Eurowizja 2026: Koniec spokoju! Wkraczamy w sezon preselekcyjny! • Mołdawia szykuje się do wielkiego show w arenie, a co z Polską? Stawiane są pytania – czekamy na odpowiedzi

dziennik-eurowizyjny.pl 4 godzin temu

Koniec nudy! Sezon selekcyjny rusza w czwartek!

Już od kolejnego weekendu rusza adekwatny sezon preselekcyjny, a tradycyjna, styczniowa przerwa, dobiega końca. W poniedziałek o 19:00 czeka nas Ceremonia Losowania półfinałów, a w czwartek telewizja maltańska rozpocznie machinę selekcyjną półfinałem swojego konkursu. W sobotę to właśnie tam wybrany będzie reprezentant, a piosenkę na Eurowizję wskaże też Mołdawia . Patrząc na terminarz, szykują nam się dwie SuperSoboty – walentynkowa (14.02.) i pod koniec lutego (28.02.).

W Walentynki mają się odbyć finały Danii , Łotwy , Estonii i Polski oraz półfinały w Szwecji i na Litwie , a wielu fanów prawdopodobnie spojrzy też na finał Benidorm Fest wycofanej Hiszpanii . Dzień później planowany jest finał w Chorwacji . To jeszcze może nie być koniec, bo Grecy poważnie zastanawiają się nad przesunięciem swoich preselekcji. Chociaż Eurovisionfun zakładał, iż konkurs zakończy się finałem 7 lutego, jednak teraz mówi się o kolejnym tygodniu, jednak dla ERT Walentynki są przeszkodą, stąd nadawca myśli nad piątkiem (13.02. planowany jest na razie tylko półfinał w Chorwacji) lub niedzielą (15.02. – konkurując z finałem Dory). Możliwe, iż z walentynkowego nagromadzenia konkursów wycofa się TVP, ale o tym poniżej.

Na 28 lutego terminarz wskazuje nam finały w Norwegii , Finlandii , Niemczech , Bułgarii , finał Sanremo we Włoszech oraz półfinały w Szwecji i Portugalii . Dzień wcześniej wybierać będzie Litwa . Dziennik Eurowizyjny nieoficjalnie dowiedział się, iż właśnie na ten termin finał PzE planuje telewizja serbska , jednak dla RTS zderzenie z Sanremo może być zabójcze dla oglądalności. Z drugiej strony nadawca mocno upiera się, by cały proces zakończyć w lutym, więc finał 1 marca (niedziela) ma nie wchodzić w grę.

Zapewne dobrym rozwiązaniem dla Serbów byłoby zaplanowanie preselekcji tydzień wcześniej, z finałem 21 lutego. O dziwo, jest to jedyna sobota w sezonie, w której nie ma żadnego finału narodowego. Mamy wtedy tylko półfinały Litwy, Portugalii i Szwecji, a dzień wcześniej reprezentanta wybierać będzie Austria . Serbowie mieliby wtedy szansę na większą atencję fanów zza granicy. Czy z tej luki skorzysta też TVP i zderzy się z RTS? Czas pokaże! Zdaje się, iż już tylko dat Grecji i Serbii brakuje nam do pełnego terminarza, chociaż nie jest wykluczone, iż niektórzy nadawcy wprowadzą jeszcze jakieś korekty. Na żadne dodatkowe preselekcje i niespodzianki nie ma co liczyć. Armenia , Australia , Azerbejdżan , Belgia , Czechy , Francja , Gruzja , Rumunia , Szwajcaria i Wielka Brytania będą wybierać reprezentantów wewnętrznie.

