Fabuła nowych odcinków rozpoczyna się tuż po epickim finale 1. sezonu i zabiera widzów w podróż przez pustkowia Mojave do postapokaliptycznego miasta New Vegas - kluczowego dla serii gier.
Serial produkcji Prime Video powstał na podstawie kultowej serii gier, której akcja osadzona jest w XXII i XXIII wieku, w retrofuturystycznej scenerii postapokaliptycznej Ameryki. Idylliczne bunkry przestają wystarczać ich mieszkańcom, a nasi główni bohaterowie kontynuują podróż, która może okazać się ostatnią w ich życiu (poza Ghulem - on przeżyje absolutnie wszystko). Reklama
Machina marketingowa także ruszyła - dział marketingu Amazona postanowił zorganizować świąteczną niespodziankę i zamienił słynną Las Vegas Sphere w gigantyczną kulę śnieżną. Na jej powierzchni wyświetlono nie tylko nową datę premiery, ale także sceny z głównymi bohaterami: Lucy, Ghoulem i Maximusem
"Fallout": wiedzą, co robią
Pierwsza myśl, gdy zastanawiam się nad nowym sezonem "Fallouta" to - wiedzą, co robią. Muzyka jest idealną ilustracją tego, co dzieje się na ekranie i dodaje niepowtarzalnego klimatu. Godnym uwagi jest to, jak produkcja doskonale pokazuje, jak bardzo różnie się zachodnie podejście do postapokalityzmu w porównaniu do tego, co mamy na wschodzie.
Amerykanie mają przygody, wspaniałe podróże pełne aktów bohaterstwa, a na wschodzie smutek i bieda. "Fallout" to opowieść o człowieczeństwie, które odradza się m.in. na barkach naszej głównej bohaterki, która w sumie była przygotowywana na to, żeby nieść innym optymizm i radość.
W nowym sezonie poznajemy nieco więcej z przeszłości naszego marudnego bohatera - Ghul ma za sobą naprawdę trudne przeżycia, które wyjaśniają, dlaczego stał się tym, kim jest w tej chwili oraz co przeżywał przez ostatnie 200 lat. W tym samym czasie Lucy odkrywa kolejne okropieństwa Pustkowia i stara się dostosować do tego brzydkiego świata.
To jest ogromny plus tej produkcji - wiemy, skąd pochodzą nasi bohaterowie, z czym się mierzą i o co grają. Oczywiście maszyny, roboty, strzelaniny robią wrażenie, ale jednak to warstwa mocjonlana przyciąga nas przed ekrany i sprawia, iż chcemy odkrywać kolejne warstwy historii naszych bohaterów. I mowa tu nie tylko o dawnych przeżyciach bohatera Gogginsa, czy najnowszych atrakcjach w życiu Lucy - każda postać ma swoją opowieść, która krok po kroku jest przed nami odkrywana. Nie zapominajcie o żadnej postaci z 1. sezonu - niektózy powracają i mają niebagatelne znaczenie.
No i nowe postacie - wiedziałam, iż się pojawią, ale w jakich okolicznościach to już było zagadką i twórcy zagrali kartą "patrz, to on!". Muszę przyznać, iż zadziałało i z przyjemnością uśmiechnęłam się do swoich ulubieńców. Nie, nie zdradzę do kogo - to niech zostanie tajemnicą dla fanów, ale przyznaję, Rzymu się nie spodziewałam!
Nie brakuje świeżych lokacji i nowych zagrożeń - bohaterowie niejednokrotnie mierzą się z potworami, które prawdopodobnie wypełzły z naszych koszmarów. W tle rozwija się historia świata, który kryje przed nami wiele tajemnic, a główni bohaterowie przeżywają kolejne przygody, odkrywają kolejne warstwy świata. Wszystko składa się na to, by powstały kolejne sezony - tak bardzo łakniemy kolejnego odcinka i następnych tajemnic. Jest mnóstowo przestrzeni na eksplorację i historie, których widz będzie wypatrywać.
Czy warto oglądać? Oczywiście, iż tak. Chociaż historia rozwarstwia się i fabuła kieruje nas krokami różnych bohaterów, to zdecydowanie warto śledzić losy ulubieńców i wyczekiwać wielkiego finału, bo to jest rzecz, która nie pozostawi nikogo obojętnym.
"Fallout": kiedy oglądać?
Pierwszy odcinek zadebiutował 16 grudnia, a kolejne będą ukazywały się co tydzień aż do 4 lutego. Czeka na nas aż 8 tygodni wspaniałej przygody!






