Ponad 800 zgłoszeń w San Marino! Polacy też w stawce 
Telewizja SMRTV z San Marino zakończyła etap zgłoszeń do „Dreaming San Marino Song Contest” – w efekcie otrzymała ponad 800 aplikacji od artystów z ponad 40 krajów, w tym z Polski. O tytuł reprezentanta kraju walczą nasi rodacy: Agnieszka Śpiewa, Marcin Szczurski, Tomek Zdyb, Magdalena Tul (ESC 2011) czy Daniel Borzewski, który tym razem wystąpi w duecie o nazwie „17” z włoską wokalistką Francescą Liną. Nadawca z San Marino informuje, iż poza Magdą Tul w stawce są inni uczestnicy Eurowizji – słoweński duet Maraaya (ESC 2015) oraz reprezentantka Albanii na Eurowizji Junior – Viola Gjyzeli. Z preselekcji innych państw do San Marino trafili m.in. Sheila z Albanii, Elysa z Estonii czy Xannova Xan z Grecji (także JESC 2005).
Nie brakuje również wykonawców z San Marino – zgłosili się m.in. Kida, Paco Zafferani, Samuele Mazza, AlleBasi czy Michela Venturini. Liczna jest także ekipa z różnych talent-shows m.in. X Factor Italia, The Voice of Italy, Area Sanremo, Sanremo New Talent, Tour Music Fest. Nadawca planuje pokazywać najciekawsze momenty castingów codziennie w specjalnym programie o 19:15 na SMRTV. Spośród wszystkich uczestników jurorzy wskażą do półfinałów (4-5 marca) łącznie 40 kandydatów, a najlepsi przejdą do wielkiego finału 6 marca. Show poprowadzi włoska prezenterka Simona Ventura.
Nordic Eurovision Party – znamy pierwszych gości
Chociaż sezon selekcyjny dopiero się rozkręca, niektórzy reprezentanci są już na etapie przygotowań do Eurowizji i pre-parties. 21 marca w Oslo odbędzie się kolejna edycja Nordic Eurovision Party
, a organizatorzy zaprosili do udziału Poli Genovą (Bułgaria 2011, 2016
), Lindsay Dracass (Wielka Brytania 2001
), duet Ovi’ego (Rumunia 2010 i 2014) i Ilinci (Rumunia 2017
), Jorgena z Olsen Brothers (Dania 2000
), Elisabeth Andreassen (czterokrotną uczestniczkę ESC i zwyciężczynię dla Norwegii w 1985 roku) i Guri Schanke (Norwegia 2007). Ogłoszono też dwóch pierwszych uczestników z Eurowizji 2026 – do Oslo polecą Tamara z Czarnogóry
oraz Satoshi z Mołdawii
. Ten drugi ma w planach sporo podróżowania, które będzie musiał połączyć z przygotowaniami do Eurowizji i pracą nad ulepszoną wersją „Viva Moldova” oraz nową koncepcją występu scenicznego. Poza aktywnościami eurowizyjnymi Satoshi pod koniec lutego poleci do Ameryki Północnej, gdzie weźmie udział w specjalnym tournee „Minim Efort” razem z Magnatem i Feoctistem. Panowie odwiedzą Montreal, Sacramento, Seattle, Chicago, Orlando i Nowy Jork. Mołdawianin pojawi się także na Eurovision in Concert w Amsterdamie (11 kwietnia) i Euro Rave Ball w Londynie – impreza eurowizyjna odbędzie się w dniach 17-18 kwietnia.
O czym jest „Viva Moldova”? Satoshi tłumaczy! 
Chociaż „Viva Moldova” to dla wielu zlepek losowo śpiewanych i wykrzyczanych słów, tak naprawdę tekst piosenki reprezentanta Mołdawii ma głębszy sens. Refren składa się ze słów w wielu językach, w tym po hawajsku (słowo „Aloha”) co jest drugim przypadkiem występowania tego języka na Eurowizji. Jest też m.in. hiszpański, angielski, francuski czy łacina. Taki zabieg ma pokazać otwartość Mołdawian i ich przynależność do świata, chociaż sami siebie uważają za naród peryferyjny co często wywołuje u nich kompleks niższości. Sam Satoshi często powtarza, iż chce pokazać swój kraj i naród jako część Europy, co ma stać w kontraście do silnej propagandy ze strony rosyjskiej, która próbuje wewnętrznie rozbić ten kraj. Mołdawia wraz z Ukrainą są kandydatami do członkostwa w Unii Europejskiej, którzy prawdopodobnie najszybciej faktycznie do wspólnoty dołączą. Chociaż naród chce się zjednoczyć z Europą, nie zapomina o swoich wartościach, a w pierwszej zwrotce pojawiają się słowa o miłości do ojczyzny i silnego przywiązania do rodziny oraz domu.
W drugiej zwrotce mamy natomiast odniesienia do charakterystycznych elementów mołdawskiej kultury. We frazie „Doina, te quiero, hora, te quiero” pojawia się doina, która jest zarówno imieniem żeńskim jak i nazwą stylu muzycznego kultury folkowej Rumunii i Mołdawii. „To w sumie ballada, często bardzo dramatyczna czy melancholijna” – wyjaśnia Satoshi w rozmowie z Dziennikiem Eurowizyjnym. Z kolei hora, to słowo, które znamy np. z piosenki „Hora din Moldova”. To nazwa tańca w kole, co widzieliśmy obserwując widownię w trakcie Finala Nationala. „To deklaracja miłości do mojej kultury, ale prezentowana międzynarodowej publiczności” – mówi, dodając, iż „Viva Moldova” to po prostu pokazanie światu tego, co Mołdawia posiada i z czego jest dumna. „Wnosimy naszą energię i naszą kulturę i chcemy rozumieć się nawzajem, bo łączy nas znacznie więcej, niż dzieli” – dodaje.
Polacy w chorwackiej fan-zonie! 
Polscy fani byli obecni w Chisinau Arena podczas Finala Nationala, a prawdopodobnie pojawią się też w chorwackiej fan-zonie podczas preselekcji Dora 2026. Telewizja HRT zakończyła przyjmowanie zgłoszeń od osób, które chcą śledzić show na żywo (i za darmo). Zainteresowanie wejściówkami przerosło oczekiwania nadawcy, a zgłoszeń było około 2 tysiące, czyli…150% więcej niż rok temu. Aż 55% stanowią fani z Zagrzebia, a 45% to inne miasta Chorwacji (m.in. Rijeka, Split czy Pula) oraz fani zza granicy. W gronie zagranicznych fanów HRT wymienia kolejno Słowenię, Polskę czy Niemcy. Z ciekawostek – 42% chętnych jest w przedziale wiekowym od 25 do 34 lat, a 28% to osoby młodsze.
Patrząc na tak duże zainteresowanie, wielka szkoda, iż HRT z powodów finansowych zmuszona była przenieść selekcje z areny w Opatiji do mniejszego studia w Zagrzebiu. Tak czy siak, spodziewamy się świetnego widowiska, które w telewizji obejrzymy już od 12 lutego (pierwszy półfinał). Z każdej rundy do finału wejdzie po ośmiu najlepszych uczestników, a w finale zwycięzcę wyłonią widzowie oraz jurorzy.
Artykuł na podstawie SMRTV, Nordic Eurovision Party, Satoshi, HRT, fot.: Satoshi







