukraińskiej.

Kim jest Jacek Międlar? Sylwetka autora

Trudno pisać o sukcesie „Sąsiadów” bez przedstawienia postaci samego reżysera. Jacek Międlar (ur. 1989 w Rzeszowie) to jedna z najbardziej polaryzujących postaci polskiego życia publicznego:

  • Od kapłana do narodowca: W 2015 roku przyjął święcenia kapłańskie w Zgromadzeniu Księży Misjonarzy. gwałtownie zyskał ogólnopolską sławę jako „kapelan narodowców” za sprawą płomiennych, skrajnie prawicowych kazań wygłaszanych m.in. dla ONR. Po serii kar kościelnych i zakazów wypowiedzi, w 2016 roku wystąpił z zakonu i odszedł z kapłaństwa.
  • Wyroki i problemy prawne: Po przejściu do stanu świeckiego zajął się radykalną publicystyką. Był wielokrotnie oskarżany i prawomocnie skazywany przez polskie sądy. W 2021 roku wrocławski sąd skazał go na rok ograniczenia wolności i prace społeczne za nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym i wyznaniowym. Kolejne wyroki dotyczyły m.in. znieważenia posłanki Joanny Scheuring-Wielgus oraz nienawistnych wpisów w mediach społecznościowych.
  • Cenzura i blokady: Z powodu łamania regulaminów i szerzenia mowy nienawiści, Międlar został trwale zablokowany na większości tradycyjnych portali społecznościowych (YouTube, Facebook, X/Twitter).

Dlaczego film budzi tak ogromne kontrowersje?

Wejście „Sąsiadów” do biblioteki Prime Video wywołało natychmiastową dyskusję o granicach wolności słowa w przestrzeni streamingowej.

Argumenty krytyków: Przeciwnicy dystrybucji filmu alarmują, iż globalny koncern, jakim jest Amazon, promuje i legitymizuje twórczość człowieka prawomocnie skazanego za szerzenie nienawiści i antysemityzmu. Podnoszą również, iż jednostronny i drastyczny dokument o Wołyniu – opublikowany w dobie napiętych relacji geopolitycznych i trwającej wojny w Ukrainie – uderza w polską rację stanu.

Argumenty zwolenników: Z kolei obrońcy filmu i środowiska kresowe argumentują, iż bez względu na przeszłość reżysera, film dotyka prawdy historycznej, która przez lata była przemilczana. Podkreślają, iż relacje naocznych świadków ludobójstwa są bezcennym materiałem historycznym i nikt nie ma prawa cenzurować pamięci o ofiarach Wołynia.

Bez względu na oceny, jedno jest pewne, dzięki obecności na globalnej platformie streamingowej i przygotowaniu dokumentu w aż 11 wersjach językowych, niszowy projekt z Podkarpacia zyskał gigantyczny, międzynarodowy zasięg, o jakim tradycyjni polscy dokumentaliści mogą często tylko pomarzyć.

Idź do oryginalnego materiału