Burgas (Бургас) powita Europę!
Czarnomorskie miasto Burgas w Bułgarii będzie gospodarzem Konkursu Piosenki Eurowizji 2027, który rozegrany będzie w dniach 11-15 maja. Czwarte co do wielkości miasto tego kraju pokonało stolicę, Sofię, która od początku uznawana była za pewniaka i dopiero na parę dni przed ogłoszeniem decyzji utraciła tę pozycję. „Burgas ostatecznie wybrano ze względu na jego silną ofertę, łączącą w sobie miejsce i potencjał techniczny wymagany na potrzeby Konkursu Piosenki Eurowizji z możliwością zakwaterowania, transportem i międzynarodową łącznością, dużym zaangażowaniem władz miejskich i jasną wizją przekształcenia całego miasta w część doświadczenia Eurowizji” – czytamy w oświadczeniu EBU i BNT.
Już wcześniej mówiło się, iż Burgas ma poparcie zarówno rządu Bułgarii jak i ekspertów z EBU, chociaż telewizja BNT preferowała stolicę Sofię, rządzoną jednak przez opozycyjnego, wobec władz kraju, burmistrza. „Nie chodzi o jedno miasto goszczące Eurowizję. To Bułgaria goszcząca Eurowizję – cała społeczność, zjednoczona i zainspirowana” – mówi burmistrz Burgas podkreślając, iż w przyszłym roku wiele miast ma być zaangażowanych w organizację show, także przegrane Sofia, Warna i Płowdiw. Ostateczna decyzja, by ESC 2027 trafiło do Burgasu jest sporym zaskoczeniem dla fanów, którzy teraz masowo odwołują rezerwacje noclegów w Sofii i obserwują … jak właściciele zarezerwowanych już hoteli w Burgasie starają się odwołać rezerwację by móc zaoferować zakwaterowanie ponownie, ale już ze znacznie wyższą ceną.
Gdzie szukać noclegu?
To właśnie zakwaterowanie może być istotnym problemem dla Burgasu, a przede wszystkim dla fanów Eurowizji. Aktualnie dostępność obiektów w rozsądnej cenie jest już praktycznie żadna chociaż należy się spodziewać, iż część hoteli, hosteli czy kwaterunków prywatnych jeszcze nie trafiła do oferty. Istnieje jednak spore ryzyko windowania cen czy wystawiania apartamentów oszukańczych, dlatego zaleca się fanom niezwykłą ostrożność. W swojej ofercie władze Burgasu wspominają, iż zakwaterowanie znaleźć można też w okolicznych miejscowościach np. w Sarafowie (10 km), Pomoriu (20 km) czy Czernomorcu (24 km), a także w Sozopolu, Nesebyrze czy Słonecznym Brzegu. Mniejsze miasta połączone są z Burgasem autobusami miejskimi czy podmiejskimi. Najpewniej w trakcie Eurowizji uruchomione będą dodatkowe kursy czy linie, które pozwolą fanom w szybki sposób dostać się do Burgasu, zwłaszcza w trakcie eurowizyjnych eventów.
Co z tym lotniskiem?
Istotnym wyzwaniem dla organizatorów Eurowizji będzie też logistyka transportowa delegacji i nie tylko. Silnym punktem oferty Burgasu był dostęp do międzynarodowego lotniska, znanego głównie z low-costów. Problem w tym, że maj to nie pozostało sezon wakacyjny i w tym okresie połączeń jest znacznie mniej, chociaż lotnisko podaje, iż to aż 40 różnych destynacji z 20 krajów. Delegacje będą musiały albo dolecieć do Sofii i później zostać przetransportowane przez cały kraj nad morze, albo korzystać z przesiadek, np. przez Stambuł w Turcji. „Prowadzimy w tej chwili rozmowy z naszymi partnerami lotniczymi na temat potencjalnych dodatkowych możliwości lotów na czas Eurowizji 2027” – informowały władze lotniska w rozmowie z portalem EurovisionFun. „W okresie od października 2026 r. do kwietnia 2027 r . lotnisko w Burgas planuje zorganizować ponad 60 spotkań z liniami lotniczymi na międzynarodowych forach lotniczych” – czytamy.
Zdecydowała polityka?
