Film o Michaelu Jacksonie przeszedł rewolucję. Usunięto kontrowersyjny wątek

natemat.pl 2 godzin temu
"Michael" miał być czymś więcej niż klasyczną muzyczną biografią. Twórcy planowali otworzyć film sceną z jednego z najmroczniejszych momentów życia Michaela Jacksona – w 1993 roku, gdy artysta mierzył się z oskarżeniami o molestowanie. Ten wątek jednak ostatecznie zniknął z biopica, a twórcy musieli nakręcić niektóre sceny sceny od nowa.


Film o Michaelu Jacksonie, który pokaże drogę muzyka od dziecięcej gwiazdy The Jackson 5 do Króla Popu, przeszedł na finiszu znaczącą transformację. W pierwszej scenie w pierwotnej wersji scenariusza gwiazdor patrzył w lustro, a za jego plecami migotały światła policyjnych radiowozów. Finałowa część "Michaela" również miała w dużej mierze koncentrować się na konsekwencjach oskarżeń o molestowanie wobec artysty.

Film "Michael" o Michaelu Jacksonie musiał mieć dokrętki. Usunięto wątek molestowania


Wszystko zmieniło się, gdy prawnicy zarządzający spuścizną Jacksona odkryli zapis w ugodzie z jednym z oskarżycieli – Jordanem Chandlerem – który uniemożliwia jego przedstawienie lub choćby wspomnienie w filmie. To wymusiło całkowite przepisanie trzeciego aktu, pisze "Variety".



Twórcy – reżyser Antoine Fuqua oraz scenarzysta John Logan – musieli wrócić do punktu wyjścia i stworzyć nowe zakończenie, co opóźniło premierę aż o kilka miesięcy. Film, który pierwotnie miał trafić do kin w 2025 roku, ostatecznie zobaczymy dopiero wiosną 2026.

W międzyczasie ekipa ponownie spotkała się na planie, aby dokręcić nowe sceny. Zdjęcia realizowano w Los Angeles przez ponad trzy tygodnie, co podniosło budżet produkcji o dodatkowe kilkanaście milionów dolarów. Koszty ponieśli spadkobiercy artysty. Na planie obecny był m.in. syn Króla Popu, Prince Jackson, który pełnił funkcję producenta wykonawczego. Zdaniem "Variety", to właśnie kontrola ze strony rodziny sprawiła, iż film przyjął bardziej przychylne spojrzenie na postać Jacksona.

Zmiany narracyjne mają być znaczące. Zamiast kończyć historię w cieniu skandalu, film "Michael" zamyka się w momencie największej świetności artysty. Ostatnia scena rozgrywa się podczas trasy "Bad", gdy Jackson przygotowuje się do wyjścia na scenę przed kolejnym występem. Film mocno akcentuje jego muzyczne dziedzictwo – pełen jest widowiskowych numerów i największych hitów Michaela Jacksona, pisze "Variety".

Dalsza część artykułu poniżej.

Nie oznacza to jednak całkowitego braku dramatyzmu. Oś konfliktu przeniesiono na relację Michaela z jego ojcem, Joe Jacksonem, przedstawionym jako dominująca i wymagająca postać. W filmie pojawia się także wypadek z 1984 roku na planie reklamy Pepsi, po którym artysta doznał poważnych poparzeń i zaczął stosować silne środki przeciwbólowe.

Kiedy premiera filmu "Michael"?


Przypomnijmy, iż w rolę Michaela Jacksona wciela się jego siostrzeniec, Jaafar Jackson, natomiast Joe Jacksona gra dwukrotnie nominowany do Oscara Colman Domingo, którego zobaczymy też w trzecim sezonie "Euforii".

Obsadę zasilili również m.in. Nia Long ("Agent XXL"), Laura Harrier ("Spider-Man: Homecoming"), Miles Teller ("Whiplash") oraz debiutujący Juliano Krue Valdi, ktory zagra Jacksona w dzieciństwie. Co ciekawe, w filmie nie pojawia się Janet Jackson, jedna z najbardziej znanych członkiń rodziny.

Polska premiera kinowa "Michaela" już 24 kwietnia, a ambicje twórców i rodziny Jacksona są ogromne. Jak pisze "Variety", mówi się nie tylko o kasowym sukcesie, ale także o potencjalnej kontynuacji. Materiału ma wystarczyć choćby na kolejne filmy, które mogłyby opowiedzieć o późniejszych latach kariery legendarnego artysty. Na razie jednak wszystko zależy od tego, jak "Michael" zostanie przyjęty przez widzów.

Idź do oryginalnego materiału