Sprawdź terminarz preselekcyjny TUTAJ

Mołdawia wybiera w sobotę! Prace w Kiszyniowie realizowane są

Telewizja mołdawska TRM świętuje w tym roku swój jubileuszowy, dwudziesty udział w Konkursie Piosenki Eurowizji, a wielki finał w Chisinau Arenie ma być idealnym miejsce do celebracji, stąd w gronie zaproszonych gości znalazło się aż siedmiu byłych reprezentantów, którzy łącznie wystąpili na … dwunastu konkursach zajmując tam pełną paletę miejsc – od ostatniego w półfinale po najwyższe w historii, trzecie w finale. „Kreatywne pomysły, energia, kooperacja oraz całe mnóstwo emocji towarzyszą procesowi tworzenia widowiska na miarę europejskich standardów muzycznych. Wspólnie z uczestnikami mołdawskich selekcji do Eurowizji 2026, firmą produkcyjną, producentami muzycznymi oraz zespołem TRM dopracowujemy każdy detal, aby zapewnić widzom nadzwyczajne show” – informuje TRM publikując w social media nagranie pokazujące spotkanie uczestników z producentami. Wiemy też, iż podczas spotkania uczestnicy losowali połówki finału w których wystąpią, a na bazie tego ustalono, jaka będzie kolejność startowa. Pełnej jeszcze nie opublikowano, ale wiemy, iż Maxim Zavidia wystartuje jako czwarty, a Satoshi zamknie pierwszą połowę (pozycja ósma).

Partnerem preselekcji jest Chisinau Arena, który jest także oficjalnym dystrybutorem biletów. Głównym wsparciem organizatorów w kwestiach finansowych jest jednak maib czyli lider lokalnego sektora bankowego. Próby do preselekcji realizowane są – artyści mogli już pojawić się na scenie w Chisinau Arenie, a dodatkowo nadawca przygotował im odpowiednie pomieszczenia, gdzie mogą ćwiczyć w warunkach zbliżonych do tego, co czeka ich podczas finału. Ambicje są ogromne, bo Mołdawia chce pokazać, iż może przygotować show na europejskim poziomie, co ma też podkreślić jej silne nakierowanie polityczne na integrację z Unią Europejską przeciwko zagrażającej jej propagandzie i dezinformacji ze strony Rosji.

Niestety, trochę słabiej idzie TRM sprzedaż biletów na konkurs, co widać po, wciąż dostępnych, miejscach w sektorach siedzących. Były to też najdroższe z dostępnych miejsc. Nie wiemy, jakim zainteresowaniem cieszą się te stojące, w tzw. „Fan Zone” pomiędzy sceną a Green Roomem. Takie wejściówki dostępne są za mniej niż 40 zł – to dwa razy taniej niż siedzące. Telewizja mołdawska z lekkim opóźnieniem rozpoczęła promocję sprzedaży biletów, ale media lokalne pomagają i intensywnie informują o tym gdzie i za ile kupić wejściówki. Sprzedaż prowadzi też inny popularny dystrybutor – Afisha.md.

W Polsce cisza przed burzą i wiele pytań bez odpowiedzi

Drogą Mołdawii miała podążać także Polska, chociaż im dalej w las tym coraz częściej mamy wrażenie, iż daliśmy się omamić plotkom, które parę tygodni temu wypuścił portal WirtualneMedia. Mówiono o prawdopodobnej organizacji wydarzenia w wielkiej hali, z systemem biletowym tak, by każdy chętny mógł obejrzeć konkurs na żywo. Wiązało się to też z możliwą zmianą daty finału, która w obecnym regulaminie wpisana jest na 14 lutego. Pod koniec roku dyrektor TVP, Tomasz Sygut, jednym zdaniem potwierdził dostępne wcześniej spekulacje mówiąc o „wyjściu w stronę fanów” i pierwszym „otwartym koncercie preselekcyjnym„. Nadal jednak kilka się w tym temacie dzieje, a fanom zdaje się, iż sprzedawanie biletów na miesiąc przed finałem może być ryzykowne, zwłaszcza, iż inne plotki głoszą, iż w stawce finałowej WFPK nie ma dużych nazwisk, które same z siebie przyciągnęłyby widzów i zachęciły do kupienia wejściówek. Do tego dochodzi też, często wspominana przez polskie media, trudna sytuacja finansowa nadawcy. O tym, kiedy i gdzie ostatecznie odbędą się preselekcje, dowiemy się najpewniej 14 stycznia, wraz z publikacją zakwalifikowanych oraz nazwisk jurorów.

