Holandia jednak nie wystartuje w Eurowizji 
Ogromny plot twist w Holandii. Portal NOS.nl poinformował, iż z uwagi na niewystarczające poparcie dla idei powrotu na Eurowizję, organizacja parasolowa telewizji publicznych tego kraju postanowiła zrezygnować z organizacji startu w przyszłym roku. Przewodniczący zarządu NPO, Jet de Ranitz, poinformował, iż podjęto rozmowy z nadawcami holenderskimi bo uważano, iż są szanse na przygotowanie reprezentanta Holandii, jednak ostatecznie zauważono, że nie da się stworzyć odpowiedniego formatu współpracy między nadawcami. „Ze względu na drażliwość związaną z w tej chwili poruszanymi tematami, postanowiliśmy na razie się wycofać” – skwitował. Tym drażliwym tematem jest udział Izraela. Rezygnacja z powrotu na ESC w 2027 oznacza, iż NPO nie dało rady nawiązać odpowiedniej współpracy z żadnym nadawcą, więc teraz podejmuje rozmowy z EBU na temat przyszłości udziału Holandii w Eurowizji, pomijając edycję organizowaną w Burgas.
Europejska Unia Nadawców, która miesiąc temu chwaliła się sukcesem negocjacyjnym i zwiastowała rychły koniec bojkotu, teraz wystosowała oświadczenie w którym wyraża smutek z powodu zmiany decyzji. „Zdajemy sobie sprawę, iż opinie na temat konkursu są w tej chwili głęboko i mocno podzielane, a także iż różnią się one znacznie, zarówno w obrębie poszczególnych krajów, jak i między nimi. Nie odrzucamy żadnego z tych poglądów. Media publiczne istnieją po to, by służyć swoim odbiorcom, i słusznie, iż nasi członkowie starannie rozważają te kwestie, prowadząc dialog ze swoimi społecznościami” – napisał Martin Green, dyrektor Eurowizji. Potwierdził też, iż konkurs przez cały czas będzie transmitowany w Holandii i liczy na powrót tego kraju do aktywnego uczestnictwa w przyszłości.
„Nie można winić nadawców za to, iż staje się to zbyt skomplikowane, biorąc pod uwagę wszystko, co się dzieje” – cytuje dyrektora ds. mediów NPO Jurre Bosmana portal BD.nl, dodając, że NPO miało starać się o realizację udziału Holandii głównie dla fanów Eurowizji w tym kraju. „Wiadomość, iż jednak nie bierzemy udziału, wywołała wiele zaskoczonych reakcji ze strony komentatorów i ekspertów Eurowizji. Słowo „żenujące” padło już nie raz” – dodaje redakcja portalu. Zdania co do decyzji NPO są podzielone. W ankiecie „Metro Niews” nie ma jednoznacznego stanowiska – 36% nie zgadza się z rezygnacją, a 35% sądzi, iż dopóki w ESC startuje Izrael, Holandii nie powinno tam być. Dodatkowo 29% jest za tym, by w ogóle nie uczestniczyć w konkursie.
Media lokalne przypominają, iż parcie do Eurowizji spotkało się z oporem ponad 400 pracowników organizacji NPO, którzy domagali się wyjaśnień dlaczego Holandia ma brać udział w konkursie, skoro wcześniej go bojkotowała. Niejasne było też kto za to zapłaci, kto będzie odpowiedzialny za wybór reprezentanta i czy ktokolwiek w ogóle będzie chciał wystąpić w konkursie, wiedząc, iż nie ma poparcia społeczeństwa. „To była nieunikniona decyzja NPO” – twierdzi komentator eurowizyjny, Cornald Maas przyznając, iż wymuszony start byłby ryzykowny zarówno dla jakiegokolwiek nadawcy jak i wokalisty, który zgodziłby się na udział. „Ten konkurs Piosenki został zainfekowany. To mnie martwi. W przyszłości trudno będzie zorganizować powrót naszego kraju” – dodał.
Belgowie zostają 
Na niespodziewany ruch sąsiada patrzą Belgowie. Po tym, gdy NPO ogłosiło start w Eurowizji, telewizja VRT także poinformowała o starcie, chociaż w Belgii panują podobne nastroje co do udziału i także wywołane jest to obecnością Izraela. Teraz Holendrzy się wycofują, ale belgijskie VRT zostaje w konkursie, co dziś potwierdził sam nadawca. Chociaż przyznano, iż planowany powrót sąsiada pomógł Belgom podjąć decyzję o kontynuowaniu startów, teraz ich stanowisko jest już zależne tylko od oceny własnej. „Chcemy przez cały czas wspierać i wpływać na niezbędne zmiany w Europejskiej Unii Nadawców” – czytamy w oświadczeniu. Wycofanie się Holandii zmniejsza grono nadawców uczestniczących do 33.
Portugalia też się wycofa? 
Zbieranie stawki ESC 2027 jest mozolne, a kilku nadawców jeszcze nie ogłosiło swoich planów. Nie wiemy nic na temat Francji, Armenii czy Portugalii, a także nie posiadamy aktualnych informacji związanych z ewentualnym powrotem Hiszpanii, Słowenii i Islandii. Czekamy również na decyzję z Węgier, ale takowa ma być podjęta dopiero na początku grudnia. Chociaż telewizja RTS z Serbii
potwiedziła dwukrotnie zgłoszenie do konkursu, nie wiadomo, czy plan ten uda się zrealizować gdyż telewizję może czekać sporo reform, w tym zmiana kierownictwa. Cisza w Portugalii także może nie wróżyć niczego dobrego. W kraju panują protesty antyrządowe, a RTP mierzyło się z kontrowersjami związanymi z faktem, iż większość uczestników selekcji Festival da Cancao nie chciało reprezentować kraju. Wygrali ci, którzy chcieli, ale w Wiedniu ponieśli porażkę. Portugalski nadawca potrafił już wycofywać się z Eurowizji nie podając konkretnych powodów – robił tak m.in. w 2013 i 2016 roku.
Kto będzie reprezentować Kanadę? 
We wtorek o 20:00 (czasu polskiego) transmisja konferencji prasowej CBC/Radio Canada i ogłoszenie finalistów selekcji „Canada’s Choice / Le choix du Canada”. Wokaliści, którzy będą dziś ogłoszeni, wezmą udział w głosowaniu internetowym, gdzie Kanadyjczycy mają oceniać całokształt twórczości, charyzmę czy potencjał eurowizyjny. Finaliści nie zaprezentują oryginalnych propozycji muzycznych na konkurs, a jedynie nagrane covery. O tym, kto zostanie reprezentantem Kanady zdecydują internauci oraz jurorzy, a zwycięzca przystąpi do prac nad piosenką na konkurs. Transmisja konferencji na CBC Gem, Tou.tv oraz na YouTube Eurovision.
Artykuł na podstawie: NOS, AD, bndestem.nl, BD, BNR, Metro Nieuws, RTL, VRT, NU.nl, Wikipedia, CBC, fot.: Amsterdam, Holandia 2024 (M. Błażewicz)