„Bardzo się cieszę, iż Eurowizja w końcu powróci – najpierw na Bałkany, a potem – nad morze, bo dawno tego nie było. I z pewnością nie widzieli takiej mocy, jaką ma Morze Czarne” – mówi Dara w specjalnym pozdrowieniu dla władz Burgas i mieszkańców, którzy w maju powitają całą Europę, a także Australię i Kanadę. Wokalistka sama kibicowała Sofii, zwłaszcza po tym, jak z rywalizacji odpadła Warna, w której się urodziła. Burgasowi gratulacje złożył też burmistrz przegranej stolicy. „Nasze miasto ma coś do pokazania i wierzę, iż wielu gości odkryje to podczas pobytu w naszym kraju. Pokażemy całemu światu, iż nasz kraj jest zjednoczony, nowoczesny i w pełni przygotowany do wielkich europejskich triumfów, ponieważ dla nas sprawa narodowa zawsze stoi ponad wszystko” – napisał na Instagramie.
Przewodniczący Rady Miejskiej Sofii, Cvetomir Petrov, przyznał jednak, iż widzi tu polityczne zagrywki. „Jak długo państwo będzie macochą dla własnej stolicy, a mieszkańcy Sofii będą płacić cenę za zakulisowe rozgrywki polityczne?! Decyzji o zorganizowaniu Konkursu Piosenki Eurowizji w Burgas, a nie w Sofii, nie da się wytłumaczyć logiką wydarzenia o takiej skali” – przyznał dodając, iż Sofia jest „karana” bo rządzi w niej opozycyjna wobec rządu partia. „Decyzje powinny być podejmowane w oparciu o możliwości, a nie o polityczną wygodę” – skwitował.
Bez turkusowego dywanu. Koniec kontrowersyjnego sponsoringu
Wśród wymagań stawianych Burgasowi jest m.in. zarezerwowanie ponad 3 tysięcy pokoi hotelowych dla organizatorów, delegacji i gości, a także zapewnienie dostępu do odpowiedniej areny – w tym przypadku jest to Arena Burgas, która ma pomieścić choćby do 15 tysięcy widzów. To nowy obiekt. Budowano go 10 lat, a otwarto w 2023 roku. Projekt napotykał po drodze liczne problemy finansowe i budowlane co doprowadziło, iż obiekt stał się symbolem korupcji w Bułgarii. „Zespół pracujący w hali jest teraz gotowy do poprawy jej akustyki, aby nie tylko uczestnicy, ale i tysiące gości, którzy przybędą do Burgas, mogli cieszyć się konkursem” – informuje portal Nova.bg.
Władze Burgas podają, że ceremonia otwarcia, którą tradycyjnie planuje się na niedzielę przed eurowizyjnym tygodniem (czyli 9 maja) odbędzie się w Ogrodzie Morskim, a na żywo będzie mogło ją śledzić około tysiąc widzów. To właśnie na terenie Ogrodu stoi pomnik Adama Mickiewicza, który w tym mieście przebywał przez kilka ostatnich lat swojego życia. Co ważne, dywan dla eurowizyjnych uczestników nie musi już być turkusowy. Europejska Unia Nadawców potwierdziła dla „New York Times”, że rozwiązana została umowa sponsoringu tytularnego z firmą Moroccanoil. Firma miała o zakończeniu współpracy poinformować swoich pracowników już kilka miesięcy temu.
To nie koniec rewolucji?
Przed BNT i Burgas teraz mnóstwo pracy, fani szukają zakwaterowania i sposobu dotarcia do miasta lub pilnują, by już zrobione rezerwacje nie zostały odwołane. Kolejni nadawcy potwierdzają udział w Eurowizji, a po tym jak EBU ogłosiło zmiany zasad konkursu (tj. zakaz organizacji w krajach objętych konfliktem) i przekazało informację o zakończeniu współpracy z Moroccanoil, pojawiły się spekulacje, iż dojdzie do kolejnej rewolucji, a stanowisko dyrektora Eurowizji straci Martin Green. Wśród potencjalnych kandydatów na to miejsce wymienia się Anę Marię Bordas z hiszpańskiego RTVE. Ile w tym prawdy? Na razie nie wiemy, ale zauważalne jest skręcanie EBU w stronę państw bojkotujących ESC 2026, w tym zwłaszcza Hiszpanii, która wśród warunków do ewentualnego powrotu miała wymieniać m.in. uniemożliwienie organizacji konkursu w Izraelu czy odejście od problematycznego sponsoringu.
Niektórzy doszukują się też wskazówki co do powrotu Hiszpanii – w uproszczeniu regulaminu ESC 2027 opublikowanym przez EBU Hiszpania jest wymieniona jako kraj Big5, chociaż w trakcie Eurowizji 2026 operowano nazwą „Big 4”. O ewentualnym powrocie rozmyślać mają też telewizje z Islandii i Holandii, ale żadne decyzje nie zapadły.
Artykuł na podstawie oświadczenia EBU i mediów bułgarskich, fot. Gradat.bg