Spekulacje co do uczestników kręcą się głównie wokół m.in. Staśka Kukulskiego, Alicji Szemplińskiej, Karoliny Czarneckiej czy Basi Giewont oraz, znanego z „Rancza” aktora Piotra Pręgowskiego. Nie ma jednak pewności kto ostatecznie znajdzie się w finale i ilu będziemy mieć uczestników. TVP może (ale nie musi) przyznać do trzech dzikich kart i może to zrobić choćby na tydzień przed finałem. Oczywiście dobrze byłoby, gdybyśmy już w środę poznali pełną stawkę, bo dodawanie kogoś do konkursu w trakcie zawsze wiąże się w Polsce z podejrzeniami o jakieś manipulacje czy słynne „ustawki”, a atmosfera wokół takiego uczestnika nie zawsze jest dobra, co udowodnił rok temu przykład Teo. Kto mógłby uzyskać taką „dziką kartę”? Mówi się o Blue Cafe, Michale Szpaku czy choćby grupie Łzy, albo o kimś, kto nie dostał się do castingu lub nie znalazł w finałowej dziesiątce – co nie znaczy, iż wypadł słabo, ale po prostu komisja nie znalazła już dla niego wolnego miejsca z powodu silniejszej konkurencji. Nie wiemy też jak ogłoszona będzie stawka. Najpewniej konferencja prasowa, która okazała się udanym krokiem rok temu, teraz się w ogóle nie odbędzie, a TVP wróci do „tradycyjnego” sposobu – publikacji nazwisk na stronie internetowej lub przekazania ich w programie „Pytanie na Śniadanie”.

Fani w Polsce narzekają, iż na parę dni przed ogłoszeniem stawki, w polskich mediach mało jest plotek, spekulacji czy budowania napięcia wokół tematu preselekcji, co wynikać ma z nazwisk, które się zakwalifikowały, ale nie są na tyle sensacyjne, by się „klikać” oraz ze słabszego odbioru Eurowizji jako takiej, co jest efektem kontrowersji politycznych wokół Izraela i ogólnego niezadowolenia z faktu, iż TVP w ogóle bierze udział w konkursie. Należy pamiętać, iż historia preselekcji wielokrotnie już pokazywała nam, iż nazwiska to nie wszystko, a najważniejsze, na czym powinniśmy się skupić, to utwory, które zostaną zaprezentowane oraz liczyć, iż TVP postara się, by każdy wykonawca miał prawo do przygotowania takiego występu, jakim chce zachwycić widza głosującego w televotingu.

Rok temu Telewizja Polska zebrała wiele pozytywnych opinii w Polsce i wśród zagranicznych fanów za ogromny progres, jaki poczyniła chociażby w realizacji występów czy transparentności głosowania finałowego. Liczymy, iż teraz nie cofnie się do „złych nawyków”, które znów sprawią, iż zamiast skupić się na występie będziemy obserwować liczne błędy kamerzystów, nietrafione ujęcia czy starać się złapać kontakt z wykonawcą pomimo dziwnych ruchów obrazu. To wszystko wpływa na odbiór i ważne jest, by artyści byli ze swojego występu w pełni zadowoleni. Chociaż w 2025 nie było jeszcze idealnie (na co zwracali uwagę m.in. Sw@da czy zespół Chrust opowiadając o kulisach), szło to w dobrą stronę i trzymamy kciuki, by było tak nadal.

Artykuł na podstawie terminarza preselekcyjnego, EurovisionFun, TRM, informacji własnych, fot.: TVP, M. Błażewicz 2021

Idź do oryginalnego materiału