Twórca „Euforii” przekonywał w wywiadach, iż kontrowersyjna końcówka serialu to hołd dla zmarłego gwiazdora – a teraz przyznał, iż finał historii Rue mógł być zupełnie inny. Jakie było oryginalne zakończenie? Spoilery.
Fani serialu „Euforia” przecierali oczy ze zdumienia, widząc, co stało się z Rue (Zendaya) w finale hitu – ale czy tak tragiczna końcówka od początku była w planach Sama Levinsona? Okazuje się, iż nie. Co sprawiło, iż twórca zmienił zdanie?
Euforia – alternatywne zakończenie serialu
„Euforia” nigdy nie sprawiała wrażenia serialu, któremu „należałby się” pełny happy end, ale choćby zza kulis projektu do Sama Levinsona docierały wieści, iż końcówka może być nazbyt pesymistyczna. Twórca dawnego hitu HBO podał już swoje wyjaśnienie zakończenia „Euforii” i wyjaśniał, iż przykra konkluzja to w istocie hołd dla Angusa Clouda. Teraz dodał, iż gdyby za kulisami nie doszło do takiej tragedii, finał byłby zupełnie inny.
— Gdy zmarł, musiałem na nowo przemyśleć scenariusz. Doszedłem do wniosku, iż dziś nie da się opowiadać historii o uzależnieniu, pomijając jego bardzo prawdziwe konsekwencje. Większość ludzi nie dostaje drugiej szansy. Fentanyl może cię zabić dosłownie w jednej chwili.
Kiedy ja dorastałem, było inaczej – można było kupić tabletki na ulicy i co najwyżej miałeś zły trip czy inne nieprzyjemne doświadczenie, ale wychodziłeś z tego cało. To problem, który dotyka bardzo wielu ludzi w tym kraju i jest dla nich czymś osobistym. Dlatego uznałem, iż to będzie odpowiedzialne podejście – czytamy w „The New York Times„.
„Euforia” (Fot. HBO)Odnosząc się do pesymizmu płynącego z historii Rue, Levinson przyznał, iż mimo śmierci głównej bohaterki finał wcale nie jest jednoznacznie pesymistyczny.
— Nie postrzegam tego zakończenie jako pesymistyczne. To, iż na końcu [Rue] siedzi przy stole, jest pewnym odkupieniem. [Finał] ma tragiczny wydźwięk, ale jest on też prawdziwy. jeżeli dziś eksperymentujesz z narkotykami albo je zażywasz, istnieje bardzo realna możliwość, iż cię zabiją. (…) Z pewnością jest w tym wszystkim pewna kruchość. Ale jest to też swego rodzaju odrodzenie. jeżeli zdołamy ogarnąć swoje życie, zadbać o bliskich i może uwierzyć w coś trochę większego od nas samych, wtedy możemy zbudować sobie przyszłość – dodał twórca, odnosząc się do ostatnich chwil z Cassie i Lexi, postaciami Sydney Sweeney i Maude Apatow.
Jeśli przejrzycie komentarze w sieci, przekonacie się szybko, iż finałowy los Rue szczególnie mocno odbił się na fanach – choćby tych, którzy od dłuższego czasu przypuszczali, iż nie ma dla bohaterki innego wyjścia. Śmierć głównej bohaterki możemy więc dopisać do innych zarzutów, które piętrzą się pod adresem 3. sezonu.
Wspomnijmy choćby o kontrowersjach związanych z Cassie – i tym jak ochoczo Levinson serwował widzom rozbierane sceny z Sydney Sweeney. Inni widzowie wytykają twórcom bezczelne lokowanie tej marki – rzeczywiście, w finale było jej mnóstwo.
















