Bułgaria otrzymała ich 516 i zdeklasowała rywali. Paradoks sytuacji polegał na tym, iż choć „Bangaranga” jest pozbawiona większych walorów – muzycznych, wokalnych – to pewnie wielu widzów trzymało kciuki, żeby jednak objęła prowadzenie. Sama Darina Yotova wydawała się zdziwiona swoim sukcesem. „Bangaranga”, jak tłumaczyła, oznacza, iż „wszystko będzie dobrze” i wszystko jest możliwe. Na przykład zwycięstwo w Eurowizji, zresztą pierwsze w historii dla Bułgarii.
Eurowizja znów zadziwia. Wygrywa Bułgaria, Izrael drugi. Szemplińską docenili jurorzy
Alicja Szemplińska: jurorzy byli za
Bukmacherzy stawiali w tym roku przede wszystkim na Finów: skrzypaczkę Lindę Lampenius (w ramach wyjątku wykonała swoją partię na żywo) i wokalistę Pete’a Parkkonena. W dalszej kolejności wymieniali greckiego rapera Akylasa (imprezowy, antykapitalistyczny utwór „Ferto”) i Duńczyka Sørena Torpegaarda Lunda („Før Vi Går Hjem”). Ostatecznie Finowie byli szóści, Duńczyk siódmy, Grek dziesiąty.
Poza tym znalazły się w konkursie standardowe elementy: było trochę wariacji na temat metalu („Kraj mene” grupy Lavina) i rocka (Jonas Lovv i jego „Ya Ya Ya”), kilka wcieleń Céline Dion (Leléka z Ukrainy, a już zwłaszcza Delta Goodrem z Australii), trochę staroświeckiego, miałkiego popu (Niemka Sarah Engels, Brytyjczycy z Look Mum No Computer), nieco estetyki etno (chorwacki band Lelek), do tego oczywiście sporo – jak to ujął Artur Orzech – klasycznego „umc, umc” (np. zwycięska Bułgarka). No i męskiego falsetu (świetny Daniel Žižka z Czech), który w ubiegłym roku zapewnił zwycięstwo austriackiemu twórcy posługującemu się pseudonimem JJ. Dlatego tegoroczna impreza odbyła się w Wiedniu.
Alicja Szemplińska rosła z występu na występ, podobnie rosły jej zasięgi na TikToku. Zajęła ostatecznie dobre 12. miejsce. Posypały się wysokie noty od jurorów z 35 państw – po tej fazie głosowania Polka była siódma, komplet punktów otrzymała od ekspertów z Austrii, Belgii, Niemczech i Mołdawii, z którą polska reprezentacja mocno się w sieci zaprzyjaźniła. Niestety widzowie tego entuzjazmu nie podzielili – dorzucili od siebie ledwie 17 punktów.
Szemplińska miała reprezentować Polskę już w 2020 r., ale konkurs został odwołany z powodu pandemii. 24-latka w 2019 r. wygrała program „Voice of Poland”, tak się rozpoczęła jej krajowa kariera. O uznanie europejskiej publiczności zawalczyła balladą „Pray”. „Bezpieczny, soulowy utwór z wołaniem do modlitwy w tytule i wołaniem o wolność w anglojęzycznym tekście. Nasza Alicja może się kojarzyć z inną, Alicią Keys” – pisał Bartek Chaciński, który w niedzielny poranek podsumuje finał na polityka.pl, a cały konkurs w kolejnym numerze „Polityki”.
Eurowizja w cieniu skandali
To pewnego rodzaju tradycja, iż Eurowizję przyćmiewają towarzyszące jej kontrowersje. Dobrze, jeżeli dotyczą muzyki. Ale muzyka w nieprzewidywalnych czasach schodzi na dalszy plan. Jak zauważył w sobotę brytyjski „Guardian”: konkurs dzwonów i cekinów wyewoluował w wojnę geopolityczną.
Kilka państw zbojkotowało tegoroczną edycję ze względu na dopuszczenie Izraela do rywalizacji. Kraj popełnia zbrodnie wojenne – w Gazie, Libanie. Mimo to, inaczej niż Rosja, od trzech lat przystępuje do konkursu, i to z niezłym efektem – rok temu dzięki głosom widzów też zajął drugie miejsce. Te podwójne standardy zrażają choćby wiernych widzów. Dziś to szczególnie wymowne – w sobotę Palestyńczycy obchodzili 78. rocznicę Nakby. Wiedeń spodziewał się protestów: propalestyńskich (szacował liczbę uczestników na 3 tys.) i proizraelskich (tu mówi się o setce). W relacji telewizyjnej nie było o tym oczywiście wzmianki.
„Potężną społeczność fanów, jaka przez lata wytworzyła się wokół konkursu, łączy nie tylko muzyka, ale promowane przez Eurowizję wartości, na czele z tolerancją i otwartością na inność. To poglądy bliższe lewej stronie politycznych podziałów, po której znajdują się też kwestie związane z prawami człowieka i wyraźnym sprzeciwem wobec działań Izraela w Gazie – pisze Michał Klimko na polityka.pl. – Nie dziwi więc, iż udział Izraela to temat, który organizatorzy starają się przemilczeć, przykrywając go choćby deklaracjami wsparcia dla społeczności LGBT+”. Co nie zmienia faktu, iż bilety na finał rozeszły się w 14 minut. W hali było 10 tys. miejsc.
Wspólnota Eurowizji
Węższe grono państw uczestniczących w konkursie nieco go zubożyło. Z Eurowizji wypisały się Hiszpania, Holandia, Islandia, Irlandia (rekordzistka na liście eurowizyjnych zwycięzców) i Słowenia. Do gry wróciły co prawda Bułgaria, Mołdawia i Rumunia, ale bilans się nie wyrównał, a Europejska Unia Nadawców ani się od tego nie wzbogaci, ani nie wybieli.
Zmieniły się też zasady głosowania – rok temu każdy widz mógł oddać maksymalnie 20 głosów na swojego faworyta (lub faworytów), w tym roku już tylko 10. To również z powodu Izraela, który wsparł rok temu swoją reprezentantkę Yuval Raphael całą marketingową machiną. W kampanię włączył się choćby premier Beniamin Netanjahu.
To wszystko kładzie się cieniem na konkursie, który celebruje swoje 70-lecie w austriackiej stolicy. Zeszłoroczną edycję w Bazylei obejrzało 166 mln ludzi na świecie – udało się pobić frekwencyjny rekord. Ale Eurowizja ma kłopoty z finansowaniem przez publicznych nadawców, a z powodu bojkotu nie wszędzie jest w tym roku pokazywana. Hiszpanie oglądali w tym czasie własny program muzyczny, Irlandczycy animowaną komedię familijną, Słoweńcy – dokumenty o Palestynie. Holandia z Islandią oglądały Eurowizję, ale pewnie się nie cieszyły. Idea wspólnoty gdzieś się w tym wszystkim rozmyła.










![W Katowicach odbędzie się największa konferencja psychoterapeutów w Polsce - XI Konferencja Naukowa PTTPB [Patronat medialny]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-05/maj%C3%B3wka_2.jpg)