"Sanatorium miłości 8": Barbara odeszła z programu
W ostatnim odcinku popularnego show randkowego TVP zawrzało. Uczestnicy w końcu spotkali się z prowadzącą, by omówić irytujące zachowanie jednej z koleżanek. Mowa oczywiście o Basi, która od początku programu mocno zaznaczała swój charakter. Nieustannie zabiegała o atencję, wchodziła w dyskusję z innymi seniorami i wnosiła ciężką do zniesienia atmosferę. Niektórzy stwierdzili, iż jest "toksyczna" i "zachowuje się jak 5-latka". choćby Marta Manowska przyznała w końcu uczestnikom rację, iż "to nie jest Basia show".
"Niestety muszę wkroczyć. Zwołujemy naradę" - powiedziała prowadząca.Reklama
"Według mnie wszystko jest dobrze" - odezwała się pierwsza Basia.
Reszta uczestników nie podzieliła jej zdania. Seniorzy wyznali Marcie Manowskiej, iż nie mogą już znieść koleżanki, która nieustannie ich zagaduje i prowokuje. Basia po cichu szeptała, iż to same kłamstwa, a później otwarcie sprzeczała się z grupą. Według niej inni jej zazdroszczą i nie potrafią tak jak ona zmieniać konfliktów w śmiech. Uczestniczka nie potrafiła zrozumieć, iż przez jej zachowanie grupa się rozpada.
"Jeśli 11 osób chce, żebym ja wyjechała, to ja na to jak na lato! Pakuję walizki i lecę" - podsumowała Barbara i opuściła sanatorium.
Pomysłodawca programu komentuje burzliwe odejście seniorki
Kulisy tej sytuacji ujawnił scenarzysta i pomysłodawca programu, Piotr Poraj Poleski w rozmowie z "Faktem".
"Podążaliśmy za głosem grupy i podążaliśmy za ich komfortem. To, żeby oni się w 'Sanatorium miłości' dobrze czuli. I dlatego Barbara też z własnej woli przecież odeszła, gdy zobaczyła, iż grupa jest nią zmęczona, mówiąc delikatnie - wyznał Piotr Poraj Poleski.
"Basia była indywidualistką. I taką indywidualistką nieprzekonywalną. Więc dlatego grupa zdecydowała i Basia sama zdecydowała, iż nie po drodze jest jej z jedenastką innych uczestników. Postanowiliśmy za drugim razem zaryzykować i dać jej szansę, wierząc, iż o ile będzie z nami taki kolorowy ptak, to ożywi on grupę. No niestety nie mamy monopolu na mądrość i raczej tutaj Basia postawiła na siebie, a nie na solidarność z grupą - komentuje sprawę.
"Program zawsze jest elegancki. Tam nie było pyskówki, tam nie było czegoś, co było absolutnie bardzo kontrowersyjne. Tam po prostu była szczera, otwarta rozmowa. Ta szczerość spowodowała, iż Basia nie chciała dalej uczestniczyć. Było słynne jej zdanie, iż 'jej to rybka i ona odchodzi i się pakuje'" - podkreśla Piotr Poraj Poleski.
"Basia chciała narzucić swoje zdanie w sposób niegrzeczny i dlatego też między nimi doszło do antypatii" - zakończył pomysłodawca show.
Podobno uczestniczka została poproszona o komentarz w sprawie, ale nie odezwała się do redakcji "Faktu".
Zobacz też: "Barwy szczęścia": Nie chce przyjąć pomocy. "Mam tego dość"
















