Reakcje po publikacji nagrań z prób JESC
Wczoraj rano ujawniono fragmenty nagrań z prób do Eurowizji Junior i dowiedzieliśmy się, jak wyglądają poszczególne występy, oczywiście tylko w 30-sekundowym urywku i bez publiczności. Fani zwrócili przede wszystkim uwagę na bardzo rozbudowany i pełen atrakcji oraz rekwizytów występ Armenii, często porównując „Boo!” do „Bangarangi” w kwestii prezentacji scenicznej. Doceniono też Macedonię czy San Marino oraz Gruzji, która znów staje się „czarnym koniem” wyścigu udowadniając swoją juniorową potęgę. Sporo pozytywnych ocen zgarnęła też Albania. Bardzo mieszane uczucia wywołała prezentacja hiszpańska, pełna nakładek rodem z polskich występów sprzed lat („Polish effects” przez cały czas funkcjonuje w międzynarodowym fandomie jako określenie tego typu tandetnych i przesadzonych efektów). Bardzo różnie oceniano też Ukrainę i pomysł na stroje tancerzy. Opinie o Francji trudno interpretować, bo panuje powszechne przekonanie, iż ten kraj jest faworyzowany przez jury, stąd wielu fanów nastawionych jest negatywnie.
Tomek Prządka: „Skrót nie zdradza nic” 
Fragment występu Wiktora Sas pokazał scenę z dość daleka co spotkało się z krytyką, zwłaszcza, iż widać układ taneczny, który mógł być pokazany w bliższym kadrze. Pojawiają się głosy, iż realizacja telewizyjna tego fragmentu nie oddaje potencjału utworu „Gravity” i samego Wiktora, co może krzywdzącą wpłynąć na ocenę jurorów czy widzów, jednak należy mieć nadzieję, iż cały występ zostanie odebrany znacznie lepiej. Tomek Prządka, choreograf ekipy, przyznał na swoim InstaStory, że opublikowany fragment praktycznie nic nie zdradza, więc zdecydowanie warto czekać na kolejne odsłony tej prezentacji scenicznej. Na ocenę fragmentu występu Polski może też wpłynąć zakulisowy fakt, iż od pracy przy występie TVP odsunęła ekipę odpowiedzialną m.in. za świetnie ocenioną prezentację do „Pray” Alicji Szemplińskiej. Frustracja i gniew wielu miłośników Eurowizji, a także niezrozumienie wobec tej decyzji z pewnością powodują, iż aktualna ekipa może czuć nad sobą oddech, bacznie przyglądających się wszystkiemu, polskich fanów.
Dziś Jury Final! Będą wycieki?
A kolejne doniesienia z Malty (także te w formie video) mogą się pojawić już dziś wieczorem. W ciągu dnia odbędzie się pierwsza próba generalna, z której prawdopodobnie za wiele materiału nie dostaniemy, ale o 21:00 startuje Jury Final czyli próba generalna z udziałem publiczności. To właśnie występy na tej próbie będą oceniane przez jurorów z 16 krajów, stąd będzie to dla Wiktora bardzo istotny sprawdzian umiejętności wokalnych, a dla całej ekipy TVP też realizacji występu. jeżeli wszystko będzie zapięte na ostatni guzik, liczymy, iż komisje to docenią i w sobotę zobaczymy, jak wiele wysokich not spływa na konto Polski. Chociaż w teorii widzowie nie powinni nagrywać występów z Jury Final, nie ma mechanizmu, by tego zabronić, stąd należy oczekiwać, iż nagrania „spod sceny” będą fruwać po Internecie zaraz po prezentacji danego reprezentanta. Co więcej, EBU przez cały czas mierzy się z problemami w szczelności swojego sygnału transmisji dla jurorów, więc istnieje szansa, iż w sieci pojawią się też pełne nagrania „telewizyjne” z próby jurorskiej.
Głosowanie ruszy minutę przed północą!
Oficjalne głosowanie internetowe w pierwszej turze rusza dziś o 23:59 (na minutę przed końcem dnia) na JESC.tv. Będzie dostępne przez całą sobotę, aż do 20:59, czyli na minutę przed transmisją show na żywo. W trakcie tego etapu będzie trzeba obejrzeć skrót występów (na bazie Jury Final, czyli z publicznością) oraz zagłosować na dokładnie trzy kraje. Można głosować na swój własny. Druga tura głosowania dostępna będzie w trakcie transmisji na żywo, przez około 15 minut, po zakończeniu części konkursowej. Wiktor Sas zdecydowanie liczy na głosy wsparcia rodaków i też na takowe zasługuje, dlatego kto chce – może mu takie wsparcie przekazać, a także zachęcać innych, by zrobili to samo. Trzymamy kciuki za Wiktora i życzymy, by występ w trakcie próby jurorskiej wypadł jak najlepiej!
