Epickie widowisko i paranoiczny thriller w jednym. Tak wygrano kosmiczny wyścig

swiatseriali.interia.pl 8 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


"Gwiezdne Miasteczko" jest też odwołaniem do lat 70. XX wieku; innego czasu. Fakt, iż mogliśmy kręcić serial na Litwie, we Wschodniej Europie; w lokacjach z tamtych czasów naprawdę pomogło nam powołać ten serialowy świat do życia" - mówią Interii twórcy nowego serialu Apple TV. To kolejne widowisko science fiction o programie kosmicznym. W zaprezentowanej w serialu alternatywnej wersji dziejów, to nie Amerykanie wygrywają wyścig na Księżyc.


"Gwiezdne Miasteczko", prequel i rozszerzenie uniwersum, które zapoczątkowano w serialu "For All Mankind", przedstawia alternatywne dzieje kosmicznego wyścigu, ale tym razem z innego punktu widzenia. W nowej produkcji Apple TV "historia zostanie opowiedziana zza Żelaznej Kurtyny, ukazując życie kosmonautów, inżynierów oraz oficerów wywiadu działających w radzieckim programie kosmicznym. Związek Radziecki po raz kolejny staje do wyścigu z Amerykanami - tym razem w niezwykle ryzykownej misji, której celem jest wysłanie pierwszej kobiety na Księżyc".Reklama


Za "Gwiezdne Miasteczko" odpowiedzialni są Matt Wolpert i Ben Nedivi, producenci, współtwórcy (wraz z Ronaldem D. Moore’em) oraz showrunnerzy "For All Mankind". W głównych rolach zobaczymy Rhysa Ifansa ("Notting Hill", "Ród smoka"), Annę Maxwell Martin ("Samotnia", "Skok", "Ludwig"), Agnes O’Casey ("Drobiazgi, takie jak te", "Black Doves"), Alice Englert ("Piękne istoty", "Złe zachowanie").


Przed premierą serialu miałam okazję porozmawiać z twórcami serialu - Mattem Wolpertem i Benem Nedivim oraz wcielającym się w postać głównego konstruktora Rhysem Ifansem.
Katarzyna Ulman, Interia: Matt, Ben - możecie opowiedzieć mi o początkach “Gwiezdnego miasteczka". Skąd wziął się pomysł na zaprezentowanie wyścigu kosmicznego z innego punktu widzenia?
Ben Nedivi: Kiedy pracowaliśmy nad serialem "For All Mankind", od samego początku, jak zawsze, kiedy piszemy, zagłębiamy się bardzo mocno w temat. Im więcej czytaliśmy o rosyjskim programie kosmicznym, tym bardziej byliśmy tym tematem zaintrygowani. Tak naprawdę odsunęli w cień amerykański program, patrząc na to, jak daleko zaszli, jakie podjęli ryzyko i w jakim niebezpieczeństwie się znajdowali, choćby na Ziemi, a nie tylko w kosmosie.
- Niekoniecznie już na samym początku mieliśmy pomysł na serial, ani opowieść. Po prostu im więcej czytaliśmy i odkrywaliśmy więcej faktów, tym bardziej byliśmy pewni, iż znajduje się tam mocna opowieść. Później podzieliliśmy się pomysłem na serial z Apple i Sony, a oni gwałtownie wydali pozytywną decyzję; temat zaintrygował ich od razu. "Gwiezdne Miasteczko" jest też odwołaniem do lat 70. XX wieku; innego czasu. Fakt, iż mogliśmy kręcić serial na Litwie, we Wschodniej Europie; w lokacjach z tamtych czasów naprawdę pomogło nam powołać ten serialowy świat do życia.


Rhys, co możesz powiedzieć nam o głównym instruktorze? Z czym się zmaga, jakie są jego ambicje i marzenia?
Rhys Ifans: Mój bohater [Główny konstruktor - przyp. red.] stara się i mierzy z osiągnięciem i wprowadzeniem w życie swoich snów o ambicji w strukturze władzy, która to wszystko bardzo utrudnia. Stale musi zachowywać równowagę, negocjować i nawigować, aby osiągnąć wszystko, co może w dziedzinie inżynierii, aby wysłać ludzi w kosmos i doprowadzić do lądowania na Księżycu. Jest pionierem, tak jak wielu innych w historii - od kapitanów morskich wojaży po arktycznych odkrywców. Jest w nim ta ludzka ciekawość, dzięki której upiera się, aby wspiąć się na kolejny szczyt, żeby zobaczyć co jest w następnej dolinie.
Co przyciągnęło cię w scenariuszu tej kosmicznej epopei?
Rhys Ifans: Za każdym razem dzieje się w serialu coś niezwykłego i nie są to jeden, dwa czy trzy zwroty akcji na odcinek. To każda scena - jest zaskoczenie, jeżeli chodzi o postaci i fabułę. W pewnym sensie wszystko dzieje się z prędkością rakiety, ale mamy również spokój i smutek, co zakorzenia serial w ludzkim doświadczeniu. To thriller z prawdziwą głębią o świecie, gdzie bycie człowiekiem z uczuciami jest wielkim wyzwaniem.
Co najbardziej zapadło wam w pamięć z czasu spędzonego na planie?
Rhys Ifans: Dla mnie było to przychodzenie każdego dnia na plan i patrzenie z jaką dbałością o szczegóły wszystko wykonano. Przede wszystkim dzięki działowi scenografii. Wszystko całkowicie cię pochłaniało. Nawet, już nie biorąc pod uwagę podróży kosmicznych... To było jak podróż w czasie. Technologia czy wszystko czego dotykaliśmy na planie sprawiało wrażenie autentyczności, która sprawiła, iż nasza praca była łatwiejsza. Cały czas byliśmy po prostu pod ogromnym wrażeniem.
Długo wyczekiwany serial "Gwiezdne Miasteczko" zadebiutuje dwoma odcinkami na Apple TV w piątek, 29 maja. Kolejne będą emitowane co piątek, aż do 10 lipca.
Zobacz też: Epicka opowieść o kolonizacji Marsa. Satysfakcjonująca podróż do ostatniej minuty
Idź do oryginalnego materiału