Epoka filmowej sieczki. Skolimowski: my, fachowcy, adekwatnie tracimy sens
Zdjęcie: Jerzy Skolimowski
Sylvester Stallone u szczytu, po zrobieniu pierwszego "Rocky’ego", zaprosił mnie na obiad, bo wymyślił sobie, iż ja będę grał trenera i jego rosyjskiego przeciwnika w boksie — opowiada Jerzy Skolimowski. Niestety rozmowa potoczyła się źle. — Stallone nie był w stanie znieść cienia krytyki — mówi zdobywca Złotego Niedźwiedzia, Srebrnego i Złotego Lwa oraz nagrody specjalnej jury w Cannes.