Eurovision Asia bez budżetu i zagranicznej ekipy?
Chociaż trwa gorący sezon Eurowizji Junior, najnowszy projekt EBU – Eurovision Asia – nie daje o sobie zapomnieć, ale raczej w negatywnym wątku. Wczoraj pojawiły się informacje, iż konkurs będzie mieć znacznie ucięty budżet, co Europejska Unia Nadawców miała zatwierdzić i w wyniku tego doprowadziła do gniewu międzynarodowego teamu producentów show, którzy mieli zrezygnować z dalszej pracy. Rozpoczęły się poszukiwania lokalnych dostawców usług – od oświetlenia i scenografii po scenariusz i reżyserię show, co wywołało falę komentarzy i sugestii, iż konkurs jest zagrożony i jego pierwsza edycja może w ogóle się nie odbyć.
W wyniku licznych publikacji w mediach eurowizyjnych (i nie tylko) EBU postanowiła odnieść się do spekulacji, ale ich nie zdementowała. Zaprzeczono jedynie głosom, iż Eurovision Asia będzie anulowane. Nie skomentowano cięć budżetowych, jednak w oświadczeniu zwinnie potwierdzono korzystanie z lokalnych zasobów, co zostało uznane za możliwość tworzenia stanowisk pracy w Tajlandii. „Jesteśmy dumni, iż tworzymy miejsca pracy i możliwości dla lokalnych i regionalnych talentów i firm, przyczyniając się do rozwoju lokalnej gospodarki i prezentując kreatywne i produkcyjne doświadczenie regionu” – czytamy. Robienie dobrej miny do złej gry i odwracanie kota ogonem to zabiegi, które specjaliści z EBU znają doskonale także z innych projektów (m.in. ESC i JESC). Oświadczenie pokazuje jednak, iż konkurs Eurowizji w Azji napotkał na problemy i jego przyszłość może stać pod znakiem zapytania.
Bilety się nie sprzedały
Klapą jest też sprzedaż biletów na show – są one wciąż dostępne, a z nieoficjalnych informacji wynika, iż rozeszło się jedynie 20% dostępnych na Jury Final i Final wejściówek. Co więcej, nabywcy biletów nie mają do nich jeszcze dostępu fizycznie, bo zaraz po zakupie otrzymali informację, iż wejściówki będą dostępne dopiero gdy opublikowana zostanie specjalna aplikacja Zoop Live, gdzie po zalogowaniu bilety mają być widoczne dla nabywcy. Informacji o tym, kiedy aplikacja się pojawi, na razie nie ma, a jej brak powoduje, iż osoby, które kupiły bilety i chcą je odsprzedać, nie mogą tego zrobić choćby oficjalnym kanałem, bo organizatorzy zezwalają na to dopiero, gdy aplikacja zacznie funkcjonować. Porażka Eurovision Asia będzie uznana za ogromną klęskę Europejskiej Unii Nadawców i bardzo negatywnie wpłynie na wiarygodność i profesjonalizm tej instytucji.
Wiele powrotów w Eesti Laul 
A w Estonii ujawniono już finalistów preselekcji „Eesti Laul 2027”. Wśród kandydatów do reprezentowania kraju znalazło się wielu wykonawców, których doskonale znamy już z wcześniejszych edycji konkursu lokalnego jak i samej Eurowizji. Powracają m.in. Jaagup Tuisk (tym razem w duecie z Wandą-Helene Olle), Daniel Levi, m els (tym razem z J-Run), zespoły Traffic i Minimal Wind (ten drugi razem z Pale Alison) oraz weteran selekcji w ostatnich latach – Ollie. Będą też dwie byłe reprezentantki – Kerli Kivilaan występowała na Eurowizji 2005 pod flagą Szwajcarii jako (była już) członkini Vanilla Ninja, a Laura reprezentowała Estonię dwukrotnie – w 2005 jako członkini Suntribe i w 2017 w duecie z Koitem Tomme. Byli reprezentanci powracają też jako twórcy utworu dla grupy Traffic. Piosenkę „Laava” współtworzyli Stig Rästa (ESC 2015) Victor Crone (ESC 2019). Piosenki na Eesti Laul 2027 będą mieć swoją premierę pod koniec listopada.
Artykuł na podstawie Junior.Eurovision.com, Facebook, PBS, TVP, Eurovision Asia, Aftonbladet, Let’s Talk About ESC, ETV, inf. własne, fot.: Corinne Cumming/EBU
